Trawka by Smoogy.

W moi pierwszym arcie do AMaga chciałbym poruszyć sprawę dość popularnej w dzisiejszych czasach trawki.Już na wstępie muszę zaznaczyć,że text ten nie ma na celu jakiegokolwiek zachęcania do palenia czy przekonywania,że to super sprawa,od tego niech mnie ręka Boska broni! Ja chce tylko rozwiać kilka błędnych mitów i legend rozpowszechnionych przez rodziców bojących się o swoje dzieci,którzy to nie doświadczyli (rodzice,nie dzieci) życia hipisowskigo,albo czegoś w tym klimacie.Dziwi mnie bardzo,że niektórzy ludzie tak do tego podchodzą,więc ja tylko zamierzam napisać prawdę.
Zapewne duża część z Was miała kiedyś (albo będzie miała) pewnego rodzaju styczność z marihuaną.Kumple,którzy palą (albo jedzą J,jest wiele przepisów na potrawy z trawki),mówią,że to jest super itd.Twierdzą,że nie uzależnia i nawet leczy niektóre choroby.Co do uzależnienia,to owszem,można się uzależnić,jednak,tak jak w przypadku innych miękkich narkotyków,to uzależnienie przychodzi dużo wolniej niż w przypadku narkotyków twardych,od których uzależnić się można już za pierwszym razem.Uzależnienie od marihuany można porównać do uzależnienia od papierosów.Jeśli zaś chodzi o działanie lecznicze,to wiem jedno-palenie trawki wpływa łagodząco na stres,jednak zależy to od organizmu człowieka.Jeśli chodzi o zdrowie,to wiadomo-rak płuc i takie tam.Jeden skręt zawiera ok.4 razy więcej substancji smolistych (sam nie mogę w to uwierzyć) od przeciętnego papierosa.Jednak na to jest rada-tzw. lufki wodne.Dym przechodzący najpierw przez pojemnik z wodą oczyszcza się tam i dochodzi do płuc palacza z dużo mniejszą ilością substancji smolistych.Jeśli chodzi o śmierć to zapomnijcie o tym-trzeba spalić lub zjeść ładnych kilka kilogramów grassu,żeby umrzeć.Oficjalnie nikomu to się jesczce nie udałoJ.Następna sprawa to działanie.Niektórzy twierdzą,że pod działaniem marihuany człowiek jest zdolny do (niemal) wszystkiego,od skoczenia z wieżowca do zabicia ,czy chociaż pobicia kogoś.Bzdura!Skoczyć z dachu wieżowca można np.po zażyciu grzybków halucynogennych,gdzie halucynacje są bardziej intensywne i ''idące w psychikę''.Tak samo jest,jeśli chodzi o pobicia czy morderstwa.NIKT pod działaniem trawki nie jest w stanie do nikogo się przyburzyć.Po prostu jesteś do wszystekigo super przyjaźnie nastawiony i działasz w myśl zasady:''pokój wszystkim'' (i tu można zauważyć pewną rzecz:to właśnie hipisi najbardziej rozpowszechnili palenie trawki,oni też działali według tej zasady).A ile osób popełniło morderstwa czy pobicia pod wpływem alkoholu?W samej Polsce są to liczby rzędu kilkunastu tysięcy lub więcej.Więc dlaczemu marihuanę uznaje się za taki niebezpieczny środek?Najpierw jakiś ojczulek zrobi wykład dziecku,żeby trzymał się od tego z daleka,bo zrobi sobie albo komuś krzywdę,a potem sam nachleje się z kumplami i pobije dzieciaka tylko za to,że mógłby w przyszłości zapalić jointa.Wiele też osób sądzi,że to tylko od trawki się zaczyna,a potem przechodzi się na mocniejsze dragi.I tutaj trudno jest cokolwiek powiedzieć,bo to zależy głównie od człowieka.To,że napiję się piwa z kumplami nie znaczy chyba,że będę w przyszłości jakimś alkoholikiem czy **** go tam wie czym jeszcze.A niektórzy ludzie są do tego przekonani,wiem to z własnego doświadczenia.Ja znam granicę i nie zamierzam jej przekraczać,jednak są ludzie,którzy mówili:''Trawki jeszcze mogę zapalić,ale speeda za ch**a nie wezmę''.A po kilku miesiącach:''Speeda jeszcze mogę wziąć,ale w żyłę sobie nigdy nie dam''.Znam takich kolesi,ale oni są już (prawie) straceni i wolę trzymać się od takich z daleka.A z kolei,jeśli chodzi o legalizację,to moje zdanie jest takie,żeby twarde dragi zakazać kompletnie (głównie te chemiczne,jak kokaina,heroina,ufoJ),a trawkę,jak ktoś chce,to na własny użytek nie ma.Sądzę,że nie powinno to nikomu przeszkadzać.Przecież jak jakiś gościu chce sobie przypalić tego grassu,nikomu nie przeszkadzając,natnie się na gliniarzy to od razu na odwyk jakby to był jakiś pieprzony ćpun,który nie wytrzyma dwóch dni bez kompotu.A jak zobaczą,że ktoś chleje jabola w parku czy pod sklepem to nic,on zagrożenia nie stwarza!Oczywiście nie zawsze tak jest,ale są takie przypadki. 
Oczywiście wszystkie powyższe argumenty dotyczą także haszyszu (żywica z konopi indyjskich).Ogólnie moje zdanie jest takie:od twardych dragów i tym podobnych ''chemików'' trzymać się z daleka,ale co komuś przeszkadza,że ktoś chce sobie zajarać trochę (nie mówię,że jakieś wielkie ilości,trzeba mieć jakiś umiar) trawki?Nie stanowi to napewno większego zagrożenia niż alkohol.
Zachęcam do polemik i komentarzy (tych sensownych i tych bezsensownych).Piszcie na adres yoi@space.pl {Ja bym raczej sugerował actionmag@silvershark.com.pl - z chęcią zamieszczę polemiki w AM - Qn`ik}

SMOOGY