|
Nie będę ukrywał, że nie piszę tego artykułu po to, żeby zachęcić was do obejrzenia tego filmu. Wręcz przeciwnie, jeśli ktoś go nie widział to niech go za cholerę nie ogląda. Po pierwsze szkoda pieniędzy, po drugie czasu, a po trzecie nerwów. Kiedy już potencjalny widz myśli, że wreszcie kino polskie przybierze jakiś poziom to wchodzi właśnie taka produkcja jak "Quo Vadis" i wszelkie nadzieje szlag trafia. Jednak puste teorie nie podparte dowodami są dla każdego czytelnika nic nie warte i dlatego zamierzam w poniższym arcie pokazać, że nie warto oglądać "Quo Vadis" nawet gdyby nam za to mieli zapłacić. Zacznijmy od muzyki. Ostatnio jedna z "dam telewizji polskiej" wypowiedziała zdanie w stylu "Z całego filmu na pewno długo w pamięci zostanie mi muzyka"... W tym momencie zdębiałem. "Może ja na innym filmie byłem" - przebiegła mi nawet przez chwilę taka myśl przez głowę. Po chwili jednak zorientowałem się, że w ciągu ostatnich kilku [nastu] lat żadnego "Quo Vadis" innego w kinach nie było i musiałem oglądać ten sam film. JAKA MUZYKA?! pytam... Jeśli nazywamy muzyką granie na jednym instrumencie aż do znudzenia [jak trąbka w "Psach" Pasikowskiego] to ja się zastanawiam jak można podniecać się czymś takim. Poza tym chyba jestem za głupi na tak "ambitne" i ciche utwory. Dla mnie na przykład całkowita cisza podczas sceny siłowania z bykiem byłam czymś absolutnie niezrozumiałym. Myślę, że był w tym wszystkim jakiś cel, ale chyba za bardzo nie udało się go zrealizować. Kolejną rzeczą do której zamierzam się dzisiaj przyczepić to montaż. Spójrzmy na taką scenę zawodów "siłaczy" w pałacu [czy co to tam było] Nerona, bez dynamiki, bez akcji, bez wyrazu, jednym słowem niesamowicie nudna. Tutaj dobrym przykładem jest również scena walki z bykiem, znowu nie rozumiem sceny kręconej praktycznie z jednego ujęcia - po prostu okropnie zepsuta. W przypadku "Quo Vadis" wydaje mi się, że nie było nawet specjalnie co psuć, "zapasy z bykiem" zamiast stanowić kulminacyjny moment jedynie pogarszają i tak złą [celowo nie napisałem "nienajlepszą"] całość. Scenografia też mimo "wydanych milionów" nie szokuje. Szokują natomiast papierowe plansze na których namalowane są dalsze partie miasta, na zbudowanie których najwyraźniej nie było stać twórców. Najefektowniejsza scena spalenia Rzymu przypomina bardziej namalowaną widokówkę niż prawdziwy pożar. Koloseum wygląda na o wiele mniejsze niż za czasów "Gladiatora", wiem że nie powinno się tych dwóch filmów porównywać, ale jeśli chodzi o tą budowlę to w "Quo Vadis" ma się jakieś dziwne uczucie klastrofobi [skurczyło się od deszczu, czy co?]. Kolejną bardzo ciekawą rzeczą jest gra aktorska. Nie będę się przyczepiał do pana Pieczki czy Lindy [który mimo wszystko wcale nie błyszczy], ale do nowych "gwiazd" polskiego kina. Mam tu na myśli Rafała Kubackiego, którego gra aktorska przypomina bardziej sposób w jaki grają statyści w 997, niż to jak powinno się grać w filmach. Kolejna ciekawa osoba to Michał Bajor, w jego przypadku nie będę się jakoś bardzo czepiał, ale powiem że wniósł do film bardzo teatralną atmosferę, która wydaje się udzielać wszystkim aktorom z osobna. Czas na knockout [czyt. nok-aut :)], czyli zakończenie. Ludzie! Błagam! Wyjaśnijcie mi głębię tej końcówki bo ja naprawdę jakiś nieinteligentny jestem. Dla mnie ostatnia scena [ta, w której ukazane jest dzisiejszy Watykan] jest po pierwsze niepotrzebna, po drugie sprawi, że widz czuje się jak idiota. Czy naprawdę trzeba było aż tak uwydatnić "przesłanie" filmu? Publika nie składa się z samych debili, szkoda że niektórzy twórcy wydają się o tym zapominać. Mam nadzieję, że "Quo Vadis" nie stanie się gwoździem do trumny polskiego przemysłu filmowego. Osobiście jednak stawiając się na miejscu producentów wolałbym zainwestować pieniądze w sprzedaż biustonoszy niż w ten film, miałbym wtedy przynajmniej mniej "obciachu". Po tym wszystkim co napisałem, zapewne wszyscy oczekują oceny 1/6. Niestety, nie czytałem książki [no i co?, nie zmienia to faktu że film jest okropny], ale chociażby ze względu na to że Henio S. to klasyka polskiej literatury to daje "Quo Vadis" 2-, żeby nie było że bezlitosny jestem. Ocena 2-/6 troy [amfilm@go2.pl] >>Powrót do AMFILM<< |