Wojsko inaczej...

    Takie mówienie jaka to powinna być nasza armia jest raczej dziwne. Ja wiem jedno: musi być silna. Jednak, jako że nie każdy jest mną, istnieją rożne teorie na jej temat. Odpowiedzmy na jedną z nich...

<<Do czego jest konieczna służba wojskowa? Do wyszkolenia obronnego obywateli, aby ci mogli zareagować w sytuacji zagrożenia państwa, mówi oficjalna sztabowa wykładnia. Błąd i to błąd potężny. Co bowiem wykorzysta przeciwnik, gdy wybuchnie wojna? Dobrze wyszkolone, wyspecjalizowane i zawodowe (podkreślam - ZAWODOWE) jednostki, które sprawią, że człowiek będzie kaput zanim pomyśli, co ma zrobić.>>

    Brzmi niby logicznie, ale żadne państwo wdając się w wojnę nie wykorzysta tylko jednostek zawodowych. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny: wojska będzie po prostu za mało. Popatrzmy na nasz kraj. Armia zawodowa w Polsce będzie mogła liczyć sobie 150 tys. ludzi. W przypadku wojny, nawet tylko obronnej, to o wiele za mało. Niezależnie od liczby zawodowych żołnierzy, będzie przeprowadzona mobilizacja, a jakie szanse miałby człowiek widzący karabin pierwszy raz w życiu? I do czego była by zdolna taka armia, oprócz poddania się?

<<Nie wspominając już o broni jądrowej, przed którą nie broni dosłownie NIC (nawet system NMD forsowany przez Busha nie ochroni przed zmasowanym atakiem atomowym).>>

    Państw posiadających broń atomową jest zaledwie kilka, ale nawet one nie używają jej w konfliktach. Przykład? Operacja Pustynna Burza. Amerykanie mogli skończyć wojnę w dwa dni. Wystarczyło by zrzucić atomówkę na Bagdad i kilka innych miast irackich. Czemu tak nie zrobili? Ponieważ wiedzą, ze straty przeważą korzyści. Od czasu ostatniego użycia atomówek minęło 56 lat i w żadnej wojnie nie były już wykorzystane. Ta obawa nie ma więc sensu.

<<Podsumowując, rozwój broni i systemów uzbrojenia doszedł do tego stopnia, że w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego na międzynarodową skalę, niewyszkolony poborowy, co widzi kałasza drugi raz w życiu, stając przeciwko zawodowcowi jest już praktycznie martwy..>>

    Marzy się III wojna światowa? Jeżeli taka wybuchnie, to wygra ją zwykły poborowy, ponieważ zawodowe armie wykruszą się w ciągu max 2 lat. Natomiast nasi poborowi przechodzą takie przeszkolenie, że w czasie manewrów z armiami pochodzącymi z innych krajów należących do NATO, w niczym im nie ustępują.

<<praktyka, czyli korzyści ekonomiczne. Napoleon Bonaparte kiedyś powiedział: "Żołnierz zawodowy jest wart tyle, ile dziesięciu ochotników, ale je tylko jeden obiad". Tak jest, większość część budżetu polskiej armii pożera utrzymanie, wykarmienie i wypłacenie żołdu poborowym. Przy zrezygnowaniu z powszechnej służby wojskowej zaoszczędzone pieniądze mogą pójść na unowocześnienie naszej armii, co umożliwiłoby jej w końcu spełnienie standardów NATO i pozwoliło nadrobić nieco zapóźnienie Polski w stosunku do cywilizowanego świata.>>

    Pomyślmy... Mamy 150 tys. armię złożoną z poborowych. Wydatki na żołd, umundurowanie, wyżywienie, szkolenie wynoszą X. Bierzemy identyczną armię złożoną z żołnierzy zawodowych. Wydatki: żołd, szkolenie, umundurowanie. Suma: X. Dlaczego tak samo? Ponieważ żołd wykwalifikowanego żołnierza musi być wyższy. Oszczędności = 0. Wsio ryba. 

    Można by pomyśleć, że Polska nie jest cywilizowana. Tak zwane standardy NATO, to po prostu pełna wymienialność i współpraca sprzętu. Tymczasem często nasza broń jest równie dobra, jeśli nie lepsza. Weźmy chociażby popularnego kałasznikowa. Przewyższa pod wieloma względami równie słynnego M16. Potrzebny jest nam nowoczesny samolot, czołgi i okręty. Tylko w ich przypadku wskazana jest armia zawodowa.

<<Ponadto zniknie, a przynajmniej zostanie znacznie ograniczona fala (brak "kotów" do męczenia), a do wojska nie będą trafiać ludzie z najrozmaitszymi patologiami społecznymi.>>

    Sposób na ograniczenie fali? Wystarczy, że nowe pobory okażą się inteligentniejsze niż poprzednie i nie będą się wyżywać na kolejnych. Tradycja nie podtrzymywana zanika sama z siebie.

<<Jak nie pobór, to co? Oczywiście, armia zawodowa. Znacznie mniej liczna, ale i znacznie lepiej wyszkolona, bardziej mobilna, posługująca się znacznie lepszym sprzętem od obecnego i mająca szansę przetrwania na współczesnym polu walki.>>

    Może i teren zdobywa czołg oraz samolot, ale utrzymuje go piechur. Dobrze wyposażona i wspierana przez czołgi oraz lotnictwo piechota, jest w stanie zatrzymać każdy atak.

<<A co z miłością do ojczyzny i stawaniem na jej każde wezwanie? Można zrobić tak, jak we Francji, gdzie już od kilku lat eksperymentują z wojskiem zawodowym. Tam obowiązkowe przeszkolenie trwa... 9 godzin i polega na obejrzeniu solidnej dawki patriotycznych filmów, bez zawracania sobie głowy musztrą czy strzelaniem. Na wieczór człowiek już jest wolny. Skoro Francuzi w końcu zmądrzeli, to czego tego nie mogą zrobić Polacy?>>

    Chciałbym zobaczyć tak wyszkolonych żołnierzy w boju, ale nie chciałbym walczyć razem z nimi. Jeśli mowa o szkoleniu to idealnej formy dopracowali się szwajcarzy. Tam każdy mężczyzna w kraju ma swą bron i przechodzi przeszkolenie. Co roku każdy oddział spotyka się na manewry. Cos takiego chętnie bym zobaczył w Polsce.

Yarpen Zirgin

Ps. Polemiki na adres AM i/lub mój: yarpenatw@poczta.onet.pl