KARAĆ, NIE KARAĆ, JAK KARAĆ?
Todbringer ma rację, pisząc, że to nieuchronność kary, nie jej wysokość, mają decydujące znaczenie dla odstraszenia od popełnienia przestępstwa. Liczy się przede wszystkim skuteczność i szybkość tzw. organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
Bo wyobraźcie sobie, idziecie na "giełdę używanego sprzętu komputerowego" w wiadomym celu, oglądacie te stosy karteluszek zachęcających do paserstwa czyli nabycia kradzionego softu, ale macie świadomość, że na 99% w chwilę po zakupie podejdzie do was pan w niebieskim wdzianku, płytkę zabierze, połamie i do kosza wyrzuci. I co? Straszna kara? Żadnych sądów, grzywien, konfiskat sprzętu, więzień itp. nieprzyjemności. A ile razy jeszcze zaryzykujecie i kupicie coś u pirata?
Nieuchronność kary przede wszystkim, a dopiero pomocniczo jej wysokość, czynią przestępstwo NIEOPŁACALNYM. Pozbawić przestępcę korzyści przestępstwa i jeszcze dorzucić coś na dodatek. To wystarczy. To jest klucz do zagadki (oczywiście jeśli mówimy o przestępcach z wyrachowania, a nie o psycholach czy innych których do przestępstwa popchnęły jakieś silne emocje - chyba nie łudzicie się, że tacy, myślą o karze gdy popełniają przestępstwo?). Jeśli chodzi o przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, to często należą one właśnie do tej drugiej grupy. Oczywiście są idioci, którzy dla swej chorej zabawy chcą zrobić bliźniemu krzywdę. Ale czy uważacie, że np. grupka młodych, którzy zamordowali śp. Tomka Jaworskiego, zrobiłaby to gdyby byli niemal pewni, że trafią za to do paki, choćby i na 10 lat? Uważam, że nie. Więzienie, choćby nie wiem jak wiele zawierało udogodnień dla więźniów, jest (o czym pisał już Smuggler) cholernie dotkliwe dla każdego, a z pewnością dla każdego kto trafia tam po raz pierwszy. To nie jest miejsce do którego opłacałoby się trafić komukolwiek (oczywiście, co powtarzam, pod warunkiem pozbawienia go osiągniętych z przestępstwa korzyści).
Do tego potrzeba sprawnej Policji i dobrego prawa dotyczącego postępowania karnego, a nie wyznaczenia wysokich kar. Wysokie kary pozbawienia wolności mają więc sens wtedy, gdy inaczej nie można pozbawić sprawcy uzyskanych z przestępstwa korzyści tzn. np. gdy zdefraudował 10mln, a pieniędzy nie udało się odzyskać - musi siedzieć co najmniej tyle czasu, ile obrotnemu przedsiębiorcy zajęłoby zarobienie takiej sumy.
Pamiętajmy też o grzywnach i nieizolacyjnych (tzn. nie połączonych z pozbawieniem wolności) karach, które na Zachodzie przeżywają współcześnie renesans. Są łatwe w wykonaniu i nie tylko mało kosztują, ale same dostarczają pieniędzy do kasy państwa.
Tymczasem słyszę ciągle: zaostrzmy kary, zaostrzmy kary i zaostrzmy kary. Choćbyśmy zagrozili śmiercią sprawcy i jego rodzinie do siódmego pokolenia - srodze się rozczarujecie. Bo co to za różnica czy przestępca NIE zostanie skazany na 3,5,10,50 czy 150 lat więzienia, ponieważ nigdy nie został złapany albo osądzony.
I nie piszcie mi tu, proszę, o cierpiącej rodzinie, która dla ukojenia swego bólu potrzebuje zemsty i choćby świadomości, że jak już złapią sprawcę to.....(tu wpisać dowolna, byle wymyślną torturę). Seneka napisał kiedyś, oczywiście po łacinie, a nie po polsku :): "karze się nie dlatego, że popełniono przestępstwo, ale po to, aby przestępstw nie popełniano". Kara ma być społecznie użyteczna. Oczywiście, na tę jej społeczną użyteczność składa się także nasze poczucie sprawiedliwości wymierzonej kary, ale nie tylko ono.
Wydłużanie kary pozbawienia wolności kosztuje (kara śmierci zaś to kwestia na osobny temat, część większej całości, o której zamierzam skrobnąć w przyszłości kilka słów pt. "Dyskusja o życiu - błąd u podstaw"). A wię dłuższe kary --> więcej więźniów --> potrzeba więcej więzień, w których trzeba zapewnić odpowiednie warunki --> gigantyczne koszty, których nasze państwo NIE JEST W STANIE UDŹWIGNĄĆ. Czystym populizmem jest wskazywanie z dumą na rozpoczynające się budowy nowych więzień. Miejsc brakuje już teraz, a one będą gotowe dopiero za kilka lat i zapełnią się w chwil parę. A wtedy, dla ratowania sytuacji, pozostanie zastosować amnestię czyli powrócić do wzorów z czasów PRL.
Tych, którzy poradzą, aby więźniowie gnieździli się jak sardynki w puszce i jadali zgniłą kapustę zapytam : czy izolacja Polski na arenie międzynarodowej jest ich zdaniem tym, co popchnie nasz kraj ku rozwojowi i dobrobytowi? Jeśli nie, to spieszę donieść, że zgodnie z wiążącymi Polskę umowami międzynarodowymi także więzień (zdaniem tych przeintelektualizowanych maniaków z Zachodu to też człowiek; niebywałe, czyż nie?) ma pewne prawa np. do min. 3m2 powierzchni "mieszkalnej". Jeśli je złamiemy narazimy się raz na krytykę oraz dwa - na przegrane procesy przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu i konieczność wypłaty więźniom odszkodowań. A jak już zostaniemy ogłoszeni wszem i wobec państwem łamiącym prawa człowieka, możemy zapomnieć o UE, a i zagranicznych inwestorów szukać nam przyjdzie ze świecą w ręku. Nie jesteśmy Chinami - z nami nikt nie będzie handlował za wszelką cenę. To tyle dla zwolenników łatwych rozwiązań trudnych problemów - takowe nie istnieją.
A poza tym weźmy przykład: pijany kierowca potrąca i zabija kobietę w ciąży albo nawet kobietę z mnogą ciążą i pchaną przez nią na wózku inwalidzkim córeczkę (przepraszam za to, ale sądzę, że przejaskrawienie czasem pozwala dostrzec więcej). I co słyszę? Wielokrotny morderca, potwór - przybić za jaja do sufitu i kołysać, aż się urwie, tzn. min. na 25 lat do pudła, oczywiście bez prawa do przedterminowego zwolnienia.
Jaki skutek? Rodzina ofiary i społeczeństwo cieszy się, że sprawiedliwości stało się zadość. I na tym koniec ich korzyści. Bliscy ofiary staną się być może klientami opieki społecznej. Sprawca wychodzi po ćwierćwieczu zupełnie nie przystosowany do życia, a może i przygotowany do przestępstwa - sam na siebie raczej nie zarobi. Jego rodzina zaś traci na ten czas źródło dochodów - jego dzieciom z pewnością łatwiej przez to nie będzie (może stracą przez to np. szansę na lepszą edukację, może będzie to czynnikiem spychającym jego rodzinę na tzw. margines).
A przecież można inaczej.
Niech sprawca straci, dożywotnio nawet, prawo jazdy. W takiej sytuacji nie ma podstaw, aby przypuszczać, że ponownie złamie prawo. Na wszelki wypadek można jednak orzec karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. Dalej sąd karny zasądza od sprawcy rodzinie ofiar zadośćuczynienie za krzywdę i rentę - pomoże im to z pewnością. Sam sprawca nie wypada poza obręb społeczeństwa - pracuje, płaci podatki, wychowuje swoje dzieci...
Oczywiście i to rozwiązanie nie jest idealne we wszystkich przypadkach, ale w części z pewnością pozwoliłoby karać w sposób bardziej użyteczny dla społeczeństwa.
Dlatego sądzę, że kara pozbawienia wolności, jeśli już musi być zastosowana, powinna być, dla skazanych po raz pierwszy, możliwie krótka. Wystarczająca do tego, aby się przestraszyli - odczuli jej dotkliwość; także do tego, aby można było spróbować ich zachęcić do poprawy, zmiany swego życia (przez programy resocjalizacyjne). Ważne jest jednak, aby nie prowadziła ona do dalszej degeneracji skazanego przez, nienormalne przecież - bo zupełnie różne od rzeczywistego życia, warunki więzienne. Na to wszystko potrzeba niestety wielkich nakładów, bo nie wystarczy tylko realizować resocjalizacji w więzieniach (pomijam tu problem jej jakości i efektywności). Aby liczyć na pozytywny efekt trzeba koniecznie objąć człowieka, który wychodzi z więzienia dalszą pomocą.
Inaczej, trafi on znowu do dawnego przestępczego środowiska, będzie bez pracy itd. Skutek oczywisty - cały wcześniejszy wysiłek na nic.
Krzyczycie teraz pewnie z oburzeniem: Co!? Na przestępców będę kasę wyrzucał, kiedy wokoło tylu potrzebujących, którzy jakoś nie kradną i nie zabijają!?
Zgadzam się w zupełności. Właśnie odpowiednia pomoc (jaka - nie wiem, ale mam nadzieję, żę są w tym kraju ludzie, którzy się na tym znają i wiedzą) tym potrzebującym, to świetna prewencja przed wzrostem liczby przestępców. Ona powinna być realizowana w pierwszej kolejności.
{ja uważam, że podstawowe znaczenie miałby tu ogólny wzrost gospodarczy w kraju, będącu motorem tworzenia nowych miejsc pracy - zmniejszania się kręgów ubóstwa i "outsiderów" społecznych. Dalej za istotną uważam dobrą edukację zwłaszcza na niższych (podstawówka, gimnazjum) - powszechnych jej poziomach oraz atrakcyjne programy organizowania czasu młodym ludziom (tu m.in. dofinansowanie rozmaitych form aktywności sportowej). Wreszcie programy pomocy rodzinom, zwłaszcza ubogim, patologicznym, a przede wszystkim dzieciom z takich rodzin.
Nie ma bowiem lepszej pożywki dla przestępstwa niż głupota, bieda, brak perspektyw oraz chore i agresywne zachowania wyniesione z domu.}
I co ważne, mimo że pochłania dużo pieniędzy, w efekcie jest tańsza niż czekanie na szkody wynikające z przestępstwa i resocjalizowania tych, którzy już stali się przestępcami.
Jeżeli nie chcemy ponieść tych kosztów oraz stosować metod karania może mniej widowiskowych niż więzienie, ale mających sporą użyteczność, pozostaje nam przestępców izolować i utrzymywać (ponosząc wcale nie małe koszty z tym związane). Przy czym ktoś, kto po kilku czy kilkunastu latach pobytu w więzieniu (tzn. w warunkach kompletnie anormalnych) wraca na wolność, nie może być, moim zdaniem, normalny i jest bardziej niebezpieczny niż przedtem.
Oczywiście cokolwiek by się uczyniło, nie będzie to remedium na wszystko. Tych, co do których stosowane środki zawodzą, pozostaje nam zabijać albo zadbać by dokonali żywota w pokoju z zakratowanym oknem.
Davero van Rat
mailto: vanrat@wp.pl