::::::::ARTYKUŁY::::::::James Horner i Star Trek II
Po napisaniu
muzyki do kilku niskobudżetowych horrorów dla New World
Pictures, kompozytor James Horner w końcu dostał projekt który
pozwolił mu się wyzwolić z typu filmów przy których
wcześniej pracował. Podczas gdy jego intrygująca partytura do
Wolfen (1981) pomogła mu dotrzeć do świata filmów
wielkobudżetowych, jego wielka muzyka do Star Trek II: The Wrath
of Khan pozwoliła Hornerowi pokazać wszystkim, typ dramatycznej
partytury w której jest najlepszy.
Horner, studiując i ostatecznie ucząc na UCLA, opuścił
akademickie życie w 1978 i zaczął pisać muzykę do filmów.
Po skomponowaniu muzyki do kilku niezależnych filmów, dostał
propozycję od Rogera Cormana z New World Pictures, dla którego
zrobił takie filmy jak Lady in Red, Humanoids From the Deep,
oraz Battle Beyond the Stars. W 1981 roku został wynajęty przez
wytwórnię Orion Pictures, robiąc muzykę do The Hand, a
później w tym samym roku, do Wolfen. Napisał także muzykę
dla Polygram - Deadly Blessing i The Persuit of D.B. Cooper a
także do długo oczekiwanego sequela Star Trek: The Motion
Picture.
Niektórzy krytycy z ironią mówili że wybór Hornera do
napisania partytury dla StarTrek II był całkiem zręcznym
posunięciem producentów, ponieważ do pierwszego filmu muzykę
stworzył Jerry Goldsmith, czyli ten sam kompozytor, którego
styl jest tak bardzo zauważalny we wcześniejszych dokonaniach
Hornera.
Horner, choć przyznawszy się do silnego wpływu prac
Goldsmith'a, twierdzi że jest to wina raczej producentów,
którzy chcieli muzyki brzmiącej tak jak muzyka z innego
popularnego filmu. "Coś za coś", wyjaśnia Horner.
"Producent i reżyser widzieli jakiś film do którego ktoś
napisał muzykę która im się bardzo spodobała, i mówią
"to jest to czego chcemy, koniec kropka". Pomimo tych
ograniczeń, Horner czuje się przekonany, iż w miarę pisania
muzyki do następnych filmów, jego głos będzie miał coraz
większe znaczenie.
Podczas tworzenia Star Trek II nastąpiła podobna sytuacja, ale
w tym przypadku, producent Harve Bennet i reżyser Nicolas Meyer
chcieli aby muzyka nie brzmiała tak jak muzyka Goldsmitha z
poprzedniego filmu. "Oni nie chcieli rodzaju muzyki jaki
dostali poprzednim razem", mówi Horner. "Nie chcieli
muzyki Johna Williamsa per se. Chcieli czegoś innego, bardziej
nowoczesnego". Partytura Hornera jest dobrą partyturą,
balansującą szeroki zakres przygody i fikcji z intymnością
bohaterów. Duża część tej muzyki przypomina jego
wcześniejszą pracę - Battle Beyond the Stars.
Reżyser Meyer chciał morskiego brzmienia tematu głównego,
"On chciał czegoś co mogło by dać uczucie wielkiej
przestrzeni, takiej jak ocean, i ja starałem się sprostać
temu". Temat główny, który prezentuje statek Enterprise
oraz jednego z bohaterów - Kirka - jest bardzo przyjemnym
"falującym" tematem. Linia melodyczna jest w jakimś
stopniu złożona, ale jest to heroiczny temat, który efektywnie
przedstawia moc i potęgę statku Enterprise.
W przeciwieństwie do tematu Enterprise temat Khana i Kirka ma
bardziej rozbudowaną strukturę efektów niż melodię,
łagodnie uwydatniając szaleństwo Khan'a. Ten motyw wspaniale
działa w połączeniu z tematem Enterprise. "Możesz
umieścić tą strukturę efektów na temat główny",
wyjaśnia Horner, "i kiedy słuchamy tego patrząc na obraz
filmowy, otrzymujemy wspaniały efekt. Ten bardzo prosty chwyt
wspaniale działa".
Ponadto, Horner skomponował także motyw dla Spock'a, który
uwydatnia jego ludzką naturę poprzez ciepłe użycie
konwencjonalnych instrumentów. Kompozytor wyjaśnia w wywiadzie
dla magazynu Cinefantastique: "nałożenie tematu głównego
na motyw Spock'a, sprawiło że bohater stał się postacią
trójwymiarową". Horner także skomponował temat dla
Genesis Effect, w momencie kiedy przeistacza się z suchej
planety Gamma Regula w raj. Zamiast używania uwertur podobnych
do tych Stravinskiego, Horner wykorzystał "wielki ciągły
orkiestrowy akord, który powolnie i prawie niezauważalnie się
zmienia", jak to opisał podczas wywiadu dla Kay Anderson z
Cinefantasique.
Podczas unikania wszelkich specyficznych aluzji do wcześniejszej
pracy Goldsmitha, Horner umiarkowanie używał sekwencji fanfar
które wcześniej otwierały oryginalną serię telewizyjną.
Zrobił to na prośbę producentów. "Z początku nie
miałem zamiaru tego robić, ale później kiedy już zacząłem
pisać muzykę wpadłem na pomysł sposobu włączenia tego
motywu do muzyki, co dało dobry rezultat. Poczułem że to było
bardzo ważne dla Star Treka, to był pewnego rodzaju węzeł
między bohaterami i statkiem który wszyscy znali". Użycie
tych fanfar przywołuje nostalgiczne uczucie, co pociąga za
sobą cudowne uczucie historycznego, legendarnego i bohaterskiego
znaczenia dla Enterprise i jego członków załogi. To
charakteryzuje całą mitologię Star Trek. "Publiczności
wydaje się to podobać. Kiedy usłyszeli muzykę, zaczęli bić
brawa!"
Nicolas Meyer, który poprzednio wyreżyserował Time After Time,
zobaczywszy że nikt oprócz Miklos'a Rozsa nie potrafi
dostarczyć odpowiednio brzmiącej partytury symfonicznej,
postanowił pracować bardzo blisko z Hornerem przy Star Trek II.
Meyer, jako zacięty fan muzyki klasycznej, był w stanie mówić
językiem, który Horner mógł z łatwością zrozumieć. To
stworzyło harmonijną współpracę pomiędzy nimi, jak i
również z producentem Bennet'em. "W zasadzie we troje
decydowaliśmy w którą stronę muzyka powinna iść, jednak oni
dawali mi dużo wolności, abym mógł to zrobić na swój
sposób". Horner miał cztery i pół tygodnia na napisanie
partytury, co dało w rezultacie 72 minuty muzyki, która
później została nagrana z użyciem 94. osobowej orkiestry.
Gdy wydawało się że praca nad filmami była przyjemnym
doświadczeniem dla Hornera, to jednak nie obywało się bez
problemów - jednym z takich była częsta zmiana w długości
scen do których napisał już muzykę. Sekwencje z efektami
wizualnymi były codziennie wysyłane do Hollywood ze studia ILM
w Północnej Kalifornii. "Było kilka przypadków kiedy
musiałem powracać do sekwencji które już skończyliśmy.
Prosili mnie abym zmienił jej długość, ponieważ oni nie
mogli użyć całego ujęcia z efektami specjalnymi, albo musieli
ją wydłużyć czy też lekko przyciąć". Jeśli Horner
miał już gotową muzykę dla jednej z takich sekwencji, to
jakakolwiek zmiana w długości jej trwania oznaczała dla niego
masę pracy.
James Horner preferuje pisanie dramatycznych partytur jak i
delikatnych i czułych z dramatycznymi momentami. Dzięki Star
Trek II Horner mógł się wykazać w obu rodzajach muzyki.
Wielkość tego filmu, oraz jego popularność, może być dużym
krokiem naprzód w osiągnięciu większej rozpoznawalności na
polu muzyki filmowej. To także powinno dać mu większa
swobodę, jakiej brakowało mu od samego początku kariery.
Artykuł pochodzi z www.james-horner.stopklatka.pl | Tłum. Radek Poznańczyk