*** Przemyślenia ***


Witaj HEX Nie będę pisał nic o kąciku, który prowadzisz, bo i tak już od wielu osób usłyszałeś, że jest świetny. Treść tego listu to po prostu moje przemyślenia dotyczące muzyki. Chciałbym, żeby mogli ujrzeć je również czytelnicy. Jeżeli to czytacie, to tylko od was zależy to, jak je odbierzecie i jak na nie zareagujecie. Jestem otwarty na wasze wszelkie argumenty. Mam również czas na dyskusje i to nie tylko na łamach AM, ale równiez mailowe. Tak więc jezeli cos wam nie daje spokoju to piszcie na adres - corran@go2.pl. Zacznijmy może od tego, co uważam za muzykę. Muzyka = Melodia + Rytm + Wokal (element niekonieczny) Z równania tego można wywnioskować, że za muzykę uznaję m.in. blues, jazz, muzykę klasyczną oraz rock i metal. Nie uznaję jednak żadnego p***przonego disco i HH pomimo tego, że teoretycznie mieści się on w powyższych "ramach". Tu dochodzimy do sedna pierwszego problemu, który zmusił mnie do napisania tego tekstu... Dlaczego HH i Disco to nie muzyka? Ponieważ nie uznaję plastiku i komercji. Męczy mnie "Britni", którą na MTV widzi się średnio 10 razy dziennie, podczas gdy młode, ambitne kapele nie mają pieniędzy na wynajęcie miejsca, w którym mogłyby robić to co kochają - grać. Nie potrafię usiedzieć w miejscu, gdy na ekranie pojawia się "człek" w szerokich spodniach i zaczyna "rytmicznie mówić",a chwilę później ktoś na ulicy mówi mi, że "on w tej piosence ŚPIEWA o...". Śpiewa? Ja bym tak tego nie nazwał! Dobra - te ich cholerne rymy, te ich głupie sposoby porozumiewania się ze sobą jakimś pieprzonym slangiem jeszcze ścierpię. Nie mogę jednak wytrzymać "umc-umc", które pogrywa w tle. Nie obchodzi mnie to, czy da się to czymś zastąpić, czy nie - po prostu nie ścierpię tego i tyle. Nie da się tego zastąpić czymś innym? To zacznijcie grać rap-metal - tam przynajmniej będzie perkusja. Może się wam to wydać strasznie dziwne, ale takie jest moje zdanie. Nie chciałbym tym tekstem obraźić prawdziwych skate'ów, którzy zmęczeni są już tym, że ich muzyka stała się sławna i słucha się jej, bo taka jest moda. Nie wytrzymałbym chyba, gdyby co drugi człowiek na ulicy miał długie włosy, chodził ubrany na czarno, a tak na prawdę nie potrafiłby rozróżnić gitary elektrycznej od basowej! Czy nie sądzicie, że lepiej jest tak jak teraz? Aha - to samo sądze o Techno i jego odmianach. To jest już dla mnie kompletne dno :( Druga kontrowersyjna sprawa to moda i pozerstwo. Niestety szerzy się ono w niewyobrażalnym tempie. Dziś co druga młoda lub średni młoda osoba identyfikuje się z jakąś muzyką. Szkoda tylko, że robi to tylko po to, aby się popisać :( Wspomniałem już o osobach, które nie potrafią rozróżnić brzmienia gitary elektrycznej i basowej. Właściwie to znam takich dwóch osobników. Pierwszego z nich rozumiem - nie chwali się, że jest metalem. Drugi jednak to straszny pozer. Kiedyś kłócił się ze mną, że solówka to nie jest solówka :) Mówił mi, że solówka, obojętnie jaka, występuje wtedy gdy jakiś instrument gra, a inne milczą. Świadczy to tylko o tym jak mało obeznany jest z tą muzyką. Warto jeszcze dodać, że słucha tylko Metalliki. Ech :( Nie twierdzę, że ja jestem całkiem inny. Mam dopiero 14 lat, a cięższej muzyki słucham dopiero od roku. Przez ten rok nauczyłem się bardzo wiele. Najbardziej się cieszę z tego, że uwrażliwiłem się na muzykę. Staram się wsłuchać w grę każdego instrumentu z osobna, starając się jednocześnie słuchać wszystkich instrumentów na raz i tego co tworzą wspólnie. Rok ten dał mi również czas na drobne "podkształcenie" się w historii tej muzyki i w rozmaitych bandach ją wykonujących. Nie jestem moż ekspertem, ale solidne podstawy już mam. Pomimo tego nie decyduję się jeszcze na wyjście w czarnej koszulce na ulicę. Nie zrobię tego póki nie będę pewny, że swoją wiedzą i umiejętnościami będę imponował innym, a nie wręcz przeciwnie. Powiem inaczej - czarne ubrania założę na siebie, gdy będę pewny, że już jestem "metalem". Widzę już minę Elda, który nie uznaje tego całego szajsu - długich włosów, czarnych koszulek. Każdy ma swoje zdanie, ale sądze, że nosząc taki strój łatwiej jest pokazać innym, że "ja jestem jednym z was". Przez noszenie takiego stroju wyrażam również swój szacunek dla ludzi, którzy całe dzieciństwo stracili na żmudne, codzienne ćwiczenia w grze na instrumencie, aby kilkanaście lat później przekazać nam przez muzykę swoje uczucia, wiedząc równocześnie, że prawie na pewno nie będą mieli z tego żdanych pieniędzy :( Z drugiej strony jest o wiele łatwiej dostać w zęby od dresa czy pseudo- skate'a. Każdy kij ma dwa końce, jak mówi przysłowie.... Trzeci sprawa to wszędobylskie piractwo. Odnoszę wrażenie, że nie jest już tak "masowe" jak do nie dawna, ale nie znaczy to niestety, że całkiem zanikło. Nie ma co ukrywać ceny pły są drogie, ale to nie znaczy, że musicie okradać swego idola. To nie od niego zależy cena płyty, lecz od wytwórni. Pomyślcie - nie łudźcie się, że idol przebaczy wam to, że go okradacie bo nie stać was na płyty! Co to to nie! Poza tym na pewno stać was na płyty, tylko nie w takiej ilości jakbyście chcieli! Ja już się z tym pogodziłem - zainteresowanych tematem odsyłam do tekstu HEX'a. Okradajcie swoich idoli - śmiało! Ciekawe tylko jak spojrzycie im w oczy, kiedy będziecie chcieli poprosić ich o autograf... Kolejna sprawa to walka między ludźmi słuchającymi metalu. Koniec. The End. Fine. Czy nie możecie tego zakończyć? Przecież to jest głupie - powinniśmy się wspierać, a nie zwalczać. O co chodzi? O to, że ty słuchasz heavy, a ty death? O to, że twoi idole oblewają się krwią na koncertach, a twoi nie? O to, że twoi grają tras, a twoi doom metal? Jeżeli tak to może nie byłoby wojen, gdybyśmy nie szufladkowali muzyki? Czegobyście nie słuchali to zawsze będzie nas łączyć jedno - metal zawsze pozostanie metalem. Czy będzie to cholernie nieludzi industry, czy ultraszybki trash, czy klimatyczny gotyk - to zawsze będzie metal. Dlaczego tak krzywo na siebie patrzymy chociaż w gruncie rzeczy słuchamy tej samej muzyki? Może czas najwyższy z tym skończyć. Jedyne co mogę usprawiedliwić to kłotnia Elda z 10-letnimi fankami Metalliki :) Reszta walk i bitew jest abolutnie niepotrzebna. Zadajmy sobie pytanie - czy warto? Czy nie lepiej przekaznaczyć te siły na "nawracanie ludzi na metal"? Według mnie tak... Aha. Pomimo tego, co uważam o HH i disco nie "fakam" na wszystkich fanów tej muzyki na ulicy. Słuchajcie czego chcecie! Skoro ja was nie zaczepiam, to dlaczego wy zaczepiacie mnie? Apeluję - niech każdy robi to co chce, póki nikomu to nie szkodzi - odrobina tolerancji panowie... To już chyba wszystko. Przedstawiłem tu swoje zdanie o otaczającej nas muzyce. Wiem, że na pewno o czymś zapomniałem - jak sobie przypomnę to napiszę kolejnego maila. Chciałbym, żeby chociaż kilku z was wzięło sobie do serca to, co napisałem. Może i jesteśmy młodzi, ale zachowujmy się jak dorośli, a nie jak kibole...

P.S. Chciałbym oficjalnie podziękować Eldowi. Dzięki Ci - chociaż nie znam Cię osobiście, to właśnie głównie dzięki Twoim apelom i "kazaniom" zacząłem słuchać metalu. Gdyby nie to, że non stop krytykowałeś komercyjną muzykę to chyba do dziś nie słuchałbym niczego. Ogromne dzięki. Chcę również podziękować Pawłowi Błażkowskiemu, który jeszcze do niedawna pożyczał mi płyty, gdy stawiałem pierwsze kroki. Big thx dla Was obydwóch!


© Corran H.