|
W czasie, gdy w polskich kinach szaleje kiczowata "Lara Croft - Angelina Jolie - Tomb Raider", ja, jako oszczędzajacy się i bardziej wymagajacy, kinoman, postanowiłem wybrać się na film o bardzo interesującym tytule "Stygmaty". Głównie, ze względu na jego tematykę. Wszak nieczęsto możemy oglądać filmy o tematyce religijnej, nie opartej na wydarzeniach historii Chrześcijaństwa, ale tej wyimaginowanej. Tę produkcję można skomentować bardzo krótko: "nawiedzony film, dla nawiedzonych ludzi". Do kina nie powinni wybierać się ci, bardziej praktykujący katolicy. Po tym filmie, naprawdę można zostać ateistą... Frankie Paige - Paricia Arquette (lubię tą aktorkę w szczególności za genialną rolę w "Zagubionej Autostradzie") - jest młodą, nie wierzącą w Boga, prowadzącą rozrywkowy tryb życia i pracującą w zakładzie fryzjerskim zwykłą mieszkanką swojego miasta. Taką jak milion innych. Katolicki ksiądz - Andrew Kiernan - Gabriel Byrne (pierwszy raz słyszę to nazwisko, ale w jakimś innym filmie twarz tę widziałem) - będący równocześnie naukowcem do spraw nadprzyrodzonych (cudów), pracuje dla kurii papieskiej w Rzymie. Ich drogi już niedługo skrzyżują się. To za sprawą tytułowych stygmatów, którymi zostaje naznaczona główna bohaterka. Nikt nie wie skąd, przez co, dlaczego...? Pojawia się wspomniany wcześniej ksiądz, a Fankie przeżywa kolejny atak... Jak się później okazuje, stygmaty mają związek z zakazaną przez Kościół katolicki i nieprzetłumaczoną ewangelią, w której zostały spisane prawdziwe słowa Jezusa... Trzeba przyznać, że fabuła filmu jest (jak na HollyWood) całkiem znośna (choć momentami naiwna). Przez ponad półtorej godziny trzyma przy ekranie. Nie widać tu większej nachalności ze strony scenarzystów. Film ogląda się z przyjemnością, z przerażeniem, potem z ulgą. Nasze uczucia i wrażliwosci podczas seansu są mocno pobudzone. Film mocno oskarża Kościół o zatajanie, fałszowanie, przeinaczanie oraz zakłamanie. Z pewnością jest w tym sporo prawdy, ponieważ Kościół, jako organizacja, jest taki sam jak cała reszta. Dlaczego tak długo nie chcieli ujawnić Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej? A jaką mamy pewność, że to co ujawnili jest prawdą? Ilu rzeczy jeszcze nam nie powiedzieli? Nic nie wiemy. Film pokazuje dlaczego. Przedstawia grono kościelnych uczonych pracujących w piwnicach Watykanu, którzy w ścisłej tajemnicy decydują o tym co można, a czego nie. Wcale bym się nie zdziwił gdyby coś takiego miało miejsce w rzeczywistości (z pewnością takowe miejsce istnieje). Film obraża Kościół, ale mnie osobiście to nie przeszkadza. Zastanawia mnie tylko co na to polska cenzura. Przecież to może działać antyreligijnie? Dziwne. "Stygmaty" weszły na ekrany. "Dogma" była zakazana. Swoim charakterem narracji, film przypomina mi "Stracone dusze" Janusza Kaminskiego. W podobny sposób w budowane jest napięcie (zdjęcia i muzyka), choć w "Stygmatach" momentami jest ono troszeczkę na siłę. Również tematyka obydwu filmów ma ścisły zwišzek z religią. Ale film Rupert'a Wainwright'a ma jeden atut, którego nie posiadała (aż w takim stopniu) produkcja Kaminskiego. Mam na myśli montaż. W "Stygmatach" jest on po prostu kapitalny (to i tak mało powiedziane), niesamowity, doskonały. Dawno nie widziałem tak cholernie nowatorsko i niepowtażalnie zmontowanego filmu. To umiejętne połączenie komputerowych efektów specjalnych, filtrów obrazowych inwencji twórczej. Scena ataku stygmatów w metrze jest naprawde niesamowita, kapitalnie zrealizowana. Oglądamy ją jednym tchem i modlimy się, aby ten horror już się skończył... Takich smaczków w filmie mamy znacznie więcej. Warto go obejrzeć choćby dla samego montażu i wspomnianych scen ataku. Naprawdę, robią wrażenie. Na koniec dodam tylko, że nie rozumiem zamieszczonej w filmie końcówki. Jest jakby z innego filmu, wyrwana z kontekstu, dla mnie kompletnie bezsensowna i niezrozumiała. Również końcowe sceny obrzędów są mocno przesadzone (z ogniem na czele). Tu, niestety, zbyt HollyWoodzkie. I do tego jeszcze ten romans. Cóż... Ksiądz też człowiek... Całkowicie subiektywna ocena (od 1 do 6): 4,5 Za: - montaż - znośna fabuła - strona techniczna (zdjęcia, udźwiękowienie) - niezła reżyseria - wrażenia wizualne - czołówka - tematyka (!) Przeciw: - końcówka kompletnie niezrozumiała - niepotrzebny wątek miłosny - pomimo tego, że film się kończy, napięcie spada zamiast rosnąć... opracował: Patryk "Nocturnus" Chyła (nocny69@wp.pl) >>Powrót do AMFILM<< |