LIGA MISTRZÓW
W tym sezonie Liga Mistrzów już po raz drugi jest rozgrywana w obecnej formule. Meczów jest naprawdę dużo, ale spora ich część (szczególnie te z wczesnej fazy) jest po prostu nudna. Co się stało z najbardziej prestiżowymi rozgrywkami w europejskim footballu? Tu doskonale sprawdza się porzekadło: jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Pamiętam jak jeszcze nie tak dawno pasjonowałem się rozgrywkami Champions League od samego początku. W co drugą środę zasiadałem przed małym telewizorem marki "Elemis" i podekscytowany oglądałem mecze 16 najlepszych drużyn starego kontynetu. Po meczu starałem się nie zasnąć (wtedy byłem jeszcze mały) i "dotrwać" do skrótów reszty spotkań. Często nie mogłem odżałować, gdy mi się to nie udawało. Wtedy praktycznie każdy mecz stał na najwyższym światowym poziomie, no i mogliśmy oglądać nasze drużyny (ćwierćfinał pomiędzy Panathinaikosem a Legią pamiętam doskonale jakby był rozgrywany wczoraj). A gdy żaden z polskich zespołów nie grał to TVP, która miała wówczas prawa do transmitowania meczów miała naprawdę duży wybór ciekawych spotkań. No i te znakomite drużyny z legendami światowej piłki w swych składach.
Teraz Liga Mistrzów zmieniła się w Ligę Wicemistrzów i trzecich a niekiedy nawet czwartych drużyn. Gdy oglądam pojedynki Sturmu Graz z Croatią Zagrzeb muszę się powstrzymywać przed zaśnięciem. Konieczność jeżdżenia po całej Europie niemal co tydzień po to by rozegrać pojedynki ze słabeuszmi jest chyba trochę meczące i frustrujące dla tych najlepszych{Tu dwa słowa komentarza: po pierwsze, rozbudowanie LM spowodowało właśnie, że więcej niż jeden zespół z najlepszych lig może w niej grać, więc narzekanie na Sturm czy Croatię (obecnie Dinamo) jest raczej nie na miejscu. Mniej więcej 10 lat temu LM wygrała Steaua Bukareszt, a było to jeszcze w starej formule. Wręcz przeciwnie, modyfikacja LM spowodowała, że coraz mniej drużyn ze słabszych lig w niej uczestniczy. Po drugie, niedawne zwycięstwa Panathinaikosu i Sparty Praga są dostateczną kontrą...} Mimo protestów całej rzeszy kibiców prezesi UEFY pozostali głusi i nie zamierzają zredukować Ligi do jej pierwotnych rozmiarów. W tej kwestii ich zdanie jest uwarunkowane głównie ogromnymi zyskami jeszcze bardziej powiększonymi z powodu zwiększenia liczby spotkań {Fakt}. Tracą na tym najważniejsze osoby sportu, czyli kibice. Przecież to dla nich są przeznaczone mecze. To oni płacą pieniądze by móc oglądać swych idoli w grze z najlepszymi. Ta przyjemność zostaje im odbierana przez chciwych biurokratów i biznesmenów, nie mających pojęcia o sporcie. W dzisiejszym, zdominowanym przez pieniądz sporcie (bo problem ten nie dotyczy tylko piłki) coraz mniej liczy się samo piękno, które jeszcze niedawno było najważniejsze. Niedługo może dojść do tego, że stadiony będą świecić pustkami, bo nie będzie warto na nie przychodzić. {Spokojnie, nawet "chciwi biurokraci i biznesmeni" dbają o konsumentów (w tym wypadku kibiców)... Dlatego, że na nich zarabiają. W razie czego sami się zorientują.}
Osobiście uważam, że ciekawe spotkania można oglądać dopiero od drugiej fazy grupowej, gdy na placu boju pozostaje tylko 16 drużyn (czyli tyle ile ich było na początku rozgrywek w pierwszej edycji LM). Może kibice powinni wystosować jakieś pismo do władz UEFY? Może ogólnoświatowy protest otworzyłby oczy działaczom? Cóż, na to póki co nie mamy co liczyć. Gdy wspominam pierwotną wersję LM aż łezka kręci mi się w oku. Kiedyś to były czasy! świetna Champions League, dobra reprezentacja narodowa, jedzenie na kartki... ups! Trochę się zagalopowałem :). {Właśnie!}
Na szczęście gdy piszę ten text (3 maja) w rozgrywkach pozostali tylko najlepsi i mecze są naprawdę pasjonujące. Jedyne co pozostaje nam, kibicom to nadzieja na lepsze czasy europejskiego footballu w przyszłości.
{To była przygrywka, a teraz ciąg dalszy...}
Liga Mistrzów - przewidywania
Już 11 września na 8 europejskich stadionach ruszą rozgrywki nowej edycji Champions League. Ale już teraz możemy się zastanowić nad tym, kto ma większe szanse na awans, a komu przyjdzie o niego ciężko walczyć. Tak więc pobawmy się w jasnowidza i rzućmy okiem na rozstawienie sił we wszystkich 8 grupach {Taaa... A ja będę weryfikował :-)}.
Grupa A
Tutaj sytuacja jest chyba najjaśniejsza, bo choć z dwóch pierwszych koszyków zostały wylosowane chyba dwie najsilniejsze drużyny, to druga połowa grupy jest znacznie słabsza. Nikt się chyba nie spodziewał, że tak szybko spotkają się mistrzowie dwóch czołowych lig Europy.
Największy pretendent do końcowego sukcesu, zdobywca Pucharu sprzed dwóch lat, naszpikowany gwiazdami i do tego wzmocniony jednym z najlepszych piłkarzy globu Zinedinem Zidanem przez wielu uważany za najlepszy klub świata Real Madryt, oraz mistrz najbardziej emocjonującej i wyrównanej Serie A, która mogłaby obsadzić pełne dwie grupy równorzędnymi przeciwnikami, AS Roma. Mecze pomiędzy tymi teamami będą napewno ozdobą I fazy grupowej, powszechnie uważanej za nudną. Oprócz potentatów znaleźli się tu także Anderlecht Bruksela i Lokomotiv Moskwa. Ci pierwsi, chociaż w poprzednim sezonie zaprezentowali dobrą grę to w tym roku bez Jana Kollera i Tomasza Radzińskiego nie powinni w żaden sposób zagrozić największym. A Lokomotiv? Cóż, dla mnie niespodzianką był sam awans i umieszczenie ich aż w trzecim koszyku...
Tak więc powinniśmy tu oglądać dwa odrębne pojedynki o miejsce I i III. {W zasadzie racja, ale...}
Grupa B
Sytuacja dosyć podobna, chociaż różnice między zespołami nie są chyba aż tak duże. Faworytami do wyjścia z tej grupy są Liverpool i Borussia {A jednak nie...}. Zaspół z miasta Beatlesów jeszcze przed rozpoczęciem właściwego sezonu zaimponował formą. W walce o Tarczę Dobroczynności pokonał sam Manchester United, a w Superpucharze Europy najlepszy klub poprzedniego sezonu, Bayern Monachium przegrał z nimi 3:2. Do tego dochodzi niedawny mecz reprezentacji Anglii i Niemiec, w której wszyskie gole dla zespołu z Wysp strzelili właśnie zawodnicy Liverpoolu (hat-trick Owena i gole Gerarda i Heskey'a) {A przy czterech asystowali również gracze Liv.}. Ponadto wielu polskich kibiców będzie na pewno trzymać kciuki właśnie za tę drużynę, bo w tym roku dostępu do jej bramki będzie bronić Jerzy Dudek. Ale Borussia napewno nie zamierza się łatwo poddać. Zaspół z Niemiec wzmocniony o wymienionego wcześniej Kollera i njadroższego piłkarza Bundesligi Marcio Amoroso rozpoczął świetnie rozgrywki w lidze. Wielu uważa, że to właśnie zespół prowadzony przez Mathiasa Sammera ma największe szanse na zdetronizowanie wielkiego Bayernu. W tej grupie zagrają też mistrzowie Ukrainy i Portugalii. Dynamo Kijów i Boavista na pewno nie będą łatwe do ogrania. Ci pierwsi grają w tych rozgrywakach dobrych kilka lat z rzędu, ale bez swych byłych gwiazd Rebrova i Szewczenki znacznie stracili na sile. Dla Boavisty awans do LM jest wielkim sukcesem, ponieważ wystąpią tu po raz pierwszy i będą na pewno chcieli pokazać się z jak najlepszej strony.
Faworyci powinni awansować, lecz przyjdzie to im chyba z większym trudem niż klubom z pierwszej grupy. {Po trzech kolejkach Boavista liderem, Elpidio Silva najlepszym strzelcem LM.}
Grupa C
Jedna z najbardziej wyrównanych grup pierwszej fazy i jednocześnie najbardziej "polska" spośród nich. Cztery dobre zespoły i aż czterech Polaków w nich występujących. Barw Schalke będzie bronić duet reprezentacyjnych obrońców Tomaszowie Wałdoch i Hajto a w greckim Panathinaikosie wystąpi znany wszystkim weteran Krzysztof Warzycha i najbardziej znany obok Dudka polski piłkarz Olisadebe. Nie oni są jednak najwyżej rozstawionymi klubami grupy C, bo grać w niej będą także angielski Arsenal Londyn i hiszpański Real Mallorca. Tutaj oprócz odpadnięcia Arsenalu może zdarzyć się chyba wszystko {A nawet odpadnięcie Arsenalu... :-)}. Arsenal, choć nie wzmocnił się nikim znaczącym będzie niesamowicie trudnym przeciwnikiem dla reszty. Mallorca imponuje wyrównanym i zgranym składem, który wywalczył w bardzo silnej Primiera Division trzecie miejsce. Schalke w poprzednim sezonie było bardzo blisko mistrzostwa Niemiec, lecz w ostatniej kolejce lepszy okazał się Bayern. Ten zespół gra bardzo ofensywnie i możemy się spodziewać dużej ilości bramek w wykonaniu duetu Sand-Mpenza. {Niestety kontuzja Ebbe Sanda zepsuła wszystko...}I Panathinaikos przodujący doświadczeniem i sercem do walki. Pamiętamy Greków jeszcze z czasów gdy Liga Mistrzów była rozgrywana w swej pierwotnej edycji i kiedy to właśnie oni wyeliminowali Legię z grupy.
Bardzo wyrównany poziom i wiele możliwości końcowego ustawienia w tabeli. Arsenal chyba jednak poza zasięgiem, ale walka o trzecie miejsce będze niezwykle ciekawa.
Grupa D
Też dosyć wyrównana grupa, ale faworyci jednak bardziej widoczni. Lazio Rzym wylosowany do tej grupy z pierwszego koszyka ma nadzieje zaprezentować się lepiej niż rok temu, kiedy był uważany za jednego z faworytów do miejsca w finale i nie doszedł nawet do ćwierćfinału. W stosunku do poprzedniego sezonu nastąpiły wyrażne zmiany. Co prawda odeszli kluczowi zawodnicy pomocy Pavel Nedved i Juan Sebastian Veron, ale za to przybył hiszpański reżyser gry Gaizka Mendieta, który w dwóch porzednich sezonach otarł się o trofeum, lecz musiał się zadowolić dwukrotnym drugim miejscem, i trzon obrony mistrza Anglii Manchesteru United, zdobywaca Ligi Mistrzów z sezonu 99/00 Jaap Stam. Ponadto do pełni zdrowia powrócił partner Mendiety z Valencii Claudio Lopez, który z pewnością stworzy piekielnie mocny i bramkostrzelny duet z Hernanem Crespo. Ich głównym przeciwnikiem w walce o pierwsze miejsce będzie, co prawda osłabiony brakiem trenera Fatiha Terima i głównego strzelca Mario Jardela, ale nadal mocny Galatasaray Stambuł. Zdobywcy Pucharu UEFA i Superpucharu sprzed dwóch lat napewno nie mają zamiaru skończyć udziału w rozgrywakach już w ich najwcześniejszej fazie. Mistrz Holandii PSV Eindhoven z pewnością także chce walczyć o awans, lecz będzie to bardzo trudne. Choć w lidze są zawsze jednym z faworytów na arenie międzynarodowej nie mogą się mierzyć z największymi. Ostatnia drużyna grupy Nantes też zdobyła mistrzostwo swego kraju, lecz początek sezonu jest w ich wykonaniu jest fatalny, a fakt, że byli losowani dopiero z ostatniego koszyka niezbyt dobrze świadczy o sile zespołu. {A jednak...}
Faworyci pomimo widocznej przewagi nie będą mieli łatwego zadania. Z pierwszego miejsca powinno wyjść Lazio {Po trzech meczach bez punktów i jeden gol, he he}, które ma duże aspiracje i być może w tym sezonie spełni oczekiwania kibiców ze stolicy Włoch.
Grupa E
Grupa E jest grupą jednej drużyny - Juventusu Turyn. Pomimo opuszczenia przez klub Zinedine'a Zidana i Filippo Inzaghiego, wicemistrz Włoch nie powinien mieć problemów z zajęciem pierwszego miejsca. Strata wyżej wymienionych zawodników została powetowana przyjściem Liliana Thurama, Pavla Nedveda i Gianluigiego Buffona. Te wzmocnienia z pewnością osłodzą kibicom stratę dwóch najważniejszych piłkarzy ostatnich kilku lat z klubie. Ponadto "Stara Dama" podobnie jak Lazio chce się zrehabilitować za fatalny występ z poprzedniego sezonu, kiedy to nie wyszła nawet z grupy. Co do Juventusu chyba nikt nie chyba ma większych wątpliowości, za to walka o drugą pozycję może się toczyć pomiędzy wszystkimi trzema pozostałymi drużynami. FC Porto, Rosenborg Trondheim i Celtic Glasgow na pewno mają chrapkę na więcej niż sześć meczów w LM. Zarówno Porto, jak i Rosenborg oglądamy w tych rozgrywkach już regularnie i ich wygrane nikogo nie zaskakują. Za to Celtic nie ma tak bogatego doświadczenia na arenie międzynarodowej. Pomimo to będą z pewnością groźnym przeciwnikiem. Z maszyną do strzelania goli, Larssonem nie będą mieli raczej problemów w grze ofensywnej, a swą siłę potwierdzili w przedsezonowym meczu z Manchesterem United, w którym pokonali "Czerwone Diabły" 4:3.
Bardzo ciekawe grupa, ze względu na trzy wyrównane drużyny. Juve nie powinno zawieść swych kibiców jak przed rokiem, ale drugą pozycję może zająć chyba każdy...
Grupa F
{Papierowym} Faworytem tej grupy jest niewątpliwie Barcelona, której wielu wróży w tym sezonie powróty na szczyt. Sprowadzony z Argentyny Javier Saviola chyba jeszcze przed wyjściem na boisko stał się ulubieńcem kibiców. "Nowy Maradona", tak jest nazywany ten nastolatek. No i wreszcie Barcelona skónczyła z kupowaniem samych zawodników ofensywnych. Do katalońskiej drużyny przybyli obrońcy Christianval i do niedawna zawodnik Bayernu Patrik Andersson. Lecz żeby ktoś musiał przyjść musi też ktoś odejść. Z klubem pożegnali się Emmanuel Petit, Boudewijn Zenden i jeden z niewielu rodowitych Katalończyków Pep Guardiola, lecz i bez nich Barca jest jednym z najmocniejszych zespołów tej edycji LM. Oprócz Katalończyków o awans będą też walczyć francuski Olympique Lyon, niemiecki Bayer Leverkusen i turecki Fenerbahce. Walka powinna stoczyć się pomiędzy dwiema pierwszymi drużynami, bo Fenerbahce to jednak nie to samo co Galatasaray. Zarówno Lyon jak i Bayer zanotowały udane początki w rozgrywakch ligowych i napewno liczą na dłuższą grę wśród najlepszych. Oba zespoły jeszcze niedawno mogliśmy nazwać "polskimi", ale zarówno Jacek Bąk grający we Francji jak i Bramkarz Leverkusen Adam Matysek raczej podpiszą kontrakty z innymi zespołami, ponieważ ine mieszczą się w pierwszych składach swoich drużyn.
Walka o II fazę grupową będzie się raczej toczyć pomiędzy trzema pierwszymi drużnyami i wszystko wskazuje, że Fenerbahce będzie tu typowym "chłopcem do bicia".
Grupa G
I kolejny pojedynek hiszpańsko-angielski, który ma miejsce także w grupie C. W końcu to drużyny z tych krajów zdominowały ostatnie sezony Champions League. W grupie G spotkają się Manchester United, Deportivo La Coruna, Olympiakos Pireus i niespodzianka poprzedniego sezonu we Francji - Lille. I podobnie jak w grupie A stawiam tu na pojedynek drużyn z dwóch pierwszych koszyków. Manchester United wzmocnił się przed sezonem znakomitym łowcą bramek z Holandii, Ruudem van Nistelrooyem i jednym z najlepszych pomocników świata, Argentyńczykiem Juanem Sebastianem Veronem. Lecz wzmocniona formacja ofensywna może nie wystarczyć, ponieważ znacznie osłabiona została obrona. Niedawno w dosyć kontrowersyjnych okolicznościach z klubu odszedł filar defensywy Jaap Stam, którego brak na pewno da się odczuć, nawet pomimo zastąpienia go przez Laurenta Blanca (który tak na marginesie jest już chyba w wieku emerytalnym :). Jednak MU zawsze stawiane na równi z najlepszymi i tym razem ma apetyty na najwyższe laury. Ich największym przeciwnikiem powinno okazać się Deportivo, które imponuje silnym, wyrównanym składem i ofensywnym, finezyjnym stylem gry. Ich największym atutem będzie pewnie bardzo bramkostrzelny duet napstników Tristan-Makaay. Olympiakos jeszcze niegdy nie zanotował żadnego sukcesu w LM i wszystko wskazuje, że i tak będzie i tym razem. Natomiast potencjalny outsider Lille może nie jednego zaskoczyć. W poprzednim sezonie jak beniaminek francuskiej Division 1 omal nie zdobył tytułu mistrza. Na arenie międzynarodowej zaprezentuje się poraz pierwszy tak więc jest wielką niewiadomą.
Jeśli w II rundzie zabraknie MU bądź Deportivo będzie to z pewnością sporą sensacją, lecz nie takie cuda już sie w historii piłki zdarzały...{Exactly!}
Grupa H
Ostatnia i chyba najsłabsza grupa tego sezonu, pomimo obecności obrońcy tytułu, Bayernu Monachium. Oprócz Bawarczyków pojedynkować {He he... Na szpady czy pistolety? ;-)} się będą Spartak Moskwa, Feyenoord Rotterdam i Sparta Praga. Mistrz Niemiec nie stracił na sile w stosunku do poprzedniego roku i znowu będzie trudny do ogrania. Szkoleniowiec Niemców Otto Rehhagel {Poprawka: menedżerem Bayernu jest Ottmar Hitzfeld, Rehhagel prowadzi bodajże reprezentację Grecji} wie jak wygrywać z najlepszymi, bo przecież oprócz sukcesu sprzed roku, zdobył to cenne trofeum z Borussią Dortmund, kiedy to w pamiętnym meczu sprawił niespodziankę z łatwością pokonując będący u szczytu sławy Juventus Turyn, który kontynuował serię porażek w finale także w kolejnych latach. Nikt z najważniejszych zawodników nie opuścił klubu (nie licząc wymienianego już Anderssona), ale i trudno się temu dziwić, bo zwycięskiej drużyny nie ma sensu opuszczać, ani zmieniać. Z dwójką rozstawiony jest rosyjski Spartak. Pomimo tego, że był losowany z drugiego koszyka, nie jest chyba tak silny, jak kilka ,lat temu, i nie stawi oporu tym największym.
W tej grupie zagrają też Feyenoord i Sparta. Holendrzy są mocni, ale tylko na własnym podwórku, bo w Europie grają raczej rolę średniaka, a Czesi z Pragi, choć grają regularnie, to i tak samo regularnie są pokonywani przez innych.
Bayern jest murowanym faworytem do awansu, ale sprawa drugiego miejsca jest raczej otwarta. I choć z pozoru walka pomiędzy trzema słabszymi drużynami może być interesująca, to komu chciałoby się oglądać ich na boisku? {Przypuszczam, że Holendrom, Czechom i Rosjanom... A nie jest ich tak mało...}
Tak przedstawiają się moje, może trochę subiektywne {Inne nie mogą być}, wrażenia, co do fawrytów i outsiderów wszystkich ośmiu grup. Od czasu kiedy Liga Mistrzów została rozszerzona do aż 32 drużyn wielu uważa mecze wczesnej fazy za nudne i często tak właśnie jest, lecz w tym roku opatrzność {A nawet Opatrzność :-)} podarowała nam kilka ciekawych grup i na pewno niektórym kibicom udzieli się trochę emocji. Czy moje przepowiednie się sprawdzą, zobaczymy już niedługo, bo w obecnym tempie rozgrywania meczów I faza nie potrwa tak długo.