Torebka podsiodłowa Outback
Dzisiaj opisze Wam test, jakże z pozoru prozaicznej rzeczy - torebki podsiodłowej. Wbrew pozorom jest ona bardzo potrzebnym, jak nie niezbędnym wyposażeniem naszego roweru. To do niej możemy schować rzeczy, które mogą nam
się stać niezbędne podczas naszych wycieczek (narzędzia, łatki, portfel, czy choćby chusteczkę na
otarcie ..... krwi po upadku :P). Kierując się zakupem brałem pod uwagę wygląd i pojemność.
Torebka firmy Outback posiada dwa zamki, z których jeden otwiera wewnętrzną komorę, a po rozpięciu drugiego możliwe jest dwukrotne
powiększenie objętości. Takie rozwiązanie jest bardzo przydatne, pozwala na dostosowanie torebki do swoich potrzeb.
Niewątpliwym plusem tego produktu jest jego wygląd. Zastosowana kolorystyka będzie pasowała do każdego roweru. Projektanci zadbali również o nasze bezpieczeństwo .... przez całą długość przechodzi pasek odblaskowy.
Torebka jest bardzo szczelna. Była użytkowana w silnym deszczu i nie zdarzyło mi
się osuszać przedmiotów w niej umieszczonych. Uszczelnienie to ma jednak jeden minus. Twarda wewnętrzna wyściółka powoduje, iż po włożeniu twardszych
przedmiotów uderzają one w nią, wywołując irytujący hałas.
Mimo wszystkich w/w zalet nie polecam kupna torebki podsiodłowej firmy Outback. Wynika to z wielkiego błędu popełnionego przez jej projektantów. Mianowicie zaczep którym mocowana jest ona do stelaża siodła został wykonany z plastiku..... Kiedy
włożyłem do torebki skuwacz do łańcucha i klucz do szprych przy jednym ze skoków przez gałęzie to mocowanie pękło.
Uważam, że jest to bardzo wielki błąd konstrukcyjny. Płacąc 55 zloty mamy prawo wymagać jakości i to my decydujemy ile będziemy
wkładać do torebki. Skuwacz do łańcucha i klucz do szprych nie ważą 10kg.
Będzie to pierwszy produkt, który skrytykuje na łamach Dwóch Kółek, ale musze to zrobić.... Stanowczo odradzam zakupu....
®Rogaś