-Coruscant. Właściwie ta planeta to jedno wielkie miasto. Spójrzcie na te ogromne budowle. Tam w dole widać siedzibę Senatu Nowej Republiki- mówił przewodnik Luke ziewnął.
-Mara, mówiłem Ci, że to jest najgorszy sposób na dolecenie tutaj.- powiedział
-Luke... Tylko tak Cię nie zauważą- wyrzekła Mara Jade.- Po ostatniej aferze nigdzie nie można być bezpiecznym (prequel tego opowiadania zostanie opisany w następnym arcie :)
-No dobra. Ale tu jest nudno. Zaraz lądujemy. Z Imperium są coraz większe problemy. To wydaje się wprost niemożliwe jak po takim upadku można próbować wrócić do dawnej potęgi. Ciekawi mnie tylko, jak Imperator mógł odżyć. Przecież zniszczyliśmy wszystkie jego klony. To wydaje się bardzo interesujące.
-A może nie zniszczyliśmy wszystkich- wysunęła pomysł Mara Jade.
-Galaktyka jest ogromna. Zawsze można je gdzieś ukryć.
-Prosimy o opuszczenie pojazdu i udanie się na lądowisko XC89, gdzie zbierzemy się. Zbiórka za 30 minut- odezwał się głos w komunikatorze.
-Dla nas to już koniec wycieczki- Luke się uśmiechnął do Mary i po wyjściu z transportowca udali się do Lei. Nagle zawyły syreny alarmowe.
-Co sie dzieje?- Wykrzyknęła Mara
-Atak???-powiedział z niedowierzaniem Luke. Podniesiono planetarną tarczę. Luke z Marą natychmiast udali się do Lei. W górze widać było niszczyciele. Na pozycje wylatywały myśliwce, krążowniki Republiki wylatywały w górę. Wśród statków rozpoznał "Sokołą" Hana. On też? Pomyślał i wszedł do apartamentu Lei. Leia właśnie wychodziła na nadzwyczajne posiedzenie Senatu. Bardzo się ucieszyła, gdy zobaczyła Luka.
-Tarcza podniesiona. Teraz nigdzie nie odlecimy. Za 5 godzin opuszczamy tarczę i robimy atak na dwa fronty- wtajemniczyła go Leia- Od dołu zaatakujemyich My, a od góry lecąca ze wszystkich stron flota Republiki.
-Mam złe przeczucia- powiedział Luke
-Ja też- powiedziała Mara.- coś tu jest nie tak. I skąd Imperium ma taką flotę???
-A czy po opuszczeniu tarcz nie przylecą na dół? Nawet jeden myśliwiec Tie może narobić szkód- zaniepokoił się Luke.
-To jest sytuacja awaryjna. Nie mamy wyboru- powiedziała Leia i poszła na posiedzenie.
-Mara: idziemy do hangaru. Tam powinniśmy znaleźć coś co nas zainteresuje- powiedział do swojej towarzyszki Luke i razem udali się do hangaru.

Przy wejściu zatrzymał ich jakiś mechanik. Lukowi wydawało się, że zna tą osobę.
-Mistrzu Luke- powiedział
-Cole? To ty?- zapytał się Luke.
-Tak, a myślałem, że pan już zapomniał {nawiązanie do "Nowej Rebelii"-Autor}. Pana myśliwiec stoi tam w rogu- Cole pokazał palcem Jego myśliwec. Luke spojrzał na ogromny zegar widoczny za oknem.
-Gdzie są wszystkie inne myśliwce, statki?- zapytał Luke rozglądając się po pustej sali.
-Wszystkie zostały skierowane do prowizorycznych baz wypadowych. Za kilka godzin opuszczą tarczę planety i rozwalimy Imperium.- Luke słyszał w głosie Cola patriotyzm i wiarę we własne słowa. Czuł jednak, że na orbicie jest coś jeszcze.
-A co z nowymi generatorami mocy? Przecież jeszcze nie wszystkie zainstalowano.- przypomniał sobie Luke
-Wszyscy nad tym pracują. Nie jestem jednak zbyt dobrze poinformowany na ten temat. Niech pan poczeka chwileczkę.- wyjął komunikator i poprosił o kontakt z generałem Antillesem. Luke wziął od niego ten komunikator.
-Wedge? Moge się przelecieć do Ciebie?- spytał Luke
-Luke? No nareszcie Cię spotkałem. Szybko.- Luke skończył rozmowę
-Mara: Ty weź tamten myśliwiec i lecimy- wskazał na nowiutkiego X-Winga i wsiadł do swojego. Po krótkim locie wlecieli do hangaru "Yavina". Zobaczył załadowane hangary krążownika, z trudem znajdując miejsce do lądowania. Szybko wysiedli i pobiegli na mostek. Drzwi się rozsunęły i zobaczyli oficerów biegających po mostku i nerwowo nadających komunikaty. Zostało im 5 godzin. Wśród oficerów zauważył admirała Ackbara i Wedge`a Antillesa. Cała gromadka udała się w ich kierunku. Po drodze omal nie zostali stratowani przez trzech oficerów, którzy bardzo się spieszyli. Tak bardzo, że nawet nie przeprosili.
-Wedge!- powiedział Luke
-Luke! Dawno Cię nie widziałem.- powiedział jego dawny kompan
-Co się dzieje?-spytał Luke i spojrzał przez iluminator
-Imperium atakuje Coruscant- powiedział Wedge- ale nie sądze, żeby wygrali. Jest ich zbyt mało.
-Mam złe przeczucia- powiedział zaniepokojony Luke
-Ty zawsze byłeś pesymistą- ironicznie zauważył Wedge. Luke się uśmiechnął i udał się w kierunku iluminatora. Czas spędzali na wpatrywaniu się w jednostki Imperium. Ale po drugiej stronie...

-Lordzie Vader- z odrobiną strachu wyrzekł admirał A-xag.
-Tak???- spytał Ciemny Sith.
-Tarcza zaraz zostanie zniszczona.- admirał wyraźnie się niepokoił.
-Dokładnie kiedy?- Vader zawsze musiał znać wszystkie szczegóły operacji
-Przewidujemy, że...
-Nie macie przewidywać!-przerwał mu Vader- macie mi powiedzieć kiedy tarcza zostanie zniszczona!
-Z..za 2 godziny i 34 minuty.
-Możesz odejść!
-ttak Panie. Vader także wyszedł

-Panie: Czuję mojego syna- wyrzekł Vader
-Luke`a?- odrzekł Imperator Palpatine. A właściwie Jego klon.
-Tak. On jest tam na dole. Na Coruscant
-Czuje też Marę...
-Marę Jade???-spytał z niedowierzaniem Vader
-Tak...
-Ona jest z Lukiem??? Tutaj?!?- Vader wciąż nie mógł uwierzyć
-Tak- Odrzekł Imperator, po czym udał się na kontrolę...

<>- pojawiło się na wszystkich komputerach. Taki sam tekst dało się usłyszeć w głośnikach. Uruchomiono także żółty alarm na wszystkich statkach. Rozpoczęło się odliczanie. Już nikt nie biegał nerwowo po okręcie. Wszyscy siedzieli lub stali i patrzyli w iluminator. <<10 minut>> <<5>>- na wszystkich statkach uruchomiono czerwony alarm. <<30 sekund>> <<10>>
<<5>> <>
-Zaczęło się- powiedział Ackbar i wszyscy spojrzeli w iluminator. Ackbar i Wedge mieli komunikatory, dzięki którym wszystkie statki doskonale ich słyszały. Tysiące promieni turbolaserów przeszyło przestrzeń dzielącą dwie floty. Nagle Na tyłach floty Imperium pojawiły się dziesiątki statków Nowej Republiki. Imperium nie miało szans. Z hangarów statków Republiki wystartowały X-Wingi, A-Wingi i Y-Wingi. Analogicznie z hangarów Imperialnych wystartowały Tie Fightery, Bombery i Interceptory. Vader zastanawiał się czy nie skusić się na lot swoim Andvanced Tiem. Za duże ryzyko. Jednak mimo to pojawiło się kilka Advanced Tiów. Żaden jednak nie był tak dobry jak ten Vadera. Walka wciąż trwała. Imperium traciło myśliwce. Nagle po trafieniu wielki Niszczyciel klasy Victory został trafiony prosto w mostek z torpedy. Widać było jak ciała oficerów swobodnie latają w próżni. Imperium przegrywało. Kolejne niszczyciele były niszczone. "To niemożliwe"-myśleli oficerowie Imperialni. Jednak Vader tylko wpatrywał się w iluminator. Nacisnął czerwony przycisk w swoim kombinezonie. Natychmiast uruchomił się Jego prywatny komputer.
-Procedura ZXC4G6HRU-kod Alpha czerwony- powiedział Vader.
-<>
Na niebie ukazały się setki niszczycieli. Tysiące myśliwców wyleciało z ich hangarów. Piloci aż oniemieli. Wszystkich zatkało z wrażenia. O tym wiedzieli tylko Imperator i Vader. Vader wszedł na mostek. "Chimera" podleciała bliżej statków Republiki. Vader powiedział tylko:
-Zniszczyć.
Miliony czerwonych smug szybko uporały się ze stroną Republiki. Gdyby nie czarny kask na twarzy Vadera dałoby się zauważyć uśmiech. Uśmiech tryumfu. Barki desantowe właśnie lądowały na powierzchni Coruscant. Planeta nareszcie wróci w ręce prawowitych właścicieli. Vader zobaczył uciekający krążownik. -Sprawdźcie, gdzie polecieli!- Vader był wściekły, że znów im uciekli.

Leia. Została na Coruscant. Co oni Jej zrobią. Musimy wracać na Coruscant- Luke nie mógł spać- A co z Hanem. Na początku widziałem przecież "Sokoła". Czyżby go zestrzelili? Musimy wracać na Coruscant-myślał. -Teraz i tak nic nie zdziałamy. Jest tam pełno Imperialnych. Luke uspokój się-próbował go uspokoić stary przyjaciel. Zaśnij jutro pomyślimy co dalej...

-No więc moi przyjaciele. To Wy jesteście zbieraniną najpodlejszych, najzimniejszych i doskonale zaprawionych w fachu. Łowcy Nagród- Vader uśmiechnął się- Znajdźcie statek "Javin", Luka Skywalkera i Marę Jade. Jodo i Boba- wiecie jak jesteście podobni?- rzeczywiście: Jodo Kast i Boba Fett mieli praktycznie identyczne mandaloriańskie zbroje. Na takie coś mogło sobie niewielu pozwolić...- Rozpoczynamy polowanie na Jedi.

To be continue...

Polowanie na Jedi. Część Druga

Odległe Rubieże, planeta której nie ma na żadnych mapach.
-Jesteśmy gotowi Lordzie Vader- porucznik Imperialny zdał raport.
-Dobrze...-Vader spojrzał na konsolotę.
-Ognia-powiedział po chwili.
Planeta zniknęła...
-Któż by przypuszczał, że pomysł Gwiazdy śmierci może jeszcze wypalić. Teraz czas na drugi test.
-Ci głupcy zostawili jeszcze Niszczyciela Słońc.- Imperator także przyglądał się próbie.
-Kto pójdzie na ochotnika do Niszczyciela Słońc?-Vader rozejrzał się po sali.- Ty- wskazał na jednego z najlepszych pilotów na "Chimerze".
-Dobrze. Zrobię to dla chwały Imperium- Powiedział pilot i udał się do hangarów.
-Do wszystkich statków: Wszyscy mają wylecieć poza granice układu. Chyba, że chcą zginąć.- Wydał rozkaz Vader i udał się do swojej kabiny.

-Mamy tu dalej czekać?- Luke się niecierpliwił. Leia była na Coruscant. Planetę opanowało Imperium. Jego siostra. Imperium. A co z Hanem?- cały czas się zastanawiał.
-Próbujemy zorganizować kontratak za pomocą resztek floty.- Ackbar przypominał mu po raz piąty w ciągu dziesięciu minut.
-Chcecie znowu przegrać i stracić resztę floty?
-To jest jedyne wyjście.- próbował tłumaczyć się Ackbar.
-Chyba, że masz jakiś zamaskowany, super-szybki statek o którym nie wie Imperium i nie znajduje się akurat na Coruscant.
-Właśnie! Poczekajcie kilka minut, zaraz wracam.- Luke szybko pobiegł do swojego myśliwca.- Gdzie to jest... O! Tu!- Luke wybiegł z myśliwca i udał się do grupki przyjaciół.
-I co? Znalazłeś?- Spytał się Wedge
-Tak!- Będę z powrotem za 2-3 dni.
-Lecisz sam?- Spytał się zatroskany Ackbar.
-Sam- Odpowiedział Luke zdecydowanie, po czym poszedł do myśliwca i odleciał.

-Artoo?- Spytał się Luke. Robot odpowiedział mu 3 piskami
-Lądujemy. Tatooine.- Luke zaczął wspominać w myślach wszyskich związanych z Tatooine. Ciocia, wujek, Obi-Wan, Chewie i Han, Artoo i Threepio. Ciocia nie żyja, wujek też, Obi-Wan też, Han i Chewie najprawdopodobniej zginęli podczas obrony Coruscant. Artoo i Threepio żyli. Chociaż czy można powiedzieć, że roboty żyją? Luke skierował swój myśliwiec na kurs zgodny z tym co wyświetla komputer pokładowy.- Teraz Artoo. Lądujemy.- statek zaczął powoli osiadać na piaszczystym podłożu.
-To tutaj.- Luke wskazał na dużą wydmęz piasku. Podszedł do niej i nacisnął przycisk, którego tak naprawdę nie widział- wszystko było okryte grubą warstwą piasku. Nagle uniosła się klapa wejściowa i po chwili w środku rozbłysły czerwone światełka. Nie oznaczały one jednak alarmu. To było normalne oświetlenie.
-Artoo! Chodź tu!- krzyknął Luke do robota, który jeszcze siedział w X-Skrzydłowcu. Artoo odpowiedział serią pisków i opuścił maszynę. Nagle Luke zobaczył na niebie czarną plamkę szybko podążającą w ich stronę. Plamka zbliżała się i po chwili Luke zobaczył, że ta plamka to jakby lecąca w ich kierunku głowa słonia.
-To... To "Slave 1" ? Boba Fett!!! Artoo szybko, tutaj!- statek zbliżał się coraz bardziej i po chwili zaczął pluć czerwonymi, jaskrawymi iskrami.- Artoo!!! Jednak te iskry nie leciały w kierunku małego robota. One leciały w kierunku jego X-Skrzydłowca.- Nieee!!!- krzyknął Luke... Stracił swojego X-Skrzydłowca. Robot wbiegłdo "wydmy", która Luke przed chwilą otworzył. Gdy wszedł wydał serię pisków.
-Wiem Artoo, ale to nasza jedyna szansa.- Luke usiadł za sterami "wydmy" i z wydmy wyleciał po chwili statek. Kształtem przypominał "Tie Interceptora", ale był o wiele większy. Ten statek to "Infiltrator Sith". To kiedyś był statek Dartha Maula, ale po jego śmierci Luke dowiedział się że statek jest na Tatooine.
-Artoo: Podłącz się do głownego komputera. Lecimy do Wedge`a!- Maszyna skierowała się w kierunku kryjówki przyjaciół. Na ekranie radaru znów pojawił się Boba Fett.
-Artoo: Osłony na maxa! Zobaczymy co to cudo potrafi.- Luke pierwszy raz pilotował taki statek, więc w większości kwestii musiał się opierać na niezawodnym robocie astronawigacyjnym. Nagle zobaczył, że na pulpicie kontrolnym rozbłysły 2 lampki sygnalizujące uruchomienie systemu maskującego statku i tłumików śladu ciągu, co powodowało, że statek był praktycznie niemożliwy do wykrycia przez radary, czy sensory. Chwile potem rozbłysły kolejne lampki i w iluminatorze Luke zobaczył wydłużające się gwiazdy.

-Artoo: Lądujemy. Cichutko i delikatnie. Pozwól, że to ja wyląduję- Lukowi odpowiedziała seria pisków, mówiących o niezadowoleniu robota, który jednak przełączył na ręczne sterowanie-Dzięki Luke wylądował. Widział swoich przyjaciół rozmawiających nieopodal prowizorycznej bazy. Luke postanowił zrobić im niespodziankę.
-Gdzie ten Luke. Powinien dawno wró...- nagle z nikąd ukazał się statek. Nie byłoby to dziwne, gdyby statek nie osiadł na ziemii 3 metry od grupki rozmawiających. Po chwili ze statku wysiadł Luke i R2, co wprawiło grupkę uciekinierów w jeszcze większe zdumienie.
-To jest ten statek? Woow.- Z podziwem wyraził się Ackbar.
-Tak. Może się zamaskować i już nikt go nie znajdzie. Sami zresztą widzieliście. Nazywa się "Infiltrator Sith"
-Sith???- Zapytał się Wedge z niedowierzaniem
-Niestety, nie mamy innego wyjścia- powiedział Mistrz Jedi
-Dobrze, zaraz sprawdze co mamy w komputerze o tym statku. On mi trochę przypomina Tie Interceptora.- powiedział Wedge. A znał się na tym dość dobrze
-Obydwa statki wybrodukowano i zaprojektowano w Sienar Design Systems, został przebudowany w tajnym laboratorium. Ma hipernapęd 3,0.
-Hmm... Nieźle.- Wedge`owi coraz bardziej podobał sie ten statek.
-Za 5 godzin będą tu pozostałości całej Floty. Tego jest naprawdę dużo.- Poinformował zebranych Wedge.
-Uwolnimy Leię- powiedział z nadzieją Luke- zniszczymy Imperium.
-Aha, Luke mam jeszcze jedną wiadomość. Niezbyt dobrą. Han i Chewie żyją.
-To jest zła wiadomość- Luke był trochę zdziwiony. Wiedział jednak do czego zmierza Wedge: Coś im się stało...
-Uciekli z Coruscant, gdy pojawiła się ta ogromna flota Imperialna i weszli w hiperprzestrzeń. Ale gdy zmierzali w naszym kierunku przechwycił jakiś statek Imperium. ściągneli ich wiązką.- poinformował Luke`a Wedge.
-Czyli są w niewoli?- Luke`owi aż zachciało się płakać. Możliwe, że już nigdy nie zobaczy przyjaciela. Dobrze, że nie ma tu Lei. Byłaby zrozpaczona.

Minęło 5 godzin, ale tylko kilka statków przyleciało zgodnie z obietnicą.
-To ma być ta wielka Flota?- Luke zadrwił sobie z Wedge`a.
-Dlaczego jest was tak mało? Gdzie reszta?- Zapytał się Ackbar
-Przylecą z drobnym opóźnieniem z powodu stanu technicznego jednej z jednostek.- usłyszeli uciekinierzy w komunikatorze.
-Jakiej?- Spytał się Ackbar
-"Oriona"
-I dlatego przyleciało 10% floty?- z niedowierzaniem spytał Luke
-W tamtej okolicy ostatnio kręci się sporo Imperialnych. Jakbyśmy stracili "Oriona" to możemy już nie lecieć na Coruscant.
-A jakby Wam się coś stało?
-Jakbyśmy nie przylecieli to Wy byście pewnie wysłali kogoś do nas. Jakby Imperium odkryło ten statek, którybyście wysłali...
-Dobrze- powiedział Ackbar i zakończył rozmowę.

Z hiperprzestrzeni zaczęły wychodzić jednostki Republiki: na początku mysliwce, później potężne krążowniki i niszczyciele. Było tego sporo. Wszystkie w całkiem dobrym stanie technicznym. Po 15 minutach rozmowy wyszła druga część floty. Najważniejszym statkiem w całej flocie był "Orion". Był to potężny niszczyciel, uzbrojony w taką ilość dział i wyrzutni torped protonowych, że niejedna planeta mogłaby pozazdrościć siły ognia. Wyglądał też na idealnie zadbanego. Jednak jak Luke się dowiedział jest to jeden z najnowocześniejszych statków Republiki, więc tam trzeba dbać o najmniejsze szczegóły.
-Więc kiedy zaczynamy?- Luke uśmiechnął się i spojrzał na Luke`a.

Wszystkie statki po kolei się meldowały.
-Dobrze. Kurs: Coruscant!- wydał rozkaz Ackbar i wszyscy polecieli. Luke i Artoo lecieli "Infiltratorem".
-Artoo: Maskowanie, tłumiki śladu ciągu.- powiedział do kompana Luke. Robot odpowiedział mu jednym, ale znaczącym piskiem. Po chwili weszli w hiperprzestrzeń

Gdy zmniejszyli prędkość poniżej prędkości światła, prawie się zderzyli z niszczycielem klasy "Empire". Luke co prawda doleciał do celu trochę wcześniej, ale leciał troszkę innym kursem. Widział jak niszczyciel Imperium staje w płomieniach. Właśnie z hiperprzestrzeni wyszedł "Yavin", "Orion" i reszta ważniejszych statków. Luke spojrzał jak potężna Flota Imperium pokazuje się jego wspólnikom. "Tej bitwy nie wygramy" pomyślał Luke i poleciał na Coruscant. Skorzystał z chwili, gdy planetarna tarcza była wyłączona, bo akurat startowały z powierzchni planety roje myśliwców Tie. Wyłączył komunikator i powoli zaczął zbliżać się do powierzchni planety. Patrzył jak jeden po drugim niszczone są statki Nowej Republiki. Imperium też traciło statki, ale nie tak szybko jak Republika. Nagle na tyłach Imperium zaczęły się pojawiać setki małych statków. Otworzyły one ogień w kierunku Floty Imperialnej. Wtedy wszyscy usłyszeli znajomy głos w komunikatorach:
-Tu Han Solo z pokładu "Sokoła Milenium". Zgromadziłem 200 statków przemytników i osobistej Floty Landa Calrissiana. Jednak będziecie musieli wypłacić nam niemałą nagrodę.
-Jak uciekłeś- spytał się kapitan któregoś ze statków
-Razem z Chewiem zrobiliśmy na statku małą awanturę i pobiegliśmy do Sokoła. Gdy kawałek odlecieliśmy złapali nas wiązką ściągającą. Wtedy wystrzeliliśmy torpedę i zamiast nas poleciały na ich statek cztery torpedy. Chyba domyślacie się jak skończył statek?

Luke wysiadł i wypuścił 3 sondy "Czarne Oko", żeby poszukały Lei. Sam też poszedł jej szukać. Próbował wywołać ją za pomocą Mocy, szukał jej, ale nie mógł znaleźć. Czuł jednak, że ona jest na planecie. Że żyje. Nagle Luke poczuł wołanie o pomoc. To Leia! I pobiegł w kierunku wołania. Czuł, że jest coraz bliżej, biegł przez wyludnione miasto, słyszał, że jest w pobliżu. Wskoczył do studzienki. Zobaczył ją. Widział, że siedzi na brzegu jednego z kanałów ściekowych. Tu na pewno nikogo nie szukali.
-Leia- krzyknął
-Luke... żyjesz...-powiedziała
-Nic ci nie jest?
-Wszystko dobrze. Skąd się tu wziąłeś?
-U góry walczą resztki naszej floty.
-Han?-spytała
-Dostał się do niewoli. Przykro mi. Po policzku Lei spłynęła łza. -Chyba żyje- próbował pocieszyć ją Luke.

A na górze cały czas trwała bitwa. Imperium przegrywało. Vader patrzył na wszystko z pokładu "Chimery", która nie brała udziału w walce. Skąd oni wzięli taką Flotę? Teraz już nie mamy zamaskowanych okrętów. Będzie się pocieszać tym, że znisczyli prawie całą Flotę Republiki. Że zdobyli planetę. Ale nie potrafili jej utrzymać. Vader poczuł, że na planecie jest jego syn i córka. Wiedział, że już ich nie nawróci na jedyną, prawdziwą Ciemną Stronę Mocy. Zatem zostało jedno wyjście...

Flota Imperium powoli przegrywała, stracili już połowę statków. Wszyscy wiedzieli co to oznacza. Rzeczywisty koniec Imperium. Wszyscy to już sobie uświadomili. -Chyba wygrywamy! Ej! Tracimy osłony!- wykrzyknął kapitan "Oriona". Stracili osłony. Jeden z pilotów myśliwca TIE wpadł na genialny pomysł. Rozpędził swoją maszynę jak tylko mógł i nakierował się na mostek "Oriona"

Luke patrzył na niebo. Widział walkę. Nagle zauważył potężny wybuch.
-Leio: Straciliśmy "Oriona"- powiedział
-Mamy jeszcz szansę- powiedziała Leia z nadzieją w głosie.

Ostatni statek ogromnej Floty Imperialnej został zniszczony. W komunikatorach słychać było radosne okrzyki, inni śpiewali "Hymn Zwycięstwa".

Lord Vader widział jak Flota ginie. Tyle wysiłku na nic! To niemożliwe!
-Imperatorze.-powiedział
-Tak?
-Mamy pozwolenie na dalsze posunięcia?-spytał się Vader
-Jakie?
-Nasz plan awaryjny
-Aaa... Owszem- pozwolił mu Imperator.

Z hiperprzestrzeni wyszła Gwiazda śmierci. Wszyscy na nią spojrzeli. Kierowała swój Superlaser na planetę. Strzeliła. Z Coruscant został gwiezdy pył. Z Luke`a i Lei też. Vader uśmiechnął się tryumfująco, gdy Gwiazda śmierci zniszczyła superlaserem większość statków Republiki

KLEPA

Jeśli to Cię zainteresowało pisz na: kklepa@go2.pl (prywatny) lub starwars@pf.pl

to be continue... (maybe)

Pozdrowienia dla: Qn`ika, Rathana, Pazool, Devi, Polo, Lamera i wszystkich innych :)