*** Śmierć black metalu ***
Czy black metal umiera? W sumie jakoś się nad tym nigdy nie zastanawiałem do chwili, kiedy spotkałem się z takim stwierdzeniem. Mój dobry kumpel, który z resztą gra w zespole blackowym, powiedział, że w black metalu zostało już powiedziane wszystko i już niemożliwe jest wniesienie niczego nowego. Od tamtej pory mnie to trapi, bo ja w sumie też się udzielam w blackowej kapeli i myśle że bez sensu by było robić coś co "umarło" i nie ma już sensu.
Pewne jest że black bardzo ewoluował od swych początków. Narodził się na północy Europy i był nie tylko muzyką ale i całą kulturą. Nie muszę chyba przypominać o tak znanych ludziach z Mayhema czy Emperora i tych wszystkich ich konekcjach. Tu mogę zgodzić się że w pewnym sensie coś umarło, bo tej kultury black metalowej już w sumie nie ma. Są wprawdzie zespoły starające się ją podtrzymać, ale moim zdaniem jest to już beznadziejne. Takie kapele jak GOD DETHRONED czy wciąż MAYHEM, tylko troche inny, to legedy ale już nie przywrócą tego klimatu sprzed kilkudziesięciu lat.
Przez cały okres mojej styczności z blackiem nie mogę określić swojego stanowiska do zespołów typu DIMMU BORGIR i CRADLE OF FILTH. Przez niektórych uwielbiani, przez innych nienawidzeni, wciąż działają i skandalizują. Są ludzie, którzy sądzą, że to one zabiły prawdziwy black metal, gdyż nie traktowały go poważnie, lecz tylko komercyjnie. To prawda że wspomniane zespoły nastawiają się na pieniądze, ale nie uważam żeby ich muzyka zabiła black. Moim zdaniem jest to po prostu jego kolejne stadium. Osobiście lubie kawałki takie jak "Mourning Palace", choć nie moge patrzeć na wkładki DB i CoF, ze względu na "charakteryzację", która, na szczęście, wychodzi z mody.
Chyba każdy zgodzi się, że zespoły powinny iść w którąś stronę, bo staną się nudne, wpadną w schemat. Przykładem kapeli, której każda płyta brzmi tak samo może być IN FLAMES. Ten zespół jest fenomenalny, ale faktem jest że czasami problem stanowi odgadnięcie z której ich płyty jest dany kawałek. To nie powinno tak być. Ewolucja towarzyszy ludzkości od samego początku i na pewno jest zjawiskiem korzystnym. Nikt się nie może przed nią wyłamać.
Moim zdaniem to właśnie zjawisko ewolucji stwarza pozór, że black umarł, a tak na prawdę on tylko idzie naprzód, to normalna kolej rzeczy. Nie zgadzam się więc, że black nie żyje. W końcu muzykę tą uprawia wciąż wiele kapel, które potrafią nas bardzo zaskoczyć. A więc... black metal żyje i żyć będzie! A ten kto neguje młode zespoły bo "nie potrafią grać jak Mayhem czy Emperor z "In The Nightside Eclipse" niech spojrzy w kalendarz (albo kopnie ;P)!