Miejsce na sesje czyli gdzie grać w rpg.

Więc masz już zapalonych graczy (oraz zestaw do turlania) i chcesz odbyć klimatyczną sesję rpg . Myślisz sobie - "Nic prostszego" i dzwonisz do kumpli, a oni: "oczywiście, tak, bardzo chętnie, choćby dzisiaj". "Super" - myślisz sobie zacierając łapki. Lecz schody zaczynają się gdy dochodzi do pytania o miejsce gry. Pytasz czy sesja mogłabybyć u kogoś w domu i w większości przypadków spotykasz się z lepszymi bądź gorszymi wymówkami. Wychodzi na to, że nikt w domu nie może (bo ich rodzice od szatanistów wyzwą, bo im braciszek zachorował, bo śnieg pada a drużynka naniesie na butach itd) :(. Kolejnym pomysłem na który wpadasz jest sesja w plenerze. Nie jest to jednak najlepszy pomysł jeśli sesja ma się odbyć w zimie lub późną jesienią. W innych porach roku ta lokalizacja też nie jest doskonała, a jeśli mieszkasz w dużym mieście (tak jak ja) jest to prawie niewykonalne (ze względu na niebezpieczeństwo związane z klimatycznymi sesjami w nocy), choć nie niemożliwe. W wioskach jest w sumie znacznie prościej gdyż sesję można odbyć w stodole lub jakimś innym szałasie. W mieście najlepiej znaleźć jakieś stare ruiny żeby choć dach nad głową był, o ciepłych ruinach niestety nie ma mowy :). Więc w zimie trzeba się przenieść albo do piwnic (ale tylko w nowych budynkach - stare są pełne szczurów i innych dresiarzy :) lub na strychy (dużo lepsze rozwiązanie) ew. można urządzić ognisko ;).
Ja przez wiele lat (ze 2 :)) na sesje biegałem do pobliskiej biblioteki publicznej, ale tam nie można było przeklinać (co u krasnoludów jest niemal niezbędne) i robić co poniektórych rzeczy (składanie dziewic w rytualnej ofierze odpada :)). Wbrew pozorom grało się całkiem nieźle. Można też spróbować zorganizować jakiś klub. Poprosić dyrektora szkoły o zezwolenie przebywania w jedenej z klas od wieczora do rana. Lecz żeby mieć taki klub trzeba mieć dużo chętnych, wyrozumiałą szkołę i wymaga to ogromnego nakładu pracy ponieważ spotkania powinny być w miarę regularne. Ja jednak uważam że sesja w ruinach podczas burzy z piorunami w kulminacyjnym momencie sesji rządzi (a takową udało mi się w te wakacje przeżyć). 
Gdy świece się już dopalają, a gracze, z wolno skapującego wosku, panicznie próbują utworzyć nowe, to po prostu chce się żyć. 


//A ja znam kluby w ktorych mozna pograc i nawet zostac za to pochwalonym - Claygirl//

Clayman
clayman_16@poczta.onet.pl