Wedge Antilles. Pochodzi, podobnie jak Han Solo czy Crix Madine z Corellii. Jego rodzice zostali zabici przez piratów, gdy ten miał kilkanaście lat. Zaraz po tym rozpoczął karierę pilota. Początkowo zajmował się dostarczaniem broni Rebeliantom, lecz już wkrótce postanowił do nich dołączyć i pomóc im w walce z Imperium. Miał wtedy 16 lat. Podczas pamiętnego ataku na Gwiazdę śmierci leciał w jednej eskadrze z takimi pilotami jak Garven Dreis, Biggs Darklighter, Jek Porkins czy Luke Skywalker. Jednak wszyscy oprócz Antilles'a i Skywalker'a zgineli podczas bitwy. Niedługo po wydarzeniach w systemie Yavin obaj bohaterowie założyli słynny Rogue Squadron. Podczas licznych misji dla Sojuszu towarzyszyło im wielu znakomitych pilotów min. Zev Senesca, Derek Klivian, Wes Janson oraz Dack Ralter. Po odejściu Skywalkera Wedge został dowódcą tej elitarnej jednostki. Prowadził ją bez zarzutu krocząc od jednego zwycięstwa do drugiego. Antilles pomagał Admirałowi Ackbar'owi i Generałowi Madine'owi zaplanować atak na Drugą Gwiazdę śmierci i odegrał w tej bitwie znaczącą rolę. W późniejszych latach Nowa Republika zawsze mogła liczyć na Wedge'a, który w końcu został mianowany generałem...

OK, przedstawiłem Wam trochę tą poctać (chociaż i tak wszyscy go znają;)), a teraz wyjaśnię dlaczego Wedge Antilles jest moim ulubionym bohaterem Sagi. Po pierwsze był najlepszy w tym co robił. Żaden inny pilot nie może się z nim równać. Niektórzy zaraz zaczną krzyczeć, że jak to, przecież Luke/Vader (w zależności od poglądów politycznych) był o niebo od Wedge'a lepszy. Tylko że ci panowie mieli takiego małego sojusznika, który trochę jednak im pomagał - Moc. Jestem pewien, że bez Mocy nie mogliby się oni równać z Antillesem. Kolejną zaletą tego człowieka jest fakt, że nie wtrącał się do innych spraw niż latanie. Nie pchał się do polityki ani do władzy. Jego zadaniem było pilotowanie myśliwców i z tego właśnie zadania wywiązywał się znakomicie. Poza tym zawsze był lojalny w stosunku do przyjaciół i wszystkich pilotów z którymi latał. Jeżeli dorzucimy do tego jeszcze skromność i determinację w dążeniu do celu, powstanie pilot doskonały. I za takiego właśnie uważam Wedge'a Antillesa, który dla mnie zawsze był, jest i będzie jedynym autorytetem w tych sprawach (bo sam się za pilota uważam:)). Gdyby jeszcze nie walczył po "jedynej słusznej stronie". Cóż, nie ma ludzi idealnych...

Viq