Reklama
Chadzając
ulicami naszej kochanej Dąbrowy, pewnego dnia nachodzi Cię jakaś refleksja
– szybko, bezboleśnie i trwale wrzynając się w twoją świadomość, nie
daje jej ani na chwilę odpocząć. Nie powiem, bardzo ciekawe doświadczenie
… I mnie przypadkiem taka rzecz się przytrafiła. Hmm … jakby tu zacząć.
Na pewno nie jedno z Was jest zwolennikiem nagminnego siedzenia przed
telewizorem i klikania pilotem w celu przerzucenia na następny kanał (w szczególności
wieczorem, gdy nikomu się nic nie chce, a na widok książki niejednego
przechodzą ciarki po plecach). I co widzicie? Na przemian film, reklama,
wiadomości, reklama, program publicystyczny, reklama, kolejny film, reklama …
Czyżby się coś powtarzało? Jasne, że reklama! Wszędobylskie remedium na
ludzie bolączki XXI wieku. Jest nawet tam gdzie się tego najmniej spodziewasz,
towarzyszy Ci w podróży, w domu, w pracy, przy narodzinach twojego dziecka …
ups. To najbardziej prężnie rozwijająca się gałąź ludzkiej kultury w
ostatnim czasie (jeśli chodzi o Polskę to zapewne ostatniego dziesięciolecia),
to swoisty motor napędowy ogólnoświatowej gospodarki, a także wabik, skłaniający
wiele firm do zainwestowania w takie, a nie inne przedsięwzięcie. Nie
oszukujmy się – bez niej nasz świat byłby szary i nudny, w niczym nie
przypominałby tego, czym otacza nas dzisiejsza rzeczywistość. Jak na naszą
psychikę oddziaływuje reklama, czy jesteśmy na nią w pełni uodpornieni, a
może wręcz przeciwnie – widząc reklamę nowego „cudownego” proszku do
prania, który „wie co robi”, od ręki biegniemy do najbliższego
supermarketu ze śliną na ustach i spojrzeniem typu „muszę to mieć!”? Już
na początku lat 70-tych naukowcy odkryli bardzo ciekawą własność –
mianowicie niejaki James Vickary chcący się przekonać o słuszności swoich
podejrzeń co do istniejącego przekazu podprogowego wmontował pomiędzy film
bardzo krótkie klatki z napisem „Jedz popcorn!” oraz „Pij coca-cole!”.
Co ciekawe, po obejrzeniu tego filmu w okolicznych fast-foodach wzrosło
zapotrzebowanie na wywyższe produkty! Wiele firm konsumenckich poszło za
ciosem – stosowanie odrobinę „przekłamanej” formy reklamy kosztem zwiększenia
obrotów w liczbach sięgających nawet kilku milionów dolarów stało się
faktem. Do czasu – np. w Polsce ten typ reklamy stał się zakazanym. Także w
naszym kraju grupa ludzi z Uniwersytetu Gdańskiego pokusiła się o tego typu
eksperyment – tym razem w 25min film obrazujący trzęsienie ziemi w Japonii
wpleciona została półsekundowa klatka obrazująca kota (konkretnie tygrysa).
Test wykonano na grupie ludzi w przedziale wiekowym od 19 do 35 lat. Co się
okazało? Jedynie 5% respondentów kojarzyło podane deklaracje z powyższym
zwierzęciem. Kilka następnych grup charakteryzowało się bardzo zbliżonym
wynikiem (badania przeprowadzane były przez tydzień). A co z tego mają zwykli
zjadacze chleba? Przede wszystkim udowodniono, że przekaz podprogowy to nie
jedyne skuteczne epitafium na przyciągnięcie klienta do swojego produktu. O
wiele bardziej atrakcyjną formą postrzegania danego przetworu jest wizualność
oraz forma jego prezentacji. Popatrzcie chociażby na fotosy produktów żywnościowych
– na każdym z nich widnieje przecudnie wysmażone mięso z dodatkiem odrobiny
starannie ułożonego puree oraz kolorytowo pasującą do tego sałatką
marchwiowo–paprykową. Czy aby w ten właściwy sposób zostaną zaserwowane
Ci potrawy w lokalnej knajpie? Nie sądzę … A spoty kosmetyków? Kobieta o
odpowiednich kształtach + reklamowany produkt = sukces. A wiecie dlaczego? Za
wszystko odpowiedzialna jest nasza podświadomość: bliższe są nam doznania
miłe i przyjemne zarówno audiofonicznie jak i wizualnie. A widok pięknej,
odpowiednio nagiej kobiety rozbudza (przynajmniej u tej męskiej części
widowni) w wielu z nas podświadome instynkty. Nie ma się czego bać – im
bardziej erotycznie dany produkt jest zachwalany, tym większa szansa, że
zostanie on przez nabywców dostrzeżony i zakupiony. No cóż … Gdyby tak połączyć
piękną, skąpo odzianą kobietę, zajadającą hamburgera z McDonald’a, drugą
ręką smarującą się kremem przeciwko zmarszczkom, jadącą najnowszym
modelem Mercedesa, w oddali zaś mijającą przepiękne, szwajcarskie hale, na
których tle pasą się krowy, a kobieta pierze spodnie w proszku Omo –
uzyskalibyśmy reklamę doskonałą. Lecz czy jest w ogóle sens tworzenia
takiego przedsięwzięcia? Trzymając się słów mojego dziadka: „Jak na
TVN24 serwisy informacyjne mogą być nadawane non-stop, to czemu nie można by
stworzyć kanału czysto reklamowego?” Heh … Odpowiedź jest prosta: nikt by
tego nie oglądał. Więc może nie narzekajmy tyle (na zalewającą nas, wszędobylską
reklamę) i cieszmy się tym co jest. Co będzie potem – tego nie wie nikt …
{Ja dodam tylko od siebie, że
kanały tylko z reklamami istnieją od dawna i mają się chyba całkiem dobrze
- chodzi mi głównie o te telemarkety - pełno mam tego na satelicie. Ale to
tak tylko... ;)
Qn`ik}