Telewizja, e-mail, net, przyjaciel.

Dzisiaj obejrzałem pewien amerykański serial (tytułu ni zdradzę bo nie warto go reklamować) i doszedłem do wniosku że oglądając go człowiek popada w kompleksy. Pokazano w nim nastolatków z problemami, ale zawsze wszystko dobrze się kończy bo kochający przyjaciele zawsze pomogą i podtrzymają na duchu. A ja pytam ilu z was ma prawdziwego przyjaciela z którym może pogadać o wszystkim. Nie chodzi mi tu o kumpli czy kumpele, lecz o prawdziwego i szczerego przyjaciela. Okej Ci którzy mają takowych są szczęściarzami, a reszta. A reszta to patrzy na takie seriale i odechciewa im się żyć. Myślą sobie że z nimi jest coś nie tak, że nigdy nie znajdą bratniej duszy. Zamykają się w swych pokojach i jedyną ucieczką od szarej rzeczywistości jest komputer. Zaczynają izolować się od społeczeństwa. Rozpoczynają poszukiwania przyjaciela....... ale nie w swoim otoczeniu tylko w sieci. Ale

e-przyjaciel nigdy nie zastąpi „rzeczywistego” przyjaciela. Generalnie chodzi o to że to co pokazuje telewizja jest nienaturalne i ciężko to osiągnąć. A przyjaciół, prawdziwych przyjaciół, trzeba długo szukać. Wiem coś o tym...

Chwila, chwila. Ja nie mówię że znajomi z netu są źli. Ja na ten przykład mam kilku bardzo dobrych przyjaciół z sieci. Pisze do nich codziennie, „gadamy” o naszych problemach i to jest spoko. Mam osobę z którą mogę pogadać o wszystkim. No ale jasne żebym wolał kumpla z sąsiedztwa ale takowego jeszcze nie znalazłem. Najważniejszą sprawą jest to aby nie rezygnować z poszukiwań.

 

Nadal szukający przyjaciela XXX