I tak oto skończyły się wakacje(kiedy ja to piszę). Domyślam się, że niektórzy z was bardzo nie lubią swoich nauczycieli i bardzo chcieliby im dokuczyć. Ja na szczęście ukończyłem ogólniak więc mogę pozwolić sobie na napisanie tekstu ośmieszającego niektórych nauczycieli. Od czego by tu zacząć? Od pewnej geografistki co uczyła nas dwa lata(bo nikt inny się nie zgłosił...o dwa lata za dużo). Wyglądała jak jakaś podstarzała murzynka(opalała się czy co?). Na lekcji ciągle żuła trzy gumy jednocześnie...nawet jak mówiła. Pluła gumą na około. Dlatego nikt nie siedział w pierwszej ławce:). Miała mały zasób słów. Naliczyliśmy 76 stwierdzeń "no i..." przez nią wypowiedzianych podczas godziny lekcyjnej(a z nudów każdy liczył...ktoś naliczył 85:)). Pewnie myślicie, że dużo nas nauczyła? A bullshit prawda:) Wszystko nam dyktowała z podręcznika! Serio! Wszystko jak leci! W dodatku tylko 3 osoby w klasie miały podręczniki. Czemu? Bo na pierwszej lekcji podała jakie książki mamy kupić, każdy kupił...A potem stwierdziła, że wcale nie kazała kupować tej książki tylko inną! A nauczyciele jej uwierzyli! No i na nic dowód w postaci 20 uczniów z nieużytecznymi podręcznikami! A wiecie jak sprawdzała klasówki? Pod względem ilości tekstu! Nic to, że wyczerpałeś temat na jednej stronie! Trzeba było wkręcać, kombinować, "lać wodę". Mój kumpel, jak kazała mu pokazać pracę domową, pokazał zeszyt z INNEGO przedmiotu!! Popatrzyła na 3kartki tekstu i dała mu 4! Można by było zrozumieć jakby miał straszne pismo... Ale to JA miałem najgorsze pismo w klasie i MOJE prace czytała! Grrrr! Miała 7osób, na które się uwzięła...W tym ja! No i mam 2z gegry na świadectwie maturalnym:(. A wcześniej miałem 5. Mój kumpel co uwielbiał geografię po jej naukach przerzucił się na historię(miał z gegry 5... teraz 3). No i dobrze na tym wyszedł:). Został najlepszy z historii. Więc jeśli przyjdzie do was podstarzała pani S. ucząca geografii...to kantem ją!! Albo wynająć pewnych...ekhm!..."ludzi":)) Następnym nauczycielem, który działał ludziom na nerwy był biolog. Słynął z tego, że strasznie śmierdział(potem albo szambem...albo jednym i drugim:)). Jak zjawił się w szkole pierwszy raz to myśleliśmy, że szambo wylało! Każdy jak widział go na korytarzu zchodził mu z drogi. Robił wszystko aby uniknąć kontaktu(na jakieś 10metrów). Pierwsze ławki były puste...ale on i tak chodził po klasie!! Mnie nie uczył tylko tych co chodzili na fakultet z biologii i młodsze klasy więc częściowo byłem bezpieczny. Inni nauczyciele chyba nie czuli tego smrodu! Zachowywali się jakby go nie było. Możliwe, że śmierdziela nie było- to był twór naszej wyobraźni wywołany przez wielkiego brata(dyrektora) i jego sługi(nauczyciele), którzy wynajęli agentów(woźnych) co mieli czuwać nad równowagą między światami:) Jeśli ktoś w to wierzy...zachęcam do testu "czy jesteś normalny?":)) Co do jego nauczania to miał wieelkie wymagania. Fakultetowicze uczyli się do lekcji nocami. Kumpela zadzwoniła do mnie o 22 abym znalazł w internecie informacje o chorobach prionowych i o jakimś zmutowanym białku beta-shift(o tym drugim NIC nie znalazłem). Miałem to potem przefaxować faksmodemem ale skończyło się na czytaniu tekstu przez telefon(ten fax modem to jakieś gówno! Nie wysyła faxów!!). Podobno gostek cuchnął dlatego, że żył w stresie. Żył w stresie bo cuchnął. Obieg zamknięty(jak u białego żołnierza w "paragraf22":)). To narazie tyle...Teraz jak nauczycieli wykończyć? Bomba w paczce:). A jeśli nie stać kogoś na taki wydatek to(avrpu mnqmjbav qb zavr:)) musi zastosować jeden z poniższych przykładów. Oczywiście klasa musi być zoorganizowana(a nie taka jak nasza:)). Wystarczy, że na lekcji nikt nie odezwie się do nauczyciela i każdy będzie patrzył się w jeden punkt na tablicy. Jeśli nauczycielem jest kobieta to pójdzie po dyrektora, a facet: krzyknie coś o swoim parszywym życiu. Można też siedzieć cicho i patrzeć na nauczyciela i mruczeć jak się odwróci. Chociaż mój sposób jest najlepszy: Zamknąć jednego nauczyciela(musi być sam) w pokoju nauczycielskim (zabrawszy stamtąd klucze, którymi od zewnątrz zamkniemy drzwi:)). Minie pół godziny zanim ktoś go uwolni(chyba, że ktoś zamkniecie go na noc). Drugim moim sposobem jest (ale nikt nie może patrzeć) przesłodzenie zupy!(tak, wsypałem pięć łyżek cukru do rosołu bo myślałem, że to cherbata ...dobrze, że to nie było moje:)). Innym sposobem (nie moim) jest: gorącego lata wejść do pokoju nauczycielskiego i jak nikt nie patrzy...(chje chje:)) wyciągnąć zawleczkę z gaśnicy:)) Potem spokjnie odejść i czekać do jutra(albo krócej:)). Co jeszcze...Przestawianie literek na drzwiach! U nas były napisy w stylu "Izba ekologiczna, izba przyrodnicza, izba rachunkowa". I tak oto dzięki dodawaniu/mieszaniu liter mamy "izba ginekologiczna" "izba rabunkowa". Dziwne, że nigdy mnie nie złapali:) Mój kumpel poprzestawiał "izba przyrodnicza" na ...(uwaga! Zawałowcy odsunąc się!:))..."bazar przy donicy":)). Natomiast po zamianie miejscami nalepek(bo napisy były naklejone) "WC męskie" i "dyrektor"...wielki brat się lekko wkurzył i poprzestawiał wszystko jak było i nałożył wieeelki kawał taśmy klejącej na napisy!(shit!). Co jeszcze można wykombinować? Wyłączyć prąd! Albo włączyć, wyłączyć, włączyć, wyłączyć...chje chje. Najlepiej jak drukują sprawdziany:) Natomiast przegięciem jest telefon, że w szkole jest bomba! Tego nie róbcie!! Możecie natomiast przynieść i wypuścić w szkole żaby, myszy, gryzonie, pluskwy, karaluchy... Chociaż najlepsze są myszy:) Jedna potrafi zrobić niezłe zamieszanie. A mój kumpel dokonał wielkiej rzeczy: uciszył 50 osób na korytarzu! Jak? Przyniósł petardę i groził, że ją podpali. Zbliżał i oddalał zapałkę od petardy. Aż przesadził i petarda wybuchła mu w ręce! Nic mu się nie stało ale jego głowa wymaga wymiany:)) JOKE:) Po prostu każdy ucichł (słyszał tylko głośne PIIIIIIIIIIIIIII!!) a nauczyciele wybiegli z pokoju (czyt. Gniazdo obcych) i pytali się kto strzelał:) Ostatni sposób jaki pamiętam to jak nauczyciel zada pytanie zgłosić się do odpowiedzi i powiedzieć "Ja nie wiem." I tak cały czas jak zada jakieś pytanie! Działa! Nie dość, że się wkurzy to nie będzie cię pytać przez miesiąc. A jak potem znów zada pytanie to podnieś rękę, on zapyta kogoś innego a na końcu powiesz "To wiedziałem!" A wiecie czym się różni szkoła od domu wariatów? W domu wariatów przynajmniej personel jest normalny:)) Kończę tekst słynnym zdaniem: "Szkoła jest jak kibel-chodzisz bo musisz" ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN PS. W następnym odcinku: Czemu trza chodzić do szkoły jak można wynająć ruskich? Czy ruscy orgnizują nowy zsrr? Czy Lenin mieszka z Elwisem w Poroninie? Dlaczego w podziemiach pałacu kultury i nauki schowano bursztynową komnatę? Czy to prawda, że piwo robi się ciepłe bo sikają do niego krasnoludki?? Odpowiedzi na te i inne pytania w następnym wydaniu tekstu pod tytułem "4 wesela i pleśń!"...ewentualnie ślijcie maile do Qn'ika:))