O klonowaniu słów kilka
Klonowanie to bardzo kontrowersyjny temat. Jedni uważają, że wszelkie ingerencje w genetykę są złe,
drudzy wprost przeciwnie, uważają klonowanie za przyszłość rodzaju ludzkiego. Ja postaram się przedstawiś ten problem obiektywnie.
Sklonowanie człowieka jest bardzo proste. Wystarczy tylko pobrać jakąś komórkę od osobnika klonowanego i "wydobyć"
z niej jądro komórkowe. Potem należy pobrać komórkę jajową od kobiety która później będzie nosiła płód.
Jądro komórki jajowej należy zastąpić jądrem pobranym wcześniej i tak "przygotowaną" komórkę umieścić w ciele kobiety.
Urodzone dziecko będzie dokładną kopią organizmu "ojca". Tak w wielkim skrócie przedstawia się klonowanie człowieka
lub jakiegoś innego organizmu zwierzęcego. Dobrze, ale co nam to daje? Otórz klonowanie, ogólnie ingerencja w genetykę, daje szanse na przedłużanie życia ludzi. Po co? Nie mam pojęcia, ale możliwość taka jest.
Daje możliwość na wyeliminowanie wszelikch chorób, tak wrodzonych (poprawianie genów), jak i nabytych (choćby ochrona przed AIDS!). Dzięki genetyce i klonowaniu mamy możliwość leczenia ludzi np. z niewydolnością nerek lub z wadami serca.
Brak ręki , nogi to żaden problem. Dzięki genetyce/klonowaniu jesteśmy w stanie stworzyć narządy, gotowe do przeszczepu. I chory nie musi się już martwić o dawców, a co najważniejsze o odrzucenie przeszczepu. Jeżeli człowiek ma chorą wątrobę to dzięki klonowaniu jesteśmy w stanie odtworzyć narząd, ale bez wad. A dzięki temu, że dawcą był chory to nie ma mowy o odrzuceniu takiego przeszczepu. Dzieje się tak dzięki temu, że na powieszchni wszystkich komórek zawierających jądra występują antygeny umożliwiające odróżnienie komórek własnych od obcych. Są to tzw. antygeny zgodności tkankowej lub antygeny transplantacyjne. "Decydują" one czy przeszczep zostanie odrzucony, czy nie. A jak ma zostać odzrzucony jeżeli organ transplantowany pochodzi od chorego?
Powyższe fakty pokazują nam, iż klonowanie jest dobre. No, ale jest jedno ale. (Właściwie to tych "ale" jest więcej.)
Klonowanie budzi zastrzeżenia głównie ze względów moralnych. Dlaczego? Cóż, sklonowanie człowieka jest łatwe, ale proces ten jak na dzisiejsze czasy jest ryzykowny. (Jak ktoś oglądał Obcego IV i przypomni sobie jak Replay(? bo nie pamiętam) odnalazła w laboratorium swojego klona, to wie o co mi chodzi.) Poza tym pamiętacie owieczkę Dolly. Biedna Dolly starzała się troszkę szybcie niż pozostałe owieczki (tak ze 2 razy szybciej). Ale nawet zostawiając mutanty i Dolly, powiedzcie wy mi co byście powiedzieli 20 letniemu człowiekowi, którego od tych właśnie 20 lat badacie.
Może:
"Cześć. Przykro mi to mówić, ale nie masz ojca, ani matki. Nie, nie zgineli w wypadku, od 20 lat jesteś obiektem badań. Tak to dlatego łykasz pigułki, jesteś codziennie badany i nigdy nie wychodzisz z ośrodka. Nie nie jesteś chory, jesteś tylko klonem, tworem moim i moich kolegów. No nie smuć się tak, to już długo nie potrwa. Nie, nie wypuszczamy cię. Ty... no, wiesz no ,oj masz tam parę wad i umierasz. No to dozobaczenia jutro (może)."
Prawda, że ciekawy model rozmowy?
Ale pomińmy i to. Wiecie, człowiek to takie fajne stworzenie , że ze wszystkiego zrobi narzędzie zagłady. Już widzę, jak w tajnych Amerykańskich, Rosyjskich i innych, podziemnych laboratoriach, grupa jajogłowych majstruje żołnierza doskonałego (look "Uniwersalny żołnierz") Super perspektywa! No, ale powiedzcie, czy to jest wina genetyki? Czy nóż kuchenny jest winny, że ktoś posłużył się nim do pokrojenia czegoś innego niż chleb?
W jednym z artykułów we wrześniowym AM spotkałem się z propozycjami jak kontrolować klonowanie (art. Crazybiker'a). Jak sam autor zauważył są one nie do spełnienia. Jego trzecia propozycja jest ciekawa, no ale wątpię by jakiś kraj ograniczał się tylko do tego. Przydała by się propozycja druga, ale kto miałby niby kontrolować to wszystko? Liga Narodów lub podobne? Może Amerykanie (jako tacy prawożądni, daję 100 zł, że zgłosili by się na ochotnika.)? Już widzę jak Rosja lub inne państwo się na to godzi, w drugą stronę zadziałałoby tak samo. Jedynie pierwsza propozycja, choć najgorsza, jest najbardziej prawdopodobna. Zresztą kto by się innych pytał o zgodę?
Miś Eryk