*** Muzyka a własne ja by Kurt ***
Ten arcik będzie w sumie o takiej sprawie jaką był zespół Nirvana. Ale nie będę tu opisywał historii życia Kurta czy osiągnięć zespołu, bo prawdę mówiąc jestem jeszcze zielony(bez skojarzeń) w te klocki. A więc do rzeczy.
Na początku napiszę jak ja poznałem geniusz grunge’u. Zanim zacząłem słuchać Nirvany byłem przeciętnym nastolatkiem w swoim zamkniętym świecie. Miałem sporo kumpli ale nie przyjaciół. Jak polazłem do gimnazjum to zacząłem spotykać coraz więcej ludzi którzy słuchają czegoś więcej poza typowym umcy, umcy umcy... Ale jakoś nie bardzo mnie to pociągało. Dopiero gdy gdzieś usłyszałem, jak się później okazało, „Lithuim” Nirvany spytałem: co to za zespół? Koleś powiedział tą magiczną nazwę, legendy grunge’u -> NIRVANA! I od tamtej pory moje życie uległo zmianie. Poznałem nowych ludzi nowe środowisko. Stałem się bardziej otwarty. Wydaję nadal masę kasy na płyty i kasety, ale to moja pasja. Od tamtej pory muzyka stałą się moim chlebem. Bez niej czegoś mi brakuje. Wszędzie gdzie idę zabieram walkmana lub cd-eka i delektuję się muzą.
A w szkole.... W szkle moja paczka jest odstawiona na bok. Ludzie wytykają nas palcami. Często słyszę krzyki typu „pier****ne brudy” itp. Ale nie zważam na to uwagi. Oni nie wiedzą że coś innego nie zawsze jest złe. Ale szczytem było gdy przyszedłem do szkoły w czerwonych spodniach w kratkę i żółtej bluzie z Kurtem, a wychowawczyni powiedziała że mam jutro przyjść z rodzicami. Starzy przyszli i powiedzieli co sądzą o staroświeckich poglądach. I od tamtej pory nauczyciele się nie czepiają. Ale rówieśnicy, pseudo skini, są naprawdę czasem trudni do zrozumienia. Kiedyś chcieli pobić moją dziewczynę tylko dlatego że jest ze mną. Ale po tym ja ich pobiłem zostawili ją spokoju. Prawda że zostałem zawieszony na tydzień, ale było warto. [HEX2000: I Jak tu mówić o jakiejś tolerancji?]
Tak więc muzyka naprawdę może zmienić życie i to na lepsze. Bo z przeciętnego nastolatka, rzucającego łaciną jak głupi, przeobraziłem się w kogoś o własnych poglądach i otwartego na ludzi. Więc jeśli jesteście „inni” i w tej chwili mówię do wszystkich przedstawicieli różnych subkultur to nie zmieniajcie się. Kiedyś poznacie ludzi o podobnych poglądach do waszych i będzie dumni z tego że jesteście sobą.