.:PRZYSZŁOŚĆ W PRZEPAŚCI:.




W przezroczystym szkle widzę przyszłość, swoją przyszłość. To żałosne, że śmiem to jeszcze nazywać przyszłością, gdyż w żaden sposób tak to nie wygląda. Pamiętam sny, które nieraz nawiedzały mnie, gdy niebo pokryło się już czarnym suknem. Sny, w których spadałem w bezkresną i straszną przepaść, nie mogąc się niczego uchwycić, nikogo zawołać na ratunek. I to oczekiwanie. Oczekiwanie na bolesny upadek. Na szczęście gdy emocje gromadzące się i wzbierające we mnie, stawały się jak lawa, która za chwile zostanie wyrzucona przez erupcje wulkanu, sen urywał się, a ja, już spokojny o swoje bezpieczeństwo, uśmiechałem się do siebie powtarzając : " To był tylko sen, to był tylko sen " .

Byłem marzycielem, człowiekiem, który widząc spadającą gwiazdę, wypowiadał po cichu życzenie. Niestety nigdy marzenia i życzenia się nie spełniały, żaden dobry sen nie zmienił się w rzeczywistość. Gdy spoglądałem w nocne lipcowe niebo, wręcz błagałem gwiazdy by spadały, z natrętną cierpliwością czekałem na swoją szansę. Nie doczekałem się jednak. I nagle bum. Na domiar złego sen przechodzi w jawę, staje się tu i teraz. Niestety jest to ten najgorszy. I jak teraz sobie radzić ??? Wiem, że nie mogę liczyć na przebudzenie w najbardziej niebezpiecznym momencie. To jest realne życie i nie zmyje tego koszmaru o poranku zimną wodą w łazience.

Dlaczego tak musi być ?? Gdzie popełniłem błąd ?? Może za wielką nadzieję pokładałem w świecie, w ludziach, w ideałach, w sobie ?? Może nie potrzebnie marzyłem i czekałem na swoje szczęście ?? Może powinienem był sam go na siłę szukać i przystosować się do klimatu w jakim przyszło mi żyć ?? Może tak by było lepiej ?? Świat bez złudzeń, twarda rzeczywistość gdzie worek monet przesłania potrzeby serca, duchową sferę doznań. Jednak czy owa duchowość w ogóle istnieje ?? Może jest ona tylko moim wymysłem, wytartym frazesem, moim fałszywym obrazem człowieczeństwa. A może, jeżeli już jest, to tworzy ją świat materialny i takież dobra są jej istotą ?? Tak. Powinienem był przybrać wyraz, który widnieje na twarzach wszystkich. Przez to, że tego nie zrobiłem, czuje się teraz jak dziwak, jak skazany na zagładę mamut.

Odżywiając się swoją naiwnością spoglądam dalej w przezroczyste szkło. Mimo iż wiem, że to nie sen, zaciskam mocno oczy i wmawiam sobie, że śpię. Moja przyszłość jest wtedy jeszcze do ocalenia, a ja już nie boję się tak bardzo.



Użalający się nad światem i sobą, oraz tychże przyszłością: DajMonJon