KARA ŚMIERCI
Temat bardzo kontrowersyjny. Mam swoje zdanie na ten temat i postanowiłem przedstawić je na łamach Action Maga.
W Polsce nie ma kary śmierci. Najwyższym wymiarem kary jest dożywocie, ale w praktyce najwyższą karą jest chyba 25 lat więzienia, no chyba, że się zabije kogoś ważnego, albo kogoś kto MA pieniądze.
Moim skromnym zdaniem cały nasz wymiar sprawiedliwości jest głęboko chory. Za zabójstwo człowieka z zimną krwią 20 lat (wychodzi się po 8, może 10 latach), za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 25 lat (jak nie udowodnią, że się jest czubkiem; wychodzi się po 15 latach), za gwałty, rozboje, kradzieże i inne niemiłe rzeczy dostaje się co najwyżej 5 lat odsiadki, wychodzi się po roku.
A band chuliganów łażących po ulicach i robiących "kuku" porządnym ludziom to się nawet nie łapie. Szalikowcy też się dobrze mają (tu pozdrowienia dla toczącego wojnę(III?) paszczaqa). Wszystkie dane pochodzą z wiarygodnego źródła-oglądam "Wiadomości". Nie macie wrażenia, że coś tu jest nie tak?
A co z karą śmierci? Wbrew pozorom jestem karze śmierci przeciwny! Dlaczego? Tak sobie nad tym myślałem i wymyśliłem, że zabicie takiego degenerata, co zamordował 4 osoby, bo mu się nudziło, a za wytłumaczenie ma "Chciałem sobie postrzelać", to nie jest sposób na ukaranie go. Dobra jestem mało (żeby nie powiedzie, że w nic nie wieżę) wierzący i nie uważam, że jak taki morderca umrze to już się nim Szatan zajmie. Co mnie jakiś tam Szatan, mam go w poważaniu i to głęboko. Co mi z tego, że po śmierci czeka go sąd ostateczny i zostanie rozliczony za to co zrobił. Wali mnie to!! Ja chcę żeby on był ukarany za życia, żeby cierpiał męki, żeby śmierć była tym o co błaga w modlitwach. Dlatego mam dwa sposoby na ukaranie takiego czło... nie, zwie... też nie, taką pomyłkę boską.
Sposób pierwszy jest bardzo prosty i oszczędza budżet państwa:
Oddać takiego rodzinom zamordowanych ludzi, już oni by wiedzieli co z nim zrobić.
Modliłby się, żeby go Szatan męczył w piekle.
Sposób drugi jest bardziej sadystyczny, powiedziałbym nawet Hitlerowsko-Stalinowski, niestety nie jest taki oszczędny jak poprzedni:
Otóż wsadzamy takiego delikwenta do obozu pracy, w którym to prawie bez jedzenia, miałby pracować po 16 godzin dziennie, potem 4, no już dobrze niech będzie 3 stania na śniegu w 20 stopniowym mrozie i w końcu lulu. W mojej "wizji" obozu dla "Nie przystosowanych do życia w społeczeństwie" więźniowie mieliby robić coś użytecznego np. kopać doły. A wszystko to na Syberii (wynajęło by się od Putina). Wiecie jak się kopie doły na Syberii:), jak nie to poczytajcie "Inny świat" Herlinga-Grudzińskiego lub "Jeden dzień Iwana Denisowicza" Sołżenicyna.
A nad bramą napis "Praca czyni wolnym"
I w takich warunkach bandyci mogli by być skazywani na 10 lat, bo i tak nie przeżywali by nawet tyle (a myśleliście, że po co oni te doły mają kopać).
Wiem, że jest to niecodzienny pogląd, bardzo sadystyczny, nieludzki, niechrześcijański. Ale powiedzcie wy mi, czy taki bandyta jest dobrym chrześcijaninem?
Może jest on zły, ale nie dobrze mi się robi jak zabójcy siedzą sobie w cieplutkim więzieniu, oglądają kanał Playboy, czytują gazetki i mają jeszcze prawo do głosowania! Taki bandyta ma prawo wypowiadać się jak ja mam żyć? A Gucio!! Do łagrów z takimi, ewentualnie do Oświęcimia(wreszcie ten obóz posłużyłby dobrym celom).
Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)