Do napisania tego tekstu skłoniło mnie kilka czynników.
Po pierwsze w rozmowie ze starszymi osobami (około 50-60lat) kiedy wchodziły
na temat o żydach to wyczuwałem jakąś taką dziwną niechęć. Chcę wyjaśnić
że ja z tymi osobami nie rozmawiałem, ale do mich dziadków często przychodzą
znajomi więc trochę się osłuchałem o tym i tamtym. Więc wróćmy do tej
niechęci. Oni niby nie mówią „żydzi zło! Pozabijać” ale wyrażają się
o nich jakby to byli złodzieje i jakby zrobili im coś złego. Wśród części
„staruszków” panuje przekonanie że osoba żydowska równa się złodziej,
i zawsze myślą że te osoby są bogate, a to bogactwo wyrosło na krzywdzie
narodu polskiego. Po drugie, nie mogę pominąć tego co ostatnio słyszałem na
ławce pod blokiem. Dwoje staruszków, chyba małżeństwo, wyrażało się o
cyganach i żydach i w sposób co najmniej zawstydzający. Jeśli ktoś rzuca łaciną
podwórkową to nie robi to na mnie żądnego wrażenia, ale jak robi to osoba w
takim wieku to czuję się lekko zszokowany. „Emeryci” zawsze narzekają na
dzisiejszą młodzież, że ona pije, pali i klnie itp. A tu proszę i ich
pokolenie nie jest święte.
A więc ja uważam że część staruszków, nie wiedząc czemu, jest
antysemitami. Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia „ ja to pokolenie, które było
prześladowane przez Niemców, podobnie jak naród żydowski tak może ich nie
cierpieć” Niedawno poszedłem do parku w celu spytania kilku starszych osób
co sądzą o żydach. I nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienia że z 11 osób
które zapytałem aż 9 odpowiedziało że uważa ten naród ucieleśnienie zła.
Mówili że to są złodzieje, szubrawcy i kłamcy. Gdy spytałem czy znają
jakiegoś żyda osobiście to każdy z nich odpowiedział że nie. Więc
zastanawia mnie to na jakiej podstawie oni osądzają cały naród taką
krytyczną opinią. Cieszyły mnie odpowiedzi tych dwóch osób które powiedziały
że nie znają żądnego żyda więc nie będą się wypowiadać.
Po tej małej sądzie przyszedł mi na myśl pewien wniosek. W naszej
„kochanej” Polsce jest dosyć sporo pseudo rasistów piszących gdzie się
tylko da „jude raus”. A może część z nich była pod wpływem swoich
dziadków którzy w swoje kochane wnuczęta, być może nieświadomie, wpajali
zasady typu „polak najlepszy” , „żyd zło” itd. Takie dziecko jak za każdym
razem wizyty u dziadków czy wakacji u nich spędzanych mogło usłyszeć kilka
takich rozmów, a psychika dziecka jest podatna na to co mówią starsi.
A teraz pointa. Uważam że znaczna część polskiego jest w jakimś stopniu
uprzedzona do innych narodowości. Niby nikt nie wykrzykuje nacjonalistycznych
haseł, ale na pewno sporo osób zapytanych czy wolą mieć sąsiada porządnego
żyda, „murzyna” czy Polaka pijaka to pewnie spora część wybrałaby
polaka alkoholika. Czemu? Bo w naszej mentalności narodowej jest coś takiego
że obcokrajowiec równa się zło, a zły polak jest i tak lepszy od porządnego
obcokrajowca.