katastrofa ....
ciekawy tytuł, nieprawdaż? szkoda tylko, że sam tekst ma blisko 3 miesiące poślizgu w swojej publikacji i niektóre jego zagadnienia będą albo już rozwiązane, bądź też niewyjaśnione do tej pory (tekst ten czytacie w grudniowym wydaniu am, ja zaś pisałem go pod wpływem społecznego impulsu 29 sierpnia a.d. 2001 :). do czego chciałbym w nim nawiązać? ano do sytuacji, która miała miejsce ok. 15 sierpnia i trwa do momentu, w którym ten tekst powstaje - ujawnienie przez ministra jarosława bauca tragicznej sytuacji polskiego budżetu na rok 2002, a konkretniej rzecz ujmując dziury w budżecie państwa sięgającej 90mld zł. z początku, gdy owe doniesienia przedostały się do prasy, nikt nie chciał dać temu wiary, słyszano opinie, iż taka luka w budżecie to kolejne pomówienia opozycji wobec rządzącej aws. niestety - czarny scenariusz sprawdził się ... ministerstwo finansów oficjalnie podało komunikat o zaistniałej sytuacji, na co wicepremier steinhof zareagował natychmiast powołując własną komisję, w celu zbadania poprawności wyliczeń swojego ministra. odrobinę paranoiczna sytuacja ... trochę wyglądało to tak, jakby uczeń poprawiał nauczyciela. ale mniejsza z tym - i tak najbardziej genialnym planem ratowania gospodarki są cięcia w poszczególnych resortach. polski rynek jest w stanie pożyczyć państwu blisko 40mld zł, reszty należy szukać w ministerialnych tekach. więc zabawmy się w robin hood'a (względnie janosika) - zabieramy bogatym (ministrom), a oddajemy biednym (polskiemu budżetowi). szkoda tylko, że próbuje się zabrać i tym, co nie mają nic (vide służba zdrowia, czy też szkolnictwo) ... a może by tak zamrozić waloryzację rent i emerytów albo jeszcze lepiej - zasiłków dla bezrobotnych na okres blisko 3 lat?! zawsze wiedziałem, że polski rząd jest rządem nieobliczalnym w swoich posunięciach ale to co dzieje się teraz na naszej rodzimej "scenie" przypomina bardziej szopkę noworoczną niż próbę ratowania finansów państwa! za miesiąc wybory parlamentarne ... nowy rząd (najprawdopodobniej sld - up) stanie przed prawdziwym dylematem - jak doprowadzić polskę do stanu "używalności". jednak czy już teraz ma opracowany (chociaż po części) plan kryzysowy? gdzieżby tam ... na takowe pytanie, postawione przez dziennikarzy, liderzy sld odpowiadają wymijająco ("przecież nie wiadomo, kto tak naprawdę wygra wybory"), jakby wogóle nie wiedzieli o co chodzi. aws stosuje strategię uniku, byle do wyborów, sld składa znikome obietnice swoim wyborcom co do "świetlanej przyszłości szklanych domów", a pozostałe partie próbują wytykać błędy swoim poprzednikom i następcom, zachowując przy tym powściągliwość wypowiedzi. czy waszym zdaniem, szanowni czytelnicy, tak powinna wyglądać polska starająca się o wejście do szeregów unii europejskiej? czy obywatel naszego kraju nie poczuje się podrzędnym szarakiem w stosunku do mieszkańca europy zachodniej? z pewnością tak ... wszędzie tam, gdzie zatrudniani są polacy, pracodawcy określają ich jako ludzi "uczciwych, zdolnych i robotnych" - jednak czemu nie znajdują zatrudnienia w rodzimej gospodarce? z pewnością jest temu winien stan finansów - wszędzie próbuje się oszczędzać. nie chcąc być nadmiernym optymistą sądzę, iż sytuacja ta ulegnie nieznacznej poprawie po przystąpieniu do ue. może i my, tak samo jak portugalia, podźwigniemy się i staniemy krajem stabilnym gospodarczo, dostatnim ... czas pokaże ...
®yaro