takk...... erpegi takie erpegi siakie......czy zastanawialiście się kiedyś po co tak właściwie robicie to co robicie, tzn. po co gracie? pewnie nie.....no i po co - w końcu sprawia to przyjemność i zbliża ludzi... Ale ma to chyba jakiś głębszy sens, prawda? tylko nie wyskakujcie mi z textami w stylu przeżywania przygody czy innych głupot bo to już przerasta moja znajoma 60-letnia polonistkę...

    jedną z bardziej prawdopodobnych przyczyn walczenia ze smokami i rozwiązywania zagadek które się filozofom nie śniły jest to ze jesteśmy z deka nienormalni....nie bierzcie tego do siebie, wiem ze jesteście... chociaż, tak właściwie, w czym ta nienormalność może się przejawiać? w tym, ze widząc wypchanego potworka, szukamy miecza chyba nie....być może tym, że jesteście indywiduum w swoim otoczeniu, o ile nie otaczają was sami maniacy..... a właśnie, maniactwo to tez ciekawy przypadek - wychodzi od dość niegroźnego zainteresowania, a przeradza się w cos czego nikt nie potrafi przewidzieć, ale wracając do tej indywidualności... czy w porównaniu z otoczeniem wychodzicie na osoby kulturalne, inteligentne itepe? wysoce prawdopodobne, niezależnie od tego czy w (un)real gracie orkiem czy elfem. A będąc już przy realu - nie macie czasem wrażenia, że życie to jakiś dziwaczny scenariusz jakiegoś MG? naprawdę, czasem ciężko pozbyć się takiego wrażenia... 

    idąc głębiej w temat - sesje - gdzie leży ich magia? w końcu nie bez powodu spędza się całe godziny wykonując czynności z pozoru nie mające sensu, jak rzucanie kośćmi czy zapisywanie tajemniczych liczb, a to wszystko w towarzystwie rodem z kryminału (szefowa wie o co chodzi;)... albo faktycznie jest w tym jakaś magia, albo ma to związek z psychika ludzką, ew. metafizyką, uff, to myślenie się robi męczące.... diameteralnie inna sprawą są odczucia i przeżycia w trakcie sesji... są one na tyle unikalne, że mogą być powodem siedzenia w ciemnym pokoju z ludźmi naprawdę przypominającymi tego czy innego potwora... 

    a jak to się ma do (pozornie) szarej codzienności? homo sapiens sapientis są w końcu tacy sami, albo biolodzy to debile... chyba trudno nie zauważyć, że znalezienie kogoś do tej rozrywki do rzeczy prostych nie należy...  a skoro to takie ciekawe to powinno być wręcz odwrotnie... wiec jednak ma to jakiś wpływ na ludzi skoro nie każdy daje się wciągnąć... tylko jaki? poza widomymi efektami w stylu sposobu ubierania się (czarne płaszcze i te sprawy), musi być jakaś naprawdę istotna różnica, jednak dociekanie szczegółów pozostawiam filozofom, oraz czytelnikom mojej filozofii...

    Nie śpicie jeszcze? Jeśli dobrnęliście do tego miejsca i jeszcze rozróżniacie literki to albo macie solidne odchyły, albo wytrzymałość zawodowego szachisty, bo ja już sam nie wiem co piszę... o czym to ja mówiłem? o tym, ze CRPG sa lepsze?;]ahca, racja, balszaja technika! czas już kończyć....

    Ok, ok, może gdzieniegdzie przesadziłem z dosadnością czy zacząłem przypominać heretyka, ale takie stwierdzenia powstają podczas próby wymyślenia czegoś logicznego, a zarazem składnego, ładnego i oryginalnego(wszystko byle nie political-correct), blah, w dodatku czynienie tego o godzinie o której większość normalnych (podpowiedź: to ci którzy tego nie czytają) wykonuje czynność zwana potocznie kimaniem... the end

                                                                                                                               LT_BelpH