UWAGA! Tekst ten to w pewnym sensie spoiler. Jeśli ktoś nie chce psuć sobie zabawy z oglądania Epizodu II po raz pierwszy niech po prostu nie czyta ostatniego akapitu. Wtedy pozostanie w błogiej nieświadomości, aż do przyszłego roku.

Stał tak po kostki w wodzie, trzymając oburącz miecz świetlny. Padało bez ustanku już od paru dni. Jak zawsze na tej planecie... Jakkolwiek, by się nazywała. Mężczyzna był odziany w czarne i szare szaty. Kilka metrów dalej, w jednej z wielu kałuż, spoczywał jego zabłocony płaszcz. Ale On nie sądził, by jeszcze kiedyś musiał go potrzebować. Właściwie uważał, że za chwilę zginie, a w tej sytuacji taka błahostka, jak porzucony płaszcz, czy przemoczone ubranie, traciły na znaczeniu.
Jego oczekiwanie śmierci nie było bezpodstawne. Zwłaszcza, że stał przed nim Zabrak. Zabrak, jak każdy ze swej rasy, miał pomarańczowoczerwoną skórę poprzecinaną czarnymi wzorami. Szczyt czaszki wieńczyło kilka krótkich rogów. Zarówno ułożenie czarnych wzorów, jak i ilość rogów było charakterystyczne dla danego osobnika i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by dwóch Zabraków wyglądało tak samo.
Ten Zabrak nazywał siebie Maul. Po prostu. Zresztą, rzadko się odzywał. Był stworzony do czynów, a nie do słów, jak sam twierdził. Maul zerknął w prawo i nieco w górę. Mężczyzna powędrował wzrokiem za jego spojrzeniem i zauważył swojego nauczyciela. Stał tam Darth Sidious - ostatni Sith. I był nauczycielem obu istot stojących po kostki w wodzie. Ale, jak nakazywała reguła Bractwa Sith spisana przez samego Dartha Bane'a, Sidious mógł mieć tylko jednego ucznia.
Mężczyzna szkolił się pod okiem Sidiousa od wielu lat. Ale Lord Sith natknął się na Zabraka i zdumiał go gniew, kipiący w Maulu. Gniew i umiejętności. Ten Zabrak na oczach Sidiousa w pojedynkę rozprawił się z pięcioma doskonałymi najemnikami. A za broń miał wtedy tylko prosty, dwumetrowy kij. No i miał Moc.
Od tamtej pory Darth Sidious pozostawał po wrażeniem umiejętności Maula i postanowił go szkolić, aż będzie w stanie zbudować swój własny miecz. I będzie w stanie zmierzyć się z dotychczasowym uczniem. A wtedy ich umiejętności zadecydują, kto zostanie Sithem, a kto zginie...
Mężczyzna zacisnął mocniej ręce na nietypowej rękojeści swego miecza. Nietypowej, gdyż wygiętej w łagodny łuk. Zabrak odczepił od pasa swoje miecze. Maul upodobał sobie walkę dwoma mieczami. Jeden z nich miał czerwoną klingę - ten zbudował sam. Drugi miał niebieskie ostrze - ten zdobył na samotnym Rycerzu Jedi, którego zabił kilka miesięcy temu. Rada na Coruscant nigdy się o tym nie dowiedziała, gdyż Zabrak zniszczył również statek Jedi. Zniknięcie Rycerza uznano za nieszczęśliwy wypadek.
Darth Sidious skinął głową powoli, jakby niechętnie. Nie chciał tracić żadnego z uczniów, ale wiedział, że to konieczne.
Zabrak uruchomił swoje dwa miecze i rzucił się ku przeciwnikowi. Mężczyzna również pstryknął przełącznik i z rękojeści wytrysnęło żółtoczerwone ostrze. Maul doskoczył do przeciwnika i uderzył czerwonym mieczem z góry. Mężczyzna płynnym ruchem zablokował cios wysoko nad głową, ale jednocześnie odsłonił swoje nogi. Zabrak uderzył drugim mieczem w kolana przeciwnika, ale, nim cios osiągnął cel, mężczyzna wyskoczył wysoko w górę, wykonał salto w powietrzu i wylądował za przeciwnikiem. Obaj wojownicy stanęli do siebie plecami, ale to nie przeszkadzało im w kontynuowaniu walki. Mężczyzna pchnął mieczem w tył, ale Maul obrócił się na lewej nodze i sparował niebieskim ostrzem cios. Jednocześnie pchnął prosto drugim mieczem. Mężczyzna obrócił się bokiem do Zabraka i wygiął ciało w tył, tak, że cios przeszedł tuż nad jego brzuchem. Jednocześnie kopnął przeciwnika w nogę i Maul musiał cofnąć się o kilka kroków, by złapać równowagę. Mężczyzna rzucił się z furią na Zabrak, wyprowadzając cios znad głowy. Maul zablokował cios oboma swoimi mieczami, krzyżując je w miejscu zetknięcia z ostrzem napastnika i jednocześnie kopnął swojego przeciwnika w brzuch, tak mocno, że mężczyzna przeleciał kilka metrów w powietrzu i wylądował tuż na skraju przepaści. Daleko w dole rozciągał się wzburzony ocean, najeżony ostrymi skałami. Zabrak nie dał wrogowi chwili na wstanie, tylko złapał oba miecze jak sztylety i opuścił je na leżącego człowieka. Ale ten błyskawicznie się przeturlał i wstał. Zabraka zdziwiła szybkość reakcji wroga, ale błyskawicznie wyprowadził cios oboma mieczami z dwóch różnych stron. Te lśniące nożyce, gdyby dosięgły celu, odcięłyby głowę mężczyzny. Tak się jednak nie stało. Ogniste ostrze zablokowało jeden miecz, ale druga klinga zbliżała się nieubłaganie. Mężczyzna cofnął się, by uniknął trafienia, ale wtedy zdał sobie sprawę ze swojego błędu. Zanim na twardą skałę, jego noga natrafiła na powietrze. Mężczyzna stracił równowagę, zamachał rozpaczliwie rękoma i runął w dół, ku białym falom, rozbijającym się o czarne skały. - Zatem niech tak będzie - przerwał ciszę Sidious. Zabraku Maul, od tej pory możesz używać tytułu Darth. Staniesz się moim uczniem, a następnie Sithem.
Maul obrócił się na swojego nauczyciela, a następnie zerknął raz jeszcze w dół, by upewnić się o śmierci wroga. Nie dostrzegł żadnego śladu napastnika, więc wyłaczył oba miecze i skierował się ku Sidiousowi. Musiał pomyśleć o nowej. Takiej, która lączyłaby w sobie prostotę jednego miecza i siłe dwóch...

Niewielu wie, że ów mężczyzna, który runął w dół nazywał się Count Dooku. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że hrabia Dooku przeżył tamten upadek. Ale już wkrótce miliardy miały się o tym przekonać...

Darth Toki