np:"In a Dream" Tiamat [no co? jak wszyscy to wszyscy :)))]

Tak sobie pomyślałem, że skoro Kendlay napisał o tym że książki są lepsze od filmów to czemu niby ja nie miałbym napisać, że filmy są lepsze od książek ?
Przede wszystkim chciałbym tu rozwiązać jeden problem. Otóż bardzo duża ilość ludzi mówi, że filmy są dla ludzi bez wyobraźni. Nie ma nic bardziej mylącego. Znam wiele filmów, które strasznie działają na "musk" i wprowadzają nawet [dosłownie] nowe kierunki myślenia do kultury. Doskonałym przykładem jest chociażby MATRIX, który dosłownie stworzył nową religię a cała masa ludzi uważa, że żyje w nierzeczywistym świecie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na taki pomysł wpadło wielu autorów książek [przykładowo Dick, którego po prostu ubóstwiam] ale jednak film miał więcej odbiorców i lepiej na nich podziałał. Nie neguję tutaj faktu, że książki rozwijają, chcę tylko pokazać że również filmy mają duży wpływ na wyobraźnię.
Niektórzy twierdzą, że po przeczytaniu książki dłużej ją pamiętamy niż jakiś film. No cóż... absolutnie nie mogę się tym zgodzić. Z książkami jest tak samo jak z filmami, w pamięć zapadają nam pewne sceny, a o innych prędzej czy później zapominamy. Jako przykład podam "wiedźmińską" sagę Sapkowskiego. Kto z czytających nie pamięta momentu treningu Ciri i słynnego tekstu "Możesz już zdjąć opaskę z oczu"? A gdybyście mieli powiedzić co, gdzie i jak robił Geralt, to najprawdopodobniej powiedzielibyście "Sorry, zajrzę do książki i jutro ci powiem". Z filmami jest tak samo, pamiętamy pewne, naprawdę fajne sceny a reszta wymaga przypomnienia.
"Książki rozwijają" powie ktos probujac zabrac glos w dyskusji. A filmy to nie? Ogladajac filmy mozemy sie dowiedziec kilku naprawdę ciekawych rzeczy. Nie mam tu na myśli MacGyvera i temu podobnych "dzieł", ale filmy oparte na faktach. Na przykład człowiek ogląda taki "Salvador" i dowiaduje się jaką cholernie ciężką robotę odwalają reporterzy, żeby dostarczyć nam najświeższe wiadomości. I co filmy nie rozwijają?
Najważniejszą zaletą filmów, której książki nie mają jest dostępność i doskonały sposób oddziaływania na odbiorcę. Przeciętny człowiek otworzy książkę [na przykład nieprzyzwoicie grubego "Władcę Pierścieni"] popatrzy na te wszystkie literki... na te szare kartki [oj... nie ma obrazków co ja zrobie :)))] i odłoży bo stwierdzi że wspaniała kolorowa okładka kasety wideo lub plakat na murze jest fajniejszy. Do tego wszystkiego jeszcze zobaczył kilka scen z filmu w TV i od razu go wypożycza lub idzie do kina. Moim zdanie jest takie: Gdyby ludzie umieli zareklamować książki to wtedy na pewno więcej ludzi by je kupowało. Wtedy też. książki mogłyby konkurować z filmami, jednak w chwili obecnej nie widze zadnej przyszlosci dla książek w tak dalece posuniętym technologicznie świecie.
Jako że trochę obiektywizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziło to napiszę jeszcze co mi się w książkach nie podoba [wiem, napisałem że ma być obiektywnie, ale zmieniłem zdanie :)]. Otóż weźmy pod uwagę jakąś bardzo nudną książkę [jakoś żaden tytuł nie przychodzi mi do głowy] i jakiś bardzo nudny film. Czytając nudną książkę zawsze stracimy więcej czasu niż na nudny film. Najczęściej jednak książkę rzuczimy w kąt a film obejrzymy do końca [nie wiem dlaczego tak jest, ale to prawda]. I tu pojawia się jeden istotny element. Jeśli dokończymy oglądać film to poznamy zakończenie. A jeśli ono sprawi, że dzieło stanie się bardzo dobre? Tak było ze mną w przypadku "Podejrzanych", szczerze mówiąc to film mnie nieziemsko znudził, ale kiedy doszedłem do końca stwierdziłem, że muszę jeszcze raz go obejrzeć. Teraz polecam ten film każdemu. Gdybym czytał książkę to najprawdopodobniej straciłbym cierpliwość i jednocześnie możliwość poznania jednego z najlepszych scenariuszy ostatnich lat.
Teraz już naprawdę będzie obiektywnie. Wydaje mi się, że nie można stanowczo powiedzieć co jest lepsze. Każdy lubi co innego. Tak więc drogie misiaczki, doktor troy radzi: Czytajcie książki i oglądajcie filmy. Nie dajcie się wciągnąć tylko w jedną dziedzinę. To że ktoś mówi, że to jest dobre a to złe wcale nie znaczy, że tak jest naprawdę [dżizu !!! jak to zabrzmiało]. Sami musicie wszystkiego spróbować, żeby wiedzieć co lubicie.
I tym filozoficznym akcentem kończę powyższy tekst.

troy [amfilm@go2.pl]                   

>>Powrót do AMFILM<<