OKRES
Marcin Ostrowski
1999-2000
"1"(Maski)
Wokół pełno radości,
a pod maską twarz pochmurna.
Wokół pełno troskliwych rodziców,
a pod maską tylko ci, co nas spłodzili.
Wokół słonecznych ulic pełno,
a pod maską szare kamienice.
Wokół pełno przyjaciół,
a pod maską ukryci wrogowie.
Wokół pełno mnie samego,
A pod maską całkiem kto inny...
5.IX.99r.
"2"(Istnienie)
Jeżeli nie ma kogoś;
kto chce cię pokochać,
To po co w ogóle żyć?
Jeżeli wiesz,
że nie możesz go przekonać,
To po co istnieć?
Po co być?
1.XII.99r.
"3"
Dlaczego nie dopuszczamy do tego,
by zapadła cisza?
Pleciemy byle co,
byle dużo.
Cisza nie jest zła,
nie myślmy o niej tak.
Cisza jest piękna.
Są tylko spojrzenia...
"O czym myślisz?"
Hmm...
1.XII.99r.
"4"(Nadzieja)
Dlaczego to zrobiłaś?
Poznałaś,
Rozmawiałaś,
Rozkochałaś,
Nadzieję dałaś...
Potem...
Powiedziałaś,
Serce Przeżułaś,
Serce Wyplułaś,
Nadzieję zabrałaś...
7.XII.99r.
"5"
W czym zawiniłem?
Okrutny los,
okrutnie mnie doświadcza.
Dlaczego ja?
Nie zrobiłem nic złego.
Codziennie modlę się do Boga,
Aby wreszcie się spełniło
Moje marzenie, żeby...
okrutny los,
okrutnie mnie doświadczający
Wreszcie się do mnie uśmiechnął.
I wierzę,
Naprawdę wierzę,
że to się spełni.
I wierzę ,
że to jest możliwe,
że moje modlitwy
zostaną wysłuchane
a marzenia-
-spełnione.
9.XII.99.r.
"6"
Podejdź do mnie, tak ty.
O Ciebie chodzi.
Czemu się jeszcze zastanawiasz?
A jak czasu zabraknie?
Historia lubi się powtarzać.
Opowiada o podobnych do nas...
Nie bój się, obejmij mnie,
To nic złego.
A nim się obejrzysz-
Sen splecie nasze rzęsy...
9.XII.99.r.
"7"
Nie przejmuj się,
to było mi pisane...
Taki mój los.
I cieszę się tylko
z chwil...
spędzonych z tobą i z tego,
że to właśnie ja
pomogłem Ci "To" zrozumieć.
Wcale Cię nie winię więc
nie miej wyrzutów.
Przeciwnie.
Jestem Ci wdzięczny-
za chwile,
za rozmowy,
i za ciszę.
Za zmiany...
Za to, że uświadomiłaś mi
co w życiu najważniejsze,
A ja nie mogę zrobić nic,
jak tylko powiedzieć:
dziękuję...
12.XII.99.r.
"8"
To zadziwiające, jak człowiek
szybko się przyzwyczaja
Do przedmiotów,
do zdarzeń,
do ludzi...
To zadziwiające, jak JA
szybko się przyzwyczaiłem.
Do ławek,
do spotkań.
Do Ciebie...
Nie, ja się nie przyzwyczaiłem,
Ja się uzależniłem...
I za jednym zamachem
straciłem to wszystko.
straciłem chwile
spędzone razem
straciłem Ciebie i czuję,
że tracę życie.
Będzie mi tego brakowało.
Będzie mi Ciebie brakowało...
12.XII.99.r.
"9"
Gdy zobaczyłem Ją
po raz pierwszy,
zobaczyłem:
serce zamknięte,
zamarznięte.
Gdy ją poznałem
Ja to wiem, czuję to...
otworzyłem jej serce
dotychczas niedostępne...
Stopiłem lód,
ogrzałem...
Lecz przyszedł Bydlak
serce zamknął.
Zamroził na nowo.
Teraz,
żeby stopić raz jeszcze
ten lód obojętności-
trzeba pozbyć się...
...bydlaka.
13.XII.99.r.
"10"
Byłem zwykłym
szarym człowiekiem.
Nie wychylałem się
z ludzkiej masy.
Lecz Bóg chciał inaczej...
I zstąpił anioł
nie w bieli.
I dał mi skrzydła
I poleciałem
Wysoko -
ponad szara masę -
ludzi goniących donikąd...
Lecz obudził się
i zstąpił
zazdrosny szatan.
I podciął mi skrzydła
I spadłem
nisko -
w szarą masę -
ludzi goniących za niczym...
Gdzie jesteś aniołku
nie w bieli?
Proszę,
daj mi skrzydła
raz jeszcze.
Ja...
tak bardzo chciałbym
znów -
polecieć...
13.XII.99.r.
"11"
Tak niewielka rzecz,
a może zdziałać cuda.
Przywołuje wspomnienia -
-bo samo nim jest...
Z podpisem,
dedykacją,
w drewnie i szkle,
lub nie.
na biurku,
ścianie i na...
... pamiętnika kartach.
Tak niewielka rzecz,
a tak wiele potrafi -
zasmuca,
podnieca,
rozśmiesza,
przypomina,
wzrusza i czasem
pomaga przetrwać chwile, których
normalnie byś nie przetrwał.
Lecz bez twego wzroku - ginie.
Tak, to wspaniały wynalazek.
Tak niewielka rzecz -
-zdjęcie...
27.XII.99.r.
"12"
Dziś znów płakałem.
Moje łzy
Jak diabelska trucizna
węża kusiciela
zatruwa mój organizm,
czyni wielkie spustoszenie.
Zżera mi wątrobę
i nerki.
zaraża płuca,
Spala serce
spala i wyrzuca...
depcze je ktoś...
Już pluję krwią
nie ma przed tym ucieczki.
Lecz jest ktoś…
tak, ktoś, kto mnie uleczy
to moja Indianka.
Wyleczy mnie
swymi czarami.
Podniesie serce,
Nie pozwoli truciźnie
zżerać mnie
Nie pozwoli
płakać...
27.XII.99.r.
"13"
Mój wirus
zatruwa mnie
skutecznie.
Nie zabija lecz
powolutku wykańcza.
Nie chcę się go pozbywać,
dobrze mi z nim,
od dziś będziemy żyć razem
nierozłączni -
jak przyjaciele,
lepiej.
Jest wszędzie
wszędzie go pełno
zawsze ze mną
koło mnie.
We mnie.
Nikogo nie zarażę, nie
nie tą chorobą.
mój wirus - mój przyjaciel.
mój wirus -
samotność.
27.XII.99.r
"14"(Życie)
Po co my żyjemy?
No, odpowiedz!
Jemy,
pracujemy,
kochamy się,
jemy...
Spójrz!
Gonimy za niczym!
Powiem ci w skrócie,
żyjemy by…
rodzić.
tak
Wydamy potomstwo i
umrzemy.
Nasze potomstwo
wyda potomstwo i
umrze.
Więc po co to?
Nie rozumiem!
Dokąd to podąża?
Czy to w ogóle
ma jakikolwiek sens?
Zastanów się!
Po co żyć?
Po co cierpieć
te męki na ziemi?
Dam ci dobrą radę-
skończ to jak najszybciej!
ukróć swoje cierpienie
swoje bytowanie
swoje ...
życie.
27.XII.99.r.
"15"
Życie jest Piękne!
Więc korzystaj
z jego uroków
dopóki możesz,
bo niestety-
jest kruche
i krótkie
i możesz nawet
nie zdążyć
się nim
nacieszyć...
28.XII.99.r
"16"
Tak mocno
czuję go.
Tak bardzo boli!
Czuję go-
w głowie.
Nie mogę go znieść.
Muszę pozbyć się
tego świństwa
z mej głowy.
Wszystko, co złe
to przez niego,
ale już niedługo...
Pozbywam się go.
Wypluwam
i leży
zakrwawiony
Już nie boli,
nie przeszkadza.
Depczę go,
Co za ulga,
Już nie będzie mi przeszkadzał-
-mój mózg.
2.I.2000.r.
"17"
Przeraźliwy ból
w piersiach,
Kaszel raz
po raz
odkleja się coś,
odpada ze
zniszczonych płuc.
I w ustach
słony smak-
krwi...
Wiem,
że umieram...
Nie boję się
śmierci...
Nie zostało mi dużo-
czasu...
Właściwie - wcale.
I tylko -
słony smak...
2.I.2000.r.
"18"(Czarna msza...)
Pusta droga
prawie nic nie widać
tylko białe pola
i nieostre kontury
uśpionych drzew.
Robi się szaro.
Przecieram szyby.
Zamykam oczy.
Zapada mrok.
Kierowca milczy,
samochód skręca.
Otwieram oczy
Lecz wcale
nie robi się -
jaśniej.
Ogarnia mnie
nieznane dotąd
uczucie -
niepokój.
Nagle - wstrząs.
Raz, drugi -
koniec.
Samochód staje -
w połowie drogi;
pośrodku lasu.
Niepokój zastępuje -
PRZERAŻENIE!
Wychodzę niedaleko,
i tylko ciemność,
i przeraźliwe zimno
i cisza...
Wracam,
kierowca zniknął-
i tylko ślady obcych
na białym śniegu.
Ciemny las...
Czarna msza...
Już to rozumiem -
kierowca nie istnieje.
Przyszedł też czas
na mnie.
Nie chcę umierać.
Tak wiele jeszcze,
do zrobienia mam.
Uciekam, sam
nie wiem - dokąd.
Byle dalej
i szybciej...
Nic nie widzę.
Gdy otwieram oczy
jest jeszcze ciemniej.
Mroczniej...
Po drodze widać -
ślady butów i
czerwień na śniegu.
Nie myliłem się
co do kierowcy.
Chociaż chciałbym.
Zawracam i widzę
"światełko w tunelu",
światełko w ciemnościach,
dom na odludziu,
dobiegam bez tchu.
Łomoczę do drzwi,
nikogo, wchodzę -
jestem uratowany!
Na środku w kuchni
jedyny mebel -
stół, a przy stole -
Szatan.
Wiem, że to już koniec...
Wiem, że nie ucieknę...
Ostatnie spojrzenie -
czerwień na nożu.
On bierze go -
i nie ma już nic.
Ciemny las...
Czarna msza...
3.I.2000.r.
"19"
Jasna uliczka...
lecz ani jednej lampy.
Idę przed siebie,
Mój wzrok przykuwa -
krew...
Czerwona plama na śniegu.
Zamykam oczy
I już wszystko widać.
Mroźna noc.
Ciemna uliczka...
Ani jednej lampy.
Młoda dziewczyna
myślami jest już daleko,
w domu, z rodziną.
Lecz ciałem ciągle tu.
Jakiś szelest, strach...
I w ciemnościach
błysk stali.
Ktoś wyrwał jej torebkę,
ktoś wyrwał jej życie...
Upadła, na twarz.
Cuci mnie krew
wypływająca z jej
młodego ciała.
Otwieram oczy i znów -
jasna uliczka...
krew na śniegu.
3.I.2000.r.
"20"
Czy ci,
co noszą się firmowo
są lepsi od tych,
co nie?
Czy ważniejsza jest metka -
Czy
dusza?
To co na zewnątrz -
Czy to
co w środku?
Osądźcie sami, bo
dla mnie to
oczywiste.
4.I.2000.r.
"21"(Ten los)
Nie możemy zrobić nic
by zmienić naszą egzystencję,
żeby zmienić ten kicz
na - choć marną prezencję.
Do solarium chodzisz,
starasz się modnym być
pragniesz się odmłodzić
lecz nie pomoże nic!
Bo tam na górze
Wyznaczony ktoś
Z papierów kurzu
Dyktuje nam los!
Więc nawet się nie staraj
w życiu zmieniać coś
Bo tam na górze siedzi
Wkurzający gość.
Lecz ja mogę zmienić to
jeśli trochę się postaram
dorwę w swoje ręce go
by najebać mu zaraz.
Dorwę w swoje ręce los...
16.I.2000.r.
"22"(Samobójca)
"Co z tego mam?"
Myślisz sobie.
"tylko cierpię,
czy nie lepiej to skończyć?"
Owszem.
Możesz zawiązać sznurówkę,
lub łyknąć Białą Śmierć.
Złoty strzał jest droższy.
Ile kosztuje twoje życie?
Nie jest aż tak źle,
radzę ci,
nie rób tego.
Zawiąż sznurówkę,
ale w bucie.
A Białą Śmierć
możesz spłukać.
To przecież też
gówno...
Nie można ocenić
ile warte jest
twoje życie.
Nie można -
Dlatego, że
jest bezcenne.
Pamiętaj,
ten skok
niczego nie rozwiąże.
Więc nie rób
NICZEGO.
Nie rób tego i umrzyj
ze starości.
Wiem co mówię,
uwierz.
Wiem,
bo sam
chciałem to zrobić.
16.I.2000.r.
"23"
Czy myślałeś kiedyś
tak poważnie,
jak jest potem?
Potem,
Kiedy nie ma już
odwrotu.
Kiedy po raz ostatni
spojrzysz na świat
na bliskich i...
na siebie.
Kiedy po raz ostatni
zamkniesz oczy
by już nigdy
ich nie otworzyć.
Co zrobisz, gdy
poczujesz się uwięziony
w tej mrocznej pustce.
Czymś w rodzaju
pokoju bez klamek.
Tylko w bardziej
przerażającej wersji.
Bo z pokoju bez klamek
jest wyjście.
A z pustki?
16.I.2000.r.
"24"(Śmierć)
Śmierć jest fascynująca
o wiele bardziej
niż narodziny.
Bo przyjść na świat
możesz tylko w jeden sposób.
A zejść?
Tysiące możliwości!
Morderstwo,
wypadek,
przećpanie,
i wreszcie -
Samobójstwo...
Można we śnie,
i na ulicy.
W szkole i
w pracy.
Zakrwawiony
lub nie.
Stary czy
Młody.
Co za różnica?
I nigdy nie wiesz czy
teraz ja, czy
teraz TY...
16.I.2000.r.
"25"(Dlaczego?)
Studiowała pierwszy rok
nowy świat - to ważny krok
Była młoda, była piękna
miała możliwości.
Lecz nie było jej dane
umrzeć ze starości.
Był ciemny wieczór i ciemno już
Wyrusza na łowy, a w ręku nóż
Stój jego czarny i czarna noc
Dziś jest bohaterem i czuje to.
Ona wraca sama i wyrzuca bilet
Ciemno, spieszyć się trzeba
Lecz przystaje na chwilę
i zachwyca pięknem nieba.
Biedna nawet nie wie, że
Ten moment ostatnim w jaj życiu jest.
Dreszcz przeszywa serce
Na widok bohatera,
to nie dreszcz, lecz w miejsce
serca nóż wbity życie jej odbiera.
Ostatnie spojrzenie na nieba srebro
Ostatnie, a po chwili tylko ciemność...
16.I.2000.r.
"26"
Mijam na ulicy
ludzi jak figurki
Jak pionki szachownicy.
Bez woli, bez myśli
Wpatrzeni wciąż
w jakiś punkt przed nimi.
Coś na horyzoncie
Za czym podążają
a czego wcale nie ma.
Za czym?
Za prawdą?
Pytają mnie "Gdzie?"
Pytają "Dokąd?"
A ja chwytam ich
za kołnierz i
krzyczę w twarz:
Zakochaj się!
Wiatr w kaptur łap!
Odkochaj się!
Szach i mat!
Przestań patrzeć
ciągle tam i
rozejrzyj się.
Zakochaj się...
Masz tego dość
chcesz to mieć za sobą lecz
nie chcesz być
taki sam jak
figurki z szachownicy.
Więc pytasz mnie.
Prawdy chcesz.
Nie pytaj mnie
bo dobrze wiesz
co odpowiem ci.
Zakochaj się!
Wiatr w kaptur łap!
Odkochaj się!
Szach i mat!
Przestań patrzeć
ciągle tam i
rozejrzyj się.
Zakochaj się...
16.I.2000.r.
"27"
Jest blisko
coraz bliżej
nie powstrzymasz go
w żaden sposób.
Ten dzień będzie
ostatnim
dla nas wszystkich.
Przyjdzie po nas.
Weźmie wszystkich razem i
każdego z osobna.
I nic nie zrobisz,
bo nie możesz nic zrobić!
To nasza bezsilność.
Paranoja.
Człowiek - władca
świata i wszystkiego na nim,
jest bezsilny wobec dnia
apokalipsy...
Przyjedzie na koniach
czterech jej jeźdźców,
i ona -
bestia zawarta
w trzech cyfrach
Tak, to już koniec
nie ma odwrotu.
Możemy już tylko
pobawić się
Możemy już tylko
odliczać
Dziesięć,
Dziewięć,
Osiem,
Siedem,
Sześć,
sześć,
sześć...
23.I.200.r.
"28"
Rzadko widzę ją
w bladym świetle dnia.
My nie lubimy go, lecz
nie wiemy, dlaczego.
Być może dlatego, że
nie znamy tak
jego jasnego oblicza.
Tej oślepiającej twarzy
Być może boimy się go?
Nie znamy go tak dobrze
jak znamy noc.
Naszą siostrę,
przyjaciółkę.
Lubimy cień,
a łunę księżyca cenimy
ponad blask słońca.
Jesteśmy całkiem inni,
inni niż wszyscy ludzie.
Kochamy noc bo
jesteśmy ćmami.
23.I.2000.r.
"29"
Spoglądam na horyzont
i twarz ma oświetla
Jasna łuna słońca,
czy może - lawa wulkanu?
Bardzo jasna, tak, że
muszę odwrócić wzrok
Lecz przed oczami wciąż
jasna plama, wspomnienie
Po jasnej łunie słońca,
czy może - lawie wulkanu?
23.I.2000.r.
"30"
Czekam na telefon,
jakiś znak życia od niej.
Czekam któryś dzień
teraz już pewien, że
Ona tez olewa mnie.
Dlaczego zawsze trafię
na tę niewłaściwą?
Czy taki mój los?
Nie wierzę!
Nie!
Ale wierzę w to,
że w końcu trafię,
Będę próbował
I próbował...
tak długo, aż znajdę.
A teraz kończę bo...
dzwoni telefon.
23.I.2000.r.
"31"
Wracasz do domu
po ciężkim boju
stoczonym w szkole.
Obroniłeś się,
nie dopuściłeś by
wstawili ci nastą pałę.
Jesteś z siebie dumny.
Niestety.
To za mało dla starych
Oni chcą
więcej wciąż i więcej.
Dobre zachowanie?
Czemu nie wzorowe?
Czwórki i piątki?
Czemu nie same
Piątki?
Za mało się starasz!
Za dużo wychodzisz!
Za mało się uczysz!
Za wolno żyjesz!
Mamo,
Tato,
Ja już nie chcę żyć.
26.I.2000.r.
"32"
Czasem jest dobrze
Czasem przeciętnie
A czasem tak,
że chciałbym wieczorem
zasnąć i już
się nie obudzić...
26.I.2000.r.
"33"
Zamykam oczy
widzę go.
dziki koń
na
dzikiej plaży
jego czerń zlewa się
z mrokiem. biegnie
nie wiem
dokąd lecz
wiem,
że jest
wolny.
Ja też biegnę
wiem gdzie,
wiem po co,
i wiem też, że
nie jestem wolny.
26.I.2000.r.
"34"(Sam)
Są takie dni
kiedy jesteś
sam.
Są przyjaciele
Są sympatie
ale ty i tak jesteś
sam.
I nic nie poradzisz
bo to jest choroba
przed którą
nie ma ucieczki,
pozostawia trwały ślad
w pamięci
w myślach
w charakterze.
W twoim "Ja".
A jeszcze gorzej jest
kiedy nie ma
przyjaciela czy
sympatii
Wtedy jedynym
ratunkiem są
łzy.
26.I.2000.r.
"35"
Są takie dni,
że wszystko idzie
wspaniale,
wprost cudownie.
Należy wtedy pamiętać,
że to minie.
i nie cieszyć się
zbytnio.
26.I.2000.r.
"36"
Stalówka mego pióra
sunie po bieli papieru
brudzi ją
niepotrzebnymi słowami.
Wskazówka zegara
sunie po bieli tarczy
Wyznacz rytm
w jakim mamy żyć.
Spiesz się, bo
bardzo mało czasu
zostało Ci
byś dokonał czegoś
by za kilka lat nikt
nie przeszedł obojętnie
obok twej mogiły.
Robisz coś?
Bo ja brudzę kartki
niepotrzebnymi słowami.
Wiem, że to niewiele lecz
cóż mogę zrobić
więcej?
29.I.2000.r.
"37"
Nie wiem,
bo nikt nie wie
co przyniesie
jutro.
Zawsze obawiam się
następnego dnia.
Bo zdarzyć się może
wiele zła.
może,
lecz nie musi.
Jutro może być
takie samo jak
wczoraj.
I tego boję się
najbardziej;
że ogarnie nas
ta zabójcza
monotonia.
Odliczanie kolejnych dni
Byle do wieczora,
Byle do piątku,
Byle do wakacji,
Byle do...końca.
Czego?
Życia!
A czego się spodziewałeś?
29.I.2000.r.
"38"
Nie mam już
serca.
Skończyło się jak
czas
który nam został.
Zastąpiły go
Pustka,
Nicość,
Otchłań,
Czeluść bez dna
z której nie ma
ucieczki. Co tam jest?
Dowiesz się gdy
pójdziesz
przed siebie
W głąb
ciemnej otchłani
lecz będzie to
twój ostatni
spacer
Nikt nie wraca
z tej
wycieczki
Nieliczni mają szczęście
zobaczyć światełko
które zaprowadzi ich
do końca.
Światełko w pustce
w otchłani, która jest
w miejscu gdzie winno być
serce me.
Ale to tylko
nieliczni szczęściarze
Będziesz moim
światełkiem?
29.I.2000.r.
"39"
Siedzę w pokoju
mój pokój - cisza
mój mózg - odpoczywa
tylko słuch delikatnie
muska muzyka.
Czekam,
kiedy się odezwiesz
kiedy znów
zobaczę Cię
usłyszę Cię.
Me rozmyślania przerywa
znany dźwięk
dzwonka.
Serce me mało
nie wyskoczy
Kochana!
Odwiedziła mnie!
nie
to telefon.
Kochana!
Zadzwoniła!
nie
to nie do mnie.
I znów zapada
cisza.
Niszczące oczekiwanie.
30.I.2000.r.
"40"
Dlaczego nie możemy
sami zadecydować
Czy chcemy się
urodzić?
Dlaczego tak ważną
decyzję w naszym
życiu
podejmują za nas
oni.
Wielu z nas,
być może wszyscy
nie przyszliby na świat
wiedząc o jego
zbrodniach, brudzie i
okrucieństwie i być może
to dla tego oni
decydują za nas.
Ktoś przecież musi
kontynuować ich
dzieło.
30.I.2000.r.
"41"
Myślisz, że świat
nie jest tak okrutny?
Że więcej dobra jest
niż zła?
Więcej grzecznych ludzi
na poczciwej
matce ziemi?
Powiem ci coś
Mylisz się bo
Jeśli żyjesz źle -
To w końcu umierasz...
30.I.2000.r.
"42"(Nie zatrzymasz)
Patrzę na tarczę zegarka
widzę jak kolejne sekundy
uciekają - nigdy nie wracają
i wiem, że z każdą sekundą
tak jak one - ucieka nasze życie.
A my
tak jak nie możemy zatrzymać
czasu
tak nie zatrzymamy
życia.
(przy sobie).
30.I.2000.r.
"43"
Lubiła ryzyko
za bardzo
szła ciemną uliczką
nic się nie stało
zachęta?
Poszła parkiem
błąd.
Doigrała się
było ich dwóch
to wystarczy.
Opierała się
Lecz cóż…
jeden trzymał ręce
drugi
poszedł do tyłu.
Potem się zmienili
Nie pomogły łzy
nie pomógł krzyk
Już po wszystkim.
Tym razem -
bez komplikacji
jeśli wiesz
co mam na myśli…
lecz problem pozostał
na zawsze
w jej pamięci
nie da się
wymazać
wspomnienia…
(koszmaru?)
…z jej myśli.
Tak, jak nie da się
wymazać
atramentu prawdy
z kart życia…
30.I.2000.r.
"44"
Mój wzrok
ślizga się
po jej nagim ciele.
Jej nagie ciało
kusi mój wzrok.
Ona nawet nie wie
co ze mną robi
przez nią cały drżę
ona sprawia, że
Odlatuję i wszystko
przestaje się liczyć
Nie istnieje świat
nie istnieje nic
Tylko ona i ja.
30.I.2000.r.
"45"(Oczekiwanie)
Tak już jest
że zawsze
ktoś na kogoś
czeka
jak ja
na Ciebie.
Wiem, że czekałaś
na mnie też.
Wybacz mi
lecz wiesz,
że nie mogłem.
Teraz się mścisz,
teraz czekam ja
moje nerwy puszczają
nie wytrzymuję już!
A razem ze mną
czekają na ciebie
dwie cudowne rzeczy
długa czerwona róża i
długa czerwona róża.
Pierwsza - zabawka
ot, malutki jubileusz…
Druga - mówi:
PRZEPRASZAM…
Wybacz mi winy me
lecz nie zapominaj…że
nie mogłem.
Wybacz mi kochanie.
Wszystko ci wytłumaczę
ale najpierw
musisz tu być…
Ja wciąż czekam.
I będę czekał,
a one wraz ze mną,
lecz pamiętaj,
że życie ich kruche zbyt
by czekać za długo.
Tak jak moje…
3.II.2000.r
"46"
Koniec już
tej ciemnej gry.
Twej ciemnej gry.
Nie ma już
użalania się,
nie ma
wybacz.
Martwe dziecko
w łonie matki
utopiło się
w jej wodach.
Cóż
zdarza się.
Wszystko się kończy
i co na to poradzisz?
Nic!
Bo ty też
się kończysz.
Narodziny -
- gra rozpoczęta,
szkoda tylko, że
to nie ty rzucasz
kośćmi przeznaczenia.
Umierasz -
- koniec gry.
Szkoda tylko,
że nie udało ci się
Dotrzeć do mety.
Zdarza się…
niestety.
4.II.2000.r.
"47"
Dopiero teraz
dopiero dziś
zdałem sobie sprawę
jak bardzo
mi ciebie brak.
Jak bardzo
Cię potrzebuję i
jak bardzo chciałbym
żebyś tu była.
Przy mnie.
Siedzę w fotelu i
mam cichą nadzieję:
że nagle drzwi
otworzą się i
staniesz w nich ty,
że martwą ciszę
mego pokoju wypełni
Twój głos,
a jego pustkę
Twa osoba
tak upragniona.
Siedzę i
martwym wzrokiem
wpatruję się w
białą klamkę
leniwą zbyt
by choć trochę się
poruszyć
za dotknięciem
twej ręki.
Czekam na dzwonek
lub dźwięk telefonu
lecz jestem już
prawie pewien, że
nie zjawisz się,
nie zadzwonisz.
Klamka ani drgnie.
4.II.2000.r.
"48"
Już nie mogę,
nie wytrzymam!
Próbuję zasnąć w
ciemnościach pokoju
po trudach oczekiwania
na twe przyjście.
Nie mogę zmusić się do snu.
Duże krople deszczu
uderzają o parapet:
puk, puk, puk…
Zaraz zwariuję!
Czuję jak
Duże krople deszczu
uderzają w mój mózg
drążąc dziurę:
Puk, puk, puk…
Potrzebuję cię
nie opuszczaj mnie
nie wytrzymam tego!
Puk!
Puk!
Puk!
Pomóż!
4.II.2000.r.
"49"
Cudowny stan
tuż przed
i w trakcie snu.
Ta myśl, że
może walić się
i palić się
a to i tak
nie obchodzi cię.
Nie istnieje
żaden świat
gdy pod
twymi powiekami
przemieszczają się
kolorowe obrazki
czarodziejskiego snu.
I nie istnieje już nic.
4.II.2000.r.
"50"(Ciężka próba)
Wystawiasz mnie na próbę.
Ciężką próbę,
po raz drugi
(czy piąty?…)
Jak myślisz,
ile jeszcze wytrzymam?
A ile wytrzyma człowiek
bez snu?
Chyba niedługo.
Tak samo ja
jeszcze tylko chwila,
Jeszcze moment, i
Znajdę sobie inną piastunkę
która utuli mnie
do snu.
I będzie tulić
już zawsze.
4.II.2000.r.
"51"
Długie szpony swe
wbijasz w serce me
Tak chcesz zabić mnie
Nie uda ci się to
Nie zrobisz tego bo
Zbyt mocny jestem
więc nie sil się
bo jednym gestem
powstrzymam cię
Choć pozbawić chcesz
znów życia mnie
to dobrze wiesz
I tak kocham cię.
Uwierz w to, że
Ja kocham cię!
4.II.2000.r.
"52"
Moje serce jest
jak poduszka krawiecka -
miejscem
do zadawania
kolejnych ran.
Ile jeszcze szpil
się w nim zmieści
zanim przestanie istnieć
rozdarte?
5.II.2000.r.
"53"(Musi dwoje chcieć)
Zawsze
gdy tak bardzo
potrzebuję,
nie ma cię
Starałem się, lecz
nic z tego.
Nic z tego, kochanie
bo
musi dwoje chcieć.
5.II.2000.r.
"54"(Na pamiątkę)
Zwiędły dwie
Róże lecz
nie wyrzucam ich
zasuszam,
na znak i…
na pamiątkę
mego oczekiwania
Na ciebie.
Nawet gdy
już będzie dobrze
One zawsze
będą mi
Przypominały
o TYM.
5.II.2000.r.
"55"
W mym umyśle
kłębią się setki
nie -
tysiące
czarnych myśli.
Co się dzieje?
Na pewno coś złego
Czy znalazła już
kogoś lepszego?
Czy może po prostu
jest na mnie zła.
Co mam robić
jeżeli nie chcesz
rozmawiać?
Jak mamy
to wyjaśnić?
Czy to już koniec?
Chcę wiedzieć.
Odpowiedz!
5.II.2000.r.
"56"
Wiem,
że nie powinno być
takiego podziału
ale jest.
Można podzielić przyjaciół
nie tylko na
prawdziwych i
fałszywych.
Są do szkolnej ławy
i do szlajania się po mieście.
Są do kościoła
i do jarania zielska.
Ale są do zwierzania
i do…pokochania.
6.II.2000.r.
"57"
Serce me krwawi
dusza płonie
gdy słyszę te brzydkie
Rzeczy o tobie.
lecz tylko spojrzę
na twe piękno
dziewicze
I już im nie wierzę.
Kto miał rację?
Czas pokaże…
14.II.2000.r.
"58"
Jesteś tą o której
mogłem tylko marzyć
i śnić po nocach.
Lecz los chciał
byś wybrała właśnie mnie -
marzyciela.
Jesteś ze mną i pozwalasz
zatopić me usta w twoich
Pozwalasz trzymać się za rękę.
Ja wierzę, że
to właśnie to, że
spełniły się moje marzenia
Ale nie chce dać mi spokoju
myśl, która zabija uczucie,
myśl, przeczucie mówiące, że
niedługo przekonam się
Czy dobrze zrobiłem będąc z tobą
zatapiając me usta
w twoich i
trzymając cię
za rękę…
14.II.2000.r.
"59"
Jestem z tobą i nie wiem
cieszyć się czy płakać?
Gdy zobaczę cię z kimś na
korytarzu szkolnym - nie wiem
cieszyć się czy płakać?
Gdy na naszych spotkaniach
zaszczycisz mój słuch swym
dźwięcznym głosem - nie wiem
cieszyć się czy płakać?
Teraz czuję, że tracę cię, że
między nami nie jest już
tak, jak było.
A gdy już cię stracę - to pewne -
nie będę wiedział czy
Cieszyć się, czy
Płakać…?
18.II.2000.r
"60"(Niewłaściwa)
Tak,
to znowu stało się,
znów trafiłem na
niewłaściwą.
Tak,
szczerze mówiąc to
nie spodziewałem się
czegoś innego.
Tak,
ale tak jak wcześniej
nie poddam się i
będę próbował do skutku.
O tak…
18.II.2000.r.
"61"(Szacunek)
Przepraszam,
nie miałem prawa
wkraczać w
wasze życie
Wielki szacunek dla F
Szacunek siłą nie wymuszony
i płynący z głębi serca.
Wielki szacunek dla M
Szacunek z podziwem
i płynący z głębi duszy
I największy z szacunków:
z duszy i z serca płynący
Szacunek dla tego co między wami
jest, dla tego, co was łączy…
Wiersz dedykowany
Najlepszej dziewczynie
Na świecie -
- Milenie -.
18.II.2000
"62"
Los jest głuchy
Miłość ślepa
Ich dwoje pomaga
iść ci przez życie
nie wiedząc nawet,
że przeszkadzają.
Niewzruszeni na prośby
Głusi na błagania.
Czasem nieświadomie
pozbawią istnienia
Kochanków dwoje.
Odchodzą w zapomnienie…
18.II.2000.r.
"63"(Przyjaciel)
I nadszedł ten dzień
co miało się stać, stało się
I zdradził ktoś,
kto wspierał cię przez lata
i kogo uważałeś za brata,
i ten, komu mogłeś zaufać
okazało się, że tylko szukał
sposobu by zdradzić cię
I powiem ci coś, udało mu się.
I wszystko traci sens
i gówno warte jest
twe życie, gdy zdradzi cię
twój przyjaciel…
Bo powiedz sam, czy
warto jest żyć gdy
nie możesz wyżalić się
bo nie wiesz czy znów
ktoś nie zdradzi cię,
więc nic mu nie mów
wierz mi, tak najlepiej będzie
bo zdrada jest wszędzie…
Zasłaniam dłońmi twarz
by ukryć smutku łzy
nie chciałeś zdrady więc masz.
Nie ma przyjaciela gdy
tak bardzo go potrzeba…
19.II.2000.r.
"64"
Wszystkie uczucia
i śmiech i łzy
i radość i smutek -
całe życie
zawarte są
w tym jednym tylko dźwięku.
To nasze solo.
Gdy tylko słyszę go
natychmiast
uwalniają się
wszystkie uczucia.
I śmiech i łzy.
I radość i smutek.
I całe życie
staje przed oczami…,
lecz tylko na
chwilę
krótką,
bo przyjemny dźwięk
zagłusza ostra
gitara rzeczywistości.
I natychmiast
giną - wszystkie uczucia
I śmiech, I łzy
I radość, I smutek.
I całe życie…
giną zagłuszone.
lecz zbierają się,
kumulują
by eksplodować
ze zdwojoną siłą
gdy znów dźwięk
ten cudowny
popieści mój słuch.
26.II.2000.r.
"65"
Nie wiem, czy to miłość
czy nie
Wiem tylko, że
Ciebie pierwszą wyszukuję
w szkolnym tłumie.
Wiem, że
idąc na spotkanie obawiam się
czy będziesz tam.
Wiem,
co robisz ze mną gdy
stykają się nasze wargi i ciała.
Wiem też
na czyj widok
zaczyna walić mi serce
I wiem, że
liczysz się ty i
nie liczy się nikt więcej.
Nie wiem, czy to miłość
czy nie.
Sama osądź.
25.II.2000.r.
"66"(Zdrada)
Masz jakąś małą wadę
i wiem,
że mogę się przyzwyczaić.
Masz trochę większą
i wiem,
że mogę to zmienić.
Lecz masz tę najgorszą
i wiem,
że musimy się rozstać.
Ta najpodlejsza wada
Twoja…zdrada.
7.III.2000.r.
"67"
Gdy zgasły światła
zostaliśmy sami, bo
w mroku
zniknęli wszyscy.
Poczułem twe usta
wilgotne na moich.
Twe ręce ciepłe
na moim ciele.
Wtedy naprawdę
byłem skłonny uwierzyć,
chciałem uwierzyć, że
stać cię choć na małą czułość.
wtedy. Nie teraz.
Bo gdy rozbłysły światła
zniknęły usta i ręce i
pojawili się ludzie.
Teraz wiem na pewno,
że nie stać cię na
żadną czułość.
Przykro mi kochanie.
To mi nie odpowiada.
7.III.2000.r.
"68"
Dzwonek, wyłażą
uczniowie skąd się da.
My - na fajkę nawet
nie wiedząc, że ta fajka
może nas uratować.
Reszta stoi na schodach.
I weszli oni -
śmierdzący i brzydcy.
Ten najbliżej uderza
pierwszego lepszego.
Chłopak zalewa się krwią.
Nikt nie reaguje,
oni go kopią, lecz on
już nic nie czuje.
Po chwili spokój, cisza
nie ma śmierdzących i brzydkich,
nie ma chłopaka i krwi.
Jest tylko przerażenie.
Dlaczego? I - to mogliśmy
być my.
Dzwonek, wszyscy już
grzecznie siedzą.
Nic nie słyszeli.
Nic nie wiedzą.
7.III.2000.r.
"69"(To miejsce)
Widzę,
jak prowadzą mnie
w To Miejsce.
Moja szyja zdławiona
czeka na cios.
Po chwili kark przeszywa
dziki, pulsujący ból
rozchodzący się po całym ciele.
Stoję i widzę - moja głowa
spada i toczy się pod moje nogi.
nie chcę jej
nie jest mi potrzebna
Kopię ją z całej siły i
po chwili
budzę się. Wstaję
ubieram i
idę w To Miejsce…
7.III.2000.r.
"70"
On myśli, że
po kłótni można
pogodzić się i
już jest dobrze.
Lecz myli się.
Za każdym razem
jest coraz
gorzej.
Mój gniew rośnie
i zbiera się
w środku.
We mnie.
I potrzebny jest tylko zapłon,
bym eksplodował.
Kolejny zapłon.
Kolejne uderzenie
którym obdarzasz mnie
po kolejnej kłótni.
Ojcze.
7.III.2000.r.
"71"
Wiem,
to nie musi się podobać.
Szczerze mówiąc
mam to "tam",
głęboko.
To bazgroły
i nie musisz tego lubić
czytać i
rozumieć
ale ja
Tak to czuję
i nic na to nie poradzisz.
7.III.2000.r.
"72"(Wiara)
Nie wiem już
komu mogę
uwierzyć.
I w co mogę
uwierzyć.
Ale jedno wiem
na pewno.
Nie mogę uwierzyć
Tobie
7.III.2000.r.
"73"
Znów jestem z tobą
i nie wiem
czy dobrze robię.
Wysyłasz do mnie
gołąbka miłości
lecz skąd
mogę wiedzieć
czy nie kryje się
pod białym puchem jego
czarny jak noc
kruk nienawiści…
13.III.2000.r.
"74"
Pytasz -
co sprawia mi przyjemność.
Pytasz -
co robić, i w jaki sposób.
Pytasz -
jakie pieszczoty lubię najbardziej.
Masz prawo nie wiedzieć.
Pytasz -
jak masz mnie kochać,
po prostu mnie przytul.
Chłopak
też potrzebuje czułości.
13.III.2000.r.
"75"(Nie ma "NAS")
Tak, już czas
otrząsnąć się
nie ma cię, nie ma "NAS",
i chyba
tak naprawdę
nigdy nie było…
Tak już jest,
że często teoria mija się z
praktyką…
Dobrze,
że to już
Koniec.
25.III.2000.r.
"76"
Nieraz nie mogę
rozstać się
z moim
Notesem
cały czas wpisując
nowe myśli.
Czasem
zapominam o nim
leży w kącie i
czeka.
Cierpliwie
Ale i on
i ja wiemy,
że niedługo
napiszę cos nowego
i nie będzie już
leżał w kącie…
Przez jakiś czas…
25.III.2000.r.
"77"
Jestem diamentem.
Diament tak czysty,
krystaliczny i
najszlachetniejszy
ze szlachetnych
kamieni.
Bardziej uszlachetnić
się już nie da.
Tak myślę
może się mylę
może nim nie jestem…
Ale…
mówią, że
cierpienie uszlachetnia
jeśli tak, to…
Jestem diamentem…
27.III.2000.r.
"78"
Spojrzeliśmy sobie w oczy,
tak, wtedy
Jedno spojrzenie
i nie musiałaś nic mówić
wiedziałem już, że
kiedyś będziemy razem
i miałem rację - byliśmy.
I patrzyliśmy na siebie
przez cały czas
Aż do tego dnia.
Spojrzałem na ciebie
tak, dzisiaj.
Jedno spojrzenie
i nie musiałaś nic mówić
wiedziałem już, że
chcesz odejść.
i miałem rację - odeszłaś.
Teraz boję się
patrzeć
gdziekolwiek.
27.III.2000.r.
"79"
Tak bardzo
chciałbym być z tobą
Tak bardzo, że zrobiłbym -
wszystko.
No, prawie
wszystko, bo
nie wiem
czy mogę
rozdzielić was
dla własnej
korzyści.
18.VII.2000.r.
"80"
W głębi bardzo chcę,
bardzo pragnę być z tobą,
z całego serca.
Lecz nie wiem
czy wystarczy mi sił
na kolejny związek.
I nie wiem
czy przeżyję
kolejne rozstanie.
18.VII.2000.r.
"81"
Boję się zamknąć oczy.
Boję się
bo kiedy otworzę
je znów
Ciebie -
może już
nie być…
Nie wiem
ile wytrzymam
bez snu.
Lecz wiem, że
kiedyś będę musiał
zamknąć oczy,
wtedy ty - znikniesz
a ja już nigdy
ich nie otworzę…
15.VIII.2000.r.
"82"(Rzeczowniki)
Noc -
Księżyc,
Las -
Droga,
Kobieta -
Biel,
Suknia -
Wiatr,
Strach…
Noc -
Księżyc,
Las -
Droga,
Mężczyzna -
Mrok,
Nóż -
Krew,
Śmierć…
Noc -
Księżyc,
Las -
Droga,
Ciało -
Łza,
Śmierć -
Przeznaczenie.
15.VIII.2000.r.
"83"
Nie chcę żyć wiecznie,
nie marzę o tym
o czym marzą inni.
Życie -
dlatego właśnie
jest tak cenne
bo jest krótkie.
Nie pozwala się znudzić.
A wieczność?
Wieczność to:
życie bez sensu
wieczna nuda i
pustka.
15.VIII.2000.r.
"84" "Że - (Jesień dla K.)"
Że spacerować chcę -
To Ty.
Podziwiać piękno złotych liści.
Że to podoba mi się -
To Ty.
I nic piękniejszego się nie przyśni.
Że chłonąć to chcę całym ciałem -
Też Ty!
Że, gdy trzymamy się za ręce -
to wszystko staje się wspaniałe!
I Ty u mego boku -
i nie trzeba mi nic więcej.
2.X.2000.r.
"85"
Potrzebuję cię, lecz
Ty się o tym
nie dowiesz.
Dzieli nas
gruby mur.
Mur postawiony
przez innych ludzi.
Przez ludzi którzy
w pędzie codziennych spraw
nie zauważają,
nie chcą zauważyć
problemów pojedynczych osób.
Mur z nienawiści,
nietolerancji i wrogości.
To przykre, że
nikt nawet nie próbuje
go zburzyć.
12.X.2000.r.
"86"
Ostrze samotności
które tnie,
szarpie
rozpruwa i
sprawia straszny ból.
Ból nie do zniesienia.
Inny od tego
znanego na co dzień.
Gorszy.
Ja jestem z tobą -
więc dlaczego
ostrze samotności
moje ostrze samotności
wciąż mnie tnie,
szarpie
rozpruwa
sprawia straszny ból.
Ból nie do zniesienia…
12.X.2000.r.
"87"
Gdy wiatr zadmie
przeciągle, leniwie
odbijając się od
dzwonów wieży, -
usłysz jego głos.
W mrokach starej
opuszczonej katedry
gdzie wieki temu
krucyfiks splamiony został
plugawą krwią -
mieszka On.
Zbezczeszczone sanktuarium -
jedyne na świecie -
to Jego dom.
On czeka na ciebie
i porwie cię.
Wystarczy tylko byś
usłyszał wiatr
wiejący prosto w twarz,
…wsłuchaj się…
12.X.200.r.
"88"
Zatopisz się
w nieznanym dotąd
świecie,
dziwnym,
niesamowitym i
zaskakującym.
W świecie
gdzie zdarzyć się może
wszystko.
Gdzie spełniają się
wszystkie
najstraszniejsze koszmary
które znasz
z dziecięcych lat…
Zatopisz się w świecie
z którego
nie ma ucieczki -
nie ma wyjścia.
Nie można obudzić się
z tego koszmaru…
…gdzie -
twym jedynym marzeniem
będzie -
jak najszybciej -
umrzeć.
Możesz tam dotrzeć.
Ja ci w tym pomogę,
zamknij oczy…
Czas spać…
Już idę
po Ciebie.
12.X.2000.r.
"89"(Dla rodziców)
Nie chcę wiedzieć
dlaczego
znów jesteście na mnie źli
bez powodu…
Nie chcę wiedzieć
dlaczego
karacie mnie
za własne błędy…
Nie obchodzi mnie też
po co mnie spłodziliście
skoro teraz
mnie nie akceptujecie.
Chcę wiedzieć tylko jedno:
dlaczego, i
jakim prawem
narzucacie mi się i
nie pozwalacie żyć
własnym życiem…?
(skoro zmarnowaliście własne)
dla kochanych
rodziców - zawsze
kochający -SYN
23.X.2000.r.
"90"(Czy to ja?)
Od wspomnienia do wspomnienia
wędruję wciąż w nadziei.
Mijam duszę swą -
spaloną dręczącą samotnością.
Mijam serce swe -
rozdarte odrzuconą miłością.
Mijam umysł swój -
splamiony nieczystymi myślami.
Mijam ciało swe -
zhańbione podłymi czynami.
I wciąż zadaję to pytanie -
i szukam odpowiedzi
na nie.
Czy to ciągle jestem ja?
(i modlę się
by już nie mieć wspomnień).
27.X.2000.r.
"91"
Gdy mrok ogarnia cały świat
i przestajesz widzieć cokolwiek,
gdy wyostrzają się zmysły
i wariujesz, przez szelest liści.
Gdy za każdym niemal drzewem -
jesteś pewien - widać cienie.
Nie zostaje ci nic więcej -
pomódl się, i proś Boga
aby dał ci
bezbolesną i szybą
śmierć.
27.X.2000.r.
"92"
Co byś wtedy zrobił
gdyby taka była twa codzienność?
Gdyby zamiast piękna świata
zapanowała nagle ciemność.
Gdyby zamiast pięknych drzew
stały gołe, martwe pienie.
Gdyby zamiast trawy w parku,
gdzie się nie ruszyć - ponure cmentarze.
I zamiast ptaka
tak pięknego w dzień
znalazłbyś już tylko jego
gnijące szczątki…
Ze zdławionym karkiem,
uniesiony pod martwym pniem,
nad ponurym - zapuszczonym cmentarzem,
przytulając szczątki ptaka
poruszany byłbym przez wiatr
ogarnięty byłbym przez mrok.
Martwe ciało - na znak protestu.
Człowiekowi piękno
niezbędne jest
do życia!
28.X.2000.r.
"93"
To koszmar
który się nie kończy
niechciany sen,
który trwa, i trwa.
Tak bardzo chciałbyś
aby to minęło.
Im bardziej
się w niego zagłębiasz
tym bardziej
pragniesz jego końca.
Skąd wiesz,
że on nastąpi.
Skąd wiesz,
że sen minie?
Skąd wiesz
czy to nie jest już
twój ostatni
wieczny sen.
Skąd wiesz,
że jeszcze się obudzisz?
28.X.2000.r.
"94"(Umierasz)
Budzisz się i
próbujesz otworzyć oczy -
nie możesz.
Widzisz tylko mrok
pod powiekami,
ciężkimi jak głaz.
Z trudem udaje ci się
podnieść je lecz
nadal widzisz
niepokojący mrok.
Czy tak wygląda
koniec?
Jakże byś chciał
jeszcze tylko raz
zobaczyć chociaż kontury
swych bliskich
lub chociaż skrawek świata.
chociaż własną dłoń.
Nieważne co
byleby to nie był znów
ten straszny mrok.
Umierasz.
28.X.2000.r.
"95"
Na skraju dobra i
zła
tam gdzie styka się niebo i
piekło.
Tam gdzie toczy się
nieustanna walka
na granicy bieli i
czerni -
jest nasz
szary świat.
Ani całkowicie dobry,
ani całkowicie zły.
Po prostu - odcień szarości.
Kto wygra tę walkę?
Czy świat utonie w mroku,
czy bezkresnym świetle?
Sam wybierz.
28.X.2000.r.
"96"(Przeżyć to jeszcze raz)
To co czytasz
jest dziwne
Nie rozumiesz tego
i nie zrozumiesz nigdy
Musiałbyś
przeżyć to, co ja.
Leżę w pokoju,
jak na dnie przepaści
która nas dzieli -
czy łączy?
Czy wspólnota, która
między nami była,
jest i będzie
zrodziła się właśnie teraz?
Bo, że jest -
nie mam wątpliwości.
Czy wspólnota, która jest
zrodziła się właśnie tu?
w mym więzieniu.
W więzieniu moich myśli?
Teraz leżę na pryczy
i myślę.
Przypominam sobie
zdarzenia,
myśli,
marzenia
i sny…
Przypominam sobie -
Ciebie.
To, co do ciebie czuję
i mimo iż cierpiałem,
cały czas
marzę o tym by
przeżyć to -
jeszcze raz…
30.X.2000.r.
"97"
Jak mgła,
jak pamięć
jak lśnienie - mego życia.
Jak czas,
jak natchnienie,
jak moja miłość,
jak blask…
Czy ma jakąś wartość?
Niektóre
z tych rzeczy
na pewno tak.
Domyśl się
które…
30.X.2000.r.
"98"(My jak My)
Ten blask -
jak szczęście i
cień -
jak niepokój.
Ten chłód -
jak śmierć i
ciepło -
jak miłość.
I dziewczyna -
jak dobro i
chłopak -
jak zło.
Paradoks?
Wątpię…
I Ja - jak Ja.
I Ty - jak Ty.
I My - jak My…
30.X.2000.r.
"99"(Karty pamiętnika, jak…)
Krok po kroku
Kartka po kartce
wyrwałem z życia
swoje wspomnienia.
Podarte i zniszczone
leżą gdzieś samotne -
jak ja.
Przez inne osoby
zostałem pozbawiony
najpiękniejszego OKRESU
mego życia.
Wspomnieniami
nie można się dzielić
więc
wolałem je wydrzeć
z pamięci
(pamiętnika)
i zapomnieć
(zniszczyć)
i od nowa przeżyję
ten
OKRES…
30.X.2000.r.
Ode Mnie
Nazywam się Marcin Ostrowski. Być może jestem twoim kolegą, być może nie. Nieważne właśnie trzymasz w ręku tomik moich wierszy. Pierwszy tomik.Wiersze do tej książeczki zbierałem prawie rok. Inspiracją w tym Okresie była dla mnie Milena - moja pierwsza prawdziwa miłość. Większość tych utworów jest do Niej, dla Niej i o Niej, choć ty tego nie zauważysz.Tytuł OKRES nie oznacza takiego okresu, o jakim myślisz. Jest to tak jakby opis pewnego okresu mojego życia, który rozpoczął się rok temu… Czy nadal trwa? To wiem tylko ja i Milena… Kilka z tych wierszy już zostały wydrukowane. Mam nadzieję, że będą wydrukowane następne… Za pomoc duchową chciałbym podziękować:
· Mojej najkochańszej kuzynce - Iwonie
· Najlepszemu przyjacielowi - Arturowi
· Najlepszej przyjaciółce - Ani
noi oczywiście Milenie…
To dzięki nim skończyłem pierwszą książkę w moim życiu.
Dziękuję
Wasz Ostry