*** Cradle Of Filth: "Midian" ***
Pierwszy utwór kredek słyszłem chyba rok temu. Właściwie to był teledysk do "Her ghost ..." nic więc dziwnego, że swoją przygodę z tym zespołem zacząłem właśnie od Midian ...
Album jest bardzo ciekawy. Już po pierwszym przesłuchaniu zauważyłem pewną dziwną rzecz: linia melodyjna wokalu jest [teoretycznie] zupełnie różna od melodii gitar. Powinno to wyglądać tak, że Dani śpiewa jedno a band gra drugie. Powinno ale tak nie jest. W pewien całkowicie dla mnie niezrozumiały sposób, słychać spójność kawałków. Nie mam pojęcia jak im się to udało ale są jedyni.
Wokal w ogóle jest w CoF fenomenem. I choś HEX powiedział :
"Wokalista śpiewa jak by mu gitarzysta po jądrach biegał" co choć zabawne jest określeniem trafnym, to śpiew Dani'ego jest nietuzinkowy. Nie znam podobnego mu wokalisty. Jego głos potrafi przyjąć niesamowicie odmienne barwy i tony. Coś jak blackmetalowy Axl Rose :-) Raz jest wysokli, za chwile przerażający i niski ... a na dodatek odniosłem wrażenie, że nie jest on w stanie tego kontrolować. Ufam, że tak nie jest ale wypada zniewalająco. Pozatym szybkość z jaką słowa są wypowiadane. Tutaj nieustannie dręczą mnie dwa pytania. Po pierwsze jak można zapamiętać tak olbrzymią ilość tekstu i odśpiewać ją w tak zastraszającym tempie na koncercie ??? [ i już kiedy miałem się dowiedzieć odwołali Tatoo the Planet - hamy! ] I po drugie, czy anglik\amerykanin jest w stanie coś z tego zrozumieć ??? Mój angielski stoi na średnim poziomie. Ze słuchu potrafię wychwycić tylko pojedyncze wyrazy a przy czytaniu tekstu z ekranu monitora nieraz się gubię [ on potrwfi szybciaj śpiewać niż ja czytać! ].
Muzyka Cradle of Filth jest bardzo urozmaicona. Powplatane są kobiece partie wokalne, co czyni ją bardziej wyrafinowaną [ muzyke, nie kobietę ;-) ]. Czasami produkuje się jakiś dziadek [ widzieliście go na "Her ghost ... " ?!?, za 35 lat też chce tak wyglądać ;-P - Eld już nie musisz bać się starości :-) ] o bardzo wymownym głosie [hmm ... wymowny głos ...]. Tylko solówek jest mało :-( no ale tak to w blacku bywa.
Na temat tekstów nie będę się rozpisywał. Powiem tylko, że jeśli ktoś w Polsce jest w stanie je zrozumieć, to jest na tyle dojrzały, że nie wpłyną znacząco na jego psychikę. Może pewnym przegięciem jest utwór, a raczej przerywnik - Satanic Mentra. Nawet niz znając angielskiego nie trudno się domyślić co to jest ...
Moim ulubionym kawałkiem z płyty niezmiennie pozostaje wspominany już wcześniej "Her Ghost In the Fog". Ale reszta też jest godna uznania. Polecam wszystkim, którzy potrafią wytrzymać taką muzę.