*** Children of Bodom: "Hatebreeder" ***


In the silence of darkness, among the shadow of the death we hear a wolf howling hungry to wake up children of the graves ...

O Children of Bodom po raz pierwszy usłyszałem w ... kąciku muzycznym (pomijając "now playe" przy reckach Eld'a), na początku wogóle nie myślałem o zakupie tej kasety. Poźniej gdy od znajomych dowiedziałem się trochę więcej o jest zaj**** i melodyjny metal, dopiero wtedy postanowiłem kupić, Hatebreeder'a. Później znikłem na parę dni nikt mnie nie widział. Samego intro do pierwszej piosenki Warheart słuchałem setki razy. Jest to najbardziej zaj*** intro do piosenki jakie kiedykolwiek słyszałem. Gdy puściłem to interko qmplowi myślał, że gra jakaś metalowa orkiestra i oznajmił, że jest ot lepsze niż du*czenie. Wyobraźcie sobie na początku mocny bas, krótki wjazd gitar, powtórzenie basu i wszyscy z zespołu na raz. Bębniarz o mało nie rozwala garnków, keyboard o dźwięku organ wspaniale stwarza klimat starego zniszczonego kościoła o którym nikt nie pamięta. Około 14 sekundy słychać jest wyrywający się - próbujący się przebić przez barierę dźwięku gitarę, chwilę później muza się uspokaja, a intro kończą bębny i elektryk, któregoś z Finów. Piosenka jest jedną z najlepszych na płycie, po wysłuchaniu tego utworu wiedziałem to jest CZAD!!! Następny utwór Silent night, Bodom night jest niewiele gorszy od poprzednika. Po nim następuje trochę nudniejszy utwór, co nie znaczy, że zły po prostu nie ma jakiegoś wspaniałego akcentu, jakiejś zaskakującej solówki, która by ten utwór wyróżniła. Tak samo jest z innymi "gorszymi" utworami z Hatebreedera są one dobre, ale brakuje tego czegoś. Jakby chciały powiedzieć "już dochodzę! dochodzę!" i nic. Po nich następują dwa wspaniałe utwory Bed of razors i Towards death end. Oba są świetne - zwłaszcza Towards... , który ma swietną solówkę. Do utwory Children of Bodom nic się wielkiego nie dzieje. Dobre granie na poziomie, ale to co się zaczyna z tym utworem trudno jest opisać. Intro wspaniała solówka i tak "O" i to duże! Ostatni utwór już odprowadza nas tylko spokojnie do końca płyty. Reasumując człowieku nie potrzebna Ci tubka z maścią kup sobie Hatebreedera!!!

PS. Sorki za te skojarzenie, ale wczoraj byłem na American Pie 2 i mi się wiele scen podobało, więc po powrocie do domku po raz osiemnasty obejrzałem sobie pierwszą część i stąd te rzeczy się zaplątały w tym tekście ;).

Warheart - 9+
Silent night Bodom night - 8
Hatebreeder - 6
Bed of razors - 9
Towards death end - 9+
Black widow - 6
Wrath whitin - 7
Children of Bodom - 9+
Downfall - 7


© S_NicK