GDYBYM BYŁ BOGATY... Do napisania tego textu zainspirował mnie zamieszczony a AM jakiś czas temu artykuł pt."Szpan" (autorstwa Wiedźmy - pozdrowionka;). Chodzi mi o to, żeby na własnym przykładzie pokazać, że czasem można szpanerowi dać do myślenia (tak wiem, iż trudno sobie wyobrazić myślącego dresiarza, ale trzeba pamiętać, że są różne gatunki szpanerów a nie tylko "dresy"). Zacznę od początku. Mieszkam w dużym mieście i chodzę do jednego z tzw. renomowanych liceów. Do takich szkół chodzą dwa typy ludzi (nauczyciele to już zupełnie inny gatunek, dlatego ich pominę). Pierwszy typ to ci, którzy poszli tam aby zdobyć wiedzę na możliwie wysokim poziomie (tak jak ja). Jest ich w mojej szkole około 45%. Reszta stanowi o zgrozo, drugi typ, czyli "dzieci" bogatych rodziców, którzy wybrali to liceum tylko i wyłącznie za namową starych (którzy notabene często "pomogli" im w dostaniu się). W całej sprawie chodziło oczywiście o opinię: "...ach, wiesz mój syn to chodzi do ** liceum!". "Naprawdę? Słyszałem, że to bardzo dobra szkoła o wysokim poziomie nauczania i niełatwo tam się dostać...no no! Gratuluję pociechy..." Coś w tym stylu. Prawda, że przykre? No właśnie! Ci bogaci trzymają się razem, patrząc z góry na "szarą masę" - czyli na nas. Nie to, że wyśmiewają resztę (musza w końcu od kogoś spisywać prace, nie?), ale dają wyraźnie do zrozumienia, że są (o ironio!) lepsi... Nazywamy ich "elitką" i wiadomo o co chodzi. Najmodniejsze ciuchy, non-stop imprezy, narkotyki, nowe samochody, ciągłe zmienianie chłopaka/dziewczyny, że o komórkach nie wspomnę. No tak, teraz pewnie pomyślicie sobie, że muszę być straszną nudziarą, która ciągle siedzi z nosem w książce. Nic bardziej mylnego!!! Otóż jakbym chciała, to z łatwością mogłabym należeć do "elitki", ale mnie to po prostu nie bawi. Mam swoją paczkę ze szkoły z którą uwielbiam się spotykać i rozmawiać o naprawdę ważnych rzeczach, a nie tylko przechwalać się i rywalizować ze sobą o to kto był w wakacje w bardziej egzotycznym kraju. Chodzi o to, że szpanerzy nie maja do siebie w ogóle szacunku. Mają go za to do wszelkich dóbr materialnych, jeśli wiecie co mam na myśli. Teraz przejdę do sedna. Mamy w klasie dziewczynę - typową przedstawicielkę "elitki", tyle że "elitka" jej nie chce. Dlaczego? Bo wręcz króluje w przechwalaniu się i robi to otwarcie i prosto w oczy. Staje się przez to chodzącą parodią. NIKT jej nie lubi. Z braku laku zaczęła zadawać się z nami, ale przez grzeczność nikt nie miał odwagi powiedzieć jej "fuck off";) W końcu zaczęła podejrzewać, że coś nie za bardzo jest lubiana i pytała DLACZEGO? Nikt nie chciał jej powiedzieć. Dziwne co? Przyczyna tkwi pewnie w tym, co już zauważyła Wiedźma - zacytuję: "...Boisz się, ze stracisz kurę znoszącą złote jajka? Ze stracisz świetnego kumpla, który zawsze płaci za pizze czy piwo? Ze koledzy odwrócą się od Ciebie, kiedy pokłócisz się z tym bogatym facetem?..." Żałosne. Postanowiłam przerwać tę zmowę milczenia i szczerze porozmawiać z koleżanką. Powiedziałam jej co i jak a ona spytała tylko : "Naprawdę?". Jej zdziwienie było szczere, bo nikt jej tego wcześniej nie uświadomił, a ona sama nie zdawała sobie z tego sprawy. Chyba zrobiłam dobrze, bo od tego czasu (minął rok) Majka stała się naprawdę fajna i znośna. Minie jeszcze trochę czasu zanim inni ją zaakceptują, ale najważniejsze zostało zrobione. Pisząc ten text chciałam zwrócić uwagę na to, że szpanerzy są często tak pochłonięci sobą, że nie uświadamiają sobie swojego błędu. Nie mówię, że wszyscy mają na tyle rozumu aby od razu pojąć w czym rzecz, ale przecież istnieję jednostki myślące. Może czasem warto dać im szansę? Tank Girl Jeśli ktoś chciałby coś dodać, albo po prostu wymienić poglądy to zapraszam :tank_girl@go2.pl