*** Polacy nie gęsi... ale gdzie te albumy??? ***
Czyli płyty dostępne w Polsce a te na świecie
Urodziłem się i nadal miezkam w Polsce. Kraju,
który pomimo usilnych starań polityków i społeczeństwa, nadal jest zacofany w
porównaniu do Stanów lub innych państw Europy Zechodniej. Ale ten artykuł nie ma
być o sytułacji politycznej kraju tylko o tym co się w Polsce wydaje o co nie.
Zacznijmy od opóźnienia z jakim płyty
docierają do Polski. Czasami jest to rok, niekiedy dwa ... ale to i tak dobrze,
bo są rzeczy, które nigdy nie zostaną wydane. Niemniej amerykanie mogą cieszyć
się albumem już od dłuższego czasu, a my ciągle musimy czekać. Tak było między
innymi z albumem "Awake" grupy Godsmack. Ale nie tylko z Ameryki
płyty przychodzą z opóźnieniem. Z Europy też. A nawet z państw przygranicznych
jak Niemcy!
Powyższa wersja, choć nie za bardzo różowa, nie jest
najgorszą. Niestety bardzo dużo dobrych produkcji w ogóle nie zostaje wydanych w
Polsce :-( Co prawda istnieją sklepy, które na specjalne zamówienie sprowadzają
poszczególne albumy z zagranicy. Idąc tą drogą można po niewygurowanej cenie
kupić niemieckie wydanie interesującego nas krążka. Tylko, że sprowadzenie
czegoś z Ameryki trwa całymi miesiącami a do najtańszych nie należy. Podobnie
jest ze sklepami internetowymi, w których możesz kupić płyty po oryginalnej
cenie (w USA to nie jest dużo, u nas - jest) ale musisz pokryć koszty przesyłki
:-(
Najlepsz historia jaka przytrafiła mi się z wydawaniem/niewydawaniem
muzyki w Polsce dotyczyła jednego z moich ulubionych obecnie wykonawców -
Roberta Halforda. Jego pierwsza płyta "Resurrection" wydana
została w Polsce (co prawda z duuużym poślizgiem, ale niech będzie ...).
Niedługo po tem na rynku Amerykańskim a w krótce i na Europejskim pojawiła się
koncertowa płyta tego artysty Live Insurrection, zawierająca nagrania z
trasy promującej poprzedni album oraz covery starej grupy Rob'a Judas
Priest. W prasie pojawiły się reklamy dotyczące sprzedaży tej płyty na
terenie Polski. Niestety tylko w prasie. W sklepach jak go nie było, tak nie ma
:-( Osobiście posiadam ten album, sprowadzony jednak z zagranicy (pozdrowienia
dla Rock'n Roberta, za sprawą którego mogę teraz słuchać Halforda i wielu innych
zespołów o których mowa w tym tekscie :)). Czyżby polscy producenci sami nie
wiedzieli co wydają, o co nie ???
Jeżeli ktoś z was był na ubiegłorocznym koncercie Iron Maiden, mógł usłyszeć
grający przed nimi, młody i ambitny zespół Dirty Deeds. Mnie spodobała
się ich muzyka, ale niestety ich albumy ("Danger of Infection", "Real
World")w Polsce nie są wydawane... czemu? Bo ja wiem ;-( Nie pozostaje nic
innego jak sprowadzić je z poza Polski. Dziwne, że producenci nie zbijają na tym
kasy, przecież dużo osób mogło by polubić twórczość tego bandu. Dlaczego ma być
tylko dla "wybranych" ?
Szkoda też, że w Polsce prawie nigdy nie pojawiają się prawdziwe
rarytasy muzyczne. Wszyscy znający dobrą muzykę słyszeli zapewnw o G3. Panowie
wydali co prawda album (jeśli ktoś wie o co chodzi to domyśli się, że koncertowy
:-)) lecz nie warto szukać go po sklepowych pułkach ... w polsce. To samo tyczy
się płyt: "Merry Axemas: A Guitar Christmas" (1997 Epic/Sony) i "Merry
Axemas, Vol. 2: More Guitars for Christmas" (1998 Epic Records ). Są to
specjalne, "gwiazdkowe" dokonania najgenialniejszych gitarzystów wszechczasów
(między innymi Steve Vai, Eric Johnson, Joe Satriani, Joe Perry, Steve
Stevens, Zakk Wylde i wielu innych), nie ma nawet podstawowej edycji, że nie
wspomne o Japonii, gdzie (!znowu!) można znaleźć bonus tracks.
Nawet znane za granicą
zespoł rezygnują z wydawania płyt w Polsce (właściwie to chyba firmy
fonograficzne ale nie wchodźmy w szczegóły). Wejźmy na przykład taki Diesel
Machine (znam i posiadam tylko jeden album - "torture test"), albo
nowy live album Zakk'a Wylde'a. Przecież jego poprzednie dokonania można
znaleźć w Bardzo dobrych sklepach muzycznych... :-(
Ten sam
przypadek dotknął soundtracków. Nie wiem czy oglądałeś kultowy już film
"Wayne's World" (1992 Reprise Records) (u nas znany pt. Świat według
Wayna). Równie wspaniała jak film ścieżka dźwiękowa została wydana na płycie (a
wśród kompozycji zawartych na niej "Feed My Frankenstein" w wykonaniu
Alice'a Coopera i Steve Vai'a). Zgadnij, gdzie NIE MOŻNA jej dostać?
Podobnie z soundtrackiem do Laleczki Chucki (nie pamiętam która to była
część, ta ,gdzie lalka miała dziewczyne :)) i wieloma innymi.
I jeszcze
na koniec jeden rodzaj albumów. Albumów specjalnych, czyli "a tribute ...". Nie
wiem czy możecie jak ja cieszyć uszy muzyką z Nativity In Black (A Tribute To
Black Sabbath) ale z Nativity In Black II napewno nie :-( Tak samo
jak z Guitar Oddyssey - Tribute To Yngwie Malmsteen (Black Sun/ Dwell
Records) - no może Hex słyszał "Bedroom Eye" bo mu link podesłałem :-) A
i "In From The Storm - a tribute to Jimi Hendrix" zapewne nikt nie zna. I tak ciągle. Jedyna płyta a tribute jaką znalazłem ostatnio w Empiku dotyczyła Alice'a Coopera (nie mówie, że to źle, ale gdzie pozostałe np. A tribute to Joe Satriani ?!?)
Kończąc ten niezwykle smutny tekst, mający na celu ukazanie muzycznego zacofania kraju (bo w końcu z jakiegoś powodu wytwórnir nas
olewają). Mam skromną nadzieję, że sytuacja to ulegnie zmianie. I to już
niedługo. Pomarzyć fajna rzecz ...