O słowie

Moim dzisiejszym założeniem była pracowita niedziela. Oznacza to, że postanowiłem sobie popracować trochę przy klawiaturze. 
Co z tego wyniknie, to się dopiero okaże. 


Czasami zdarza mi się pomyśleć o tym, co stało się w ostatnim czasie. Takie małe życiowe zwroty i przewroty, które mogą się każdemu zdarzyć. W sumie nic wielkiego, ale jednak muszę sam przed sobą przyznać, że wiele się zmieniło. 
Nie ma sensu, żebym opowiadał całą historię, która mogła być i pewnie w jakimś sensie była powodem powstania tego tekstu. Chociaż, sam nie wiem, może to i jednak na coś się przyda.
Wszystko zaczęło się ponad dziesięć lat temu. Wakacje i chęć zrobienia czegoś. Trochę dziwne, bo z tym pierwszym słowem wiąże się zazwyczaj lenistwo. Ja jednak miałem ochotę przenieść się do innego świata. Takiego, który stworzyłbym sam. Mój własny wymyślony świat, moi bohaterowie, którym będę mógł przypisać takie cechy, jakie sam będę chciał. 
Tak to właśnie było. Ta chęć stworzenia czegoś własnego zaowocowała kilkoma tygodniami sporego wysiłku, poświęceniem czasu, ale przede wszystkim opowiadaniem. W tej chwili leży ono gdzieś u mnie na półce i być może czeka aż je poprawię, przepiszę, uzupełnię... 
Jak na tamten okres, to był dla mnie spory wyczyn. Nieskromnie się pochwalę, że wypracowałem sto stron rękopisu w obcym języku. Fabuła zgodna z inspiracjami, które wynikały z zamiłowania do prozy takich ludzi jak Robert E. Howard. Być może nic nadmiernie ambitnego, ale wydaje mi się, że ten krok zapoczątkował coś, co ja mogę w tej chwili nazwać pasją. Może to zbyt wielkie słowo, bo pasja, to coś czemu człowiek poświęca się bez reszty. Dla mnie jest to jednak coś na tyle ważnego, że w taki czy inny sposób postanowiłem się z tym zajęciem związać. 
Tak, właśnie o to mi chodzi - pisanie. Przelewanie swoich myśli na papier. Zwracanie się do ludzi przy pomocy słów mieszczących się na kilku stronach papieru. Przekazywanie im swoich własnych wniosków, refleksji, czasem może również jakichś drobnych porad. 
Myśl o tym towarzyszy mi od kiedy mój nauczyciel od niemieckiego zrecenzował wspomniane już opowiadanie. W mojej chęci wykreowania własnego świata i historii zobaczył możliwość stworzenia własnego, rzeczywistego już życia związanego ze słowem pisanym. Nawet w tej chwili, po tych długich latach, wspomnienie jego słów robi na mnie niesamowite wrażenie. Wróćmy jednak do tematu a w zasadzie, do opowieści dla mnie, nie ukrywam, istotnej. 
Jaki był pierwszy krok, to już powiedziałem. Później było długo nic. Wciąż od czasu do czasu pojawiała się we mnie chęć napisania czegoś. Obojętnie czego, opowiadania, wiersza, krótkiego felietonu - chociaż tego ostatniego chyba najmniej. Ciągle jednak zdarzało mi się, że miałem ochotę coś powiedzieć. W końcu - niedawno, bo dwa lata temu - doszło do prowokacji. Koleżanka z pracy, związana mocno z jednym poczytnym magazynem internetowym usłyszawszy o tym, że potrafię rysować, postanowiła zaprosić mnie do współpracy. Od jakiegoś już czasu staram się stosować zasadę podejmowania wszelkich możliwych wyzwań, więc przystałem na to z wielką ochotą. W krótkim czasie miałem otrzymać opowiadania, do których należało zrobić ilustracje. Nie będę nic wspominał o tych tekstach, wystarczy jak tylko napiszę, że w żaden sposób nie były w stanie pobudzić mojej wyobraźni. To była właśnie ta prowokacja. Po kilku tygodniach kombinowania jak tu zilustrować te teksty, doszedłem do wniosku, że tego się zrobić nie da. Zrodziła mi się za to myśl, że mogę napisać własny tekst, który będzie musiał zilustrować ktoś inny. Zagranie dość perfidne, ale muszę przyznać, że bardzo skuteczne. 
Pomysł pojawił się dosłownie znikąd. Siadłem do klawiatury i w ten sposób narodziło się pierwsze opowiadanie, które już nie tylko ja mogłem przeczytać. 
Wielu z was - choć może nie wszyscy - wie jakie to jest uczucie, gdy człowiek sobie uświadamia, że wytwór jego wyobraźni jest dostępny dla każdego. Świadomość samej możliwości zaprezentowania siebie sprawiła mi niesamowitą satysfakcję. Informacja o tym, że opowiadanie spodobało się redakcji i wyląduje w następnym numerze magazynu dodała skrzydeł. W tym momencie najlepiej to uczucie oddają słowa Kuby Sienkiewicza "Radość, wielka radość". W ten sposób rozpoczęła się długa droga wielkiego, przynajmniej jak dla mnie, przewrotu życiowego. 
Wystarczyło kilka miesięcy i doszło do następnej prowokacji. Prowokatorem był człowiek, którego już chyba dość dobrze znacie. Podpowiem tylko, że co miesiąc wita was w wstępniaku tego właśnie magazynu. I od tamtej pory pojawiam się tu co jakiś czas, starając się przekazać różne myśli, które przychodzą mi do głowy. 
Jak każda historia, również i ta powinna mieć jakiś morał. Przeciągnąłem was przez kilkadziesiąt zdań tego tekstu i nie wyobrażam sobie, żeby to miało być tak bez sensu. Mógłbym to ująć w jednym zdaniu, ale byłoby to jakoś tak nie po mojemu. 
Pierwsza rzecz, o której chciałbym wspomnieć, to ludzka reakcja. Listów otrzymanych od ludzi, którzy przeczytali moje teksty jest niewiele. Każdy z nich jednak był nowym, budującym przeżyciem. Taki dodatkowy doping, sprawiający, że chce się chcieć. W ciągu krótkiej chwili okazuje się, że te kilkadziesiąt zdań, które czasem z niemałym trudem udało mi się zapisać zostało przez kogoś odebrane i ten ktoś zareagował. Jeśli są na świecie rzeczy, które mogą człowiekowi dodać skrzydeł, to jedną z nich na pewno jest świadomość, że wśród tego oceanu ludzi jest ktoś, komu mogło się przydać to, co miałem do powiedzenia. 
To jednak nie wszystko. Właśnie w ten sposób udało mi się poznać kilku naprawdę świetnych ludzi. Możliwe też, że będę mógł poznać i następnych. 
Oni też są tymi, którzy w jakiś sposób mnie dopingują. Ci ludzie, zarówno pierwsza, jak i druga grupa, sprawiają, że widzę sens w tym co robię. 
Dlatego też sam, gdy przeczytam tekst autorstwa człowieka, którego wcale nie znam staram się odpowiedzieć. 
Piszę, bo lubię. Nie zawsze mam coś do powiedzenia i też nie zawsze mi się chce. A czasami zwyczajnie brakuje czasu. Zamierzam jednak trzymać się tego, chociażby po to, żeby ktoś inny mógł powiedzieć: A może i ja powinienem spróbować?

Eddie

eddi@GO2.pl