Eutanazja?! Nigdy!!!

 

            Jako, że Pan MM raczył się odezwać i podsumować mój poprzedni tekst, grzeczność wy­maga abym uczynił to samo. Co niniejszym czynię...

 

<<Jakiś czas temu napisałem txt o Eutanazji. Został on skomentowany przez niejakiego "Yarpena Zirgina" (swoją drogą bardzo oryginalny nick, dla przykładu ja jestem Jaskier :( ).>>

 

            Nie mam pojęcia, dlaczego tak smuci Pana MM moja ksywka. Czyżby żal, ze on sobie jej nie wybrał?J Dziwi mnie jednak taki sposób zaczynania polemik.

 

<<Pan krasnolud najwyraźniej nie zrozumiał moich poglądów do końca. Przede wszystkim w swoim liście miałem na myśli Święte Księgi trzech "wiodących religii". Natomiast pan Zirgin jest człowiekiem najwyraźniej pełnym sprzeczności. Najpierw bierze pod uwagę nawet buddyzm, po czym ogranicza się do Europy. Natomista ja brałem pod uwagę nie tylko Europę, lecz i inne konty­nenty.>>

 

Jestem człowiekiem domyślnym i dlatego właśnie mój tekst miał taką a nie inna formę. Dla ścisłości, to „wiodących” religii jest bodajże pięć (jeśli nie sześć, ale tej szóstej nie potrafię sobie przypomnieć): chrześcijaństwo, islam, judaizm, buddyzm i hinduizm. Ograniczenie się w mym tekście było faktem celowym. Jak wynika z moich informacji, problem eutanazji dotyczy właśnie tego kontynentu i Ameryki północnej. Zaś tam, tak jak w Starym Świecie, religią dominującą jest chrześcijaństwo. Inna sprawa: Pan MM mówi o innych Świętych Księgach, a czy poznał je na tyle, aby się wypowiadać o czym mówią?

 

<<W moim przekonaniu, jeśli pacjent jest nieuleczalnie chory i cierpi z tego powodu, to jeśli jego wolą jest śmierć, to trzeba mu na nią pozwolić. Oczywiście, znikomy procent ludzi skorzystałby z takiej możliwości, ale chętni by się znaleźli (to brzmi trochę makabrycznie:| ).>>

 

            Zaraz... Ja poproszę o wypowiedzi takich osób a nie o gdybanie. Nie ma takich? To proszę o nie wciskanie ludziom kitu.

Pana przekonanie... A co Pan by zrobił? Był Pan kiedyś operowany? Kiedy znieczulenie prze­staje działać ból jest wprost nie do wytrzymania, a jednak tylu pooperacyjnych pacjentów nie prosi o śmierć. Może mi Pan powiedzieć, dlaczego?

 

<< Ja natomiast również jestem chrześcijaninem, ale na pewno nie zamierzam mieć nic wspólnego z kościołem, jakimkolwiek. Uważam bowiem, że wiara nie jest uzależniona od przynależenia do bandy biurokratów, bo w wielu przypadkach nie można inaczej nazwać tej instytucji. Cóż, daj na tacę ile wlezie, a parafia dostanie nowy samochód.>>

 

Czasami aż człowiekowi ręce opadają. „Banda biurokratów”? Chciałbym wiedzieć, jeśli można spytać, w których momentach? Dalej... Myślenie o tym, że można być chrześcijaninem nie przynależąc do Kościoła brzmi tak samo absurdalnie jak tekst w stylu: „Mogę żyć nie oddychając”. Jak wyobra Pan sobie, np.: przyjmowanie Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa?

            Drugi zarzut. Panie MM... Wszystko, co dajesz na tacę idzie na potrzeby Kościoła. Nic z tych pieniędzy nie zostaje wydane na inne cele. Ten nowy samochód, który tak bardzo Panu przeszkadza, został kupiony za prywatne pieniądze waszego księdza proboszcza.

 

<<nie rozumiem dlaczego zabijanie zwierząt nie jest w poglądzie krasnoluda grzechem?! Miałem bowiem na myśli nie zabijanie zwierząt w celu uzyskania pożywienia, ale zabijanie bez powodu ( kłusownictwo, czy na przykład popularne w Polsce przywiązywanie zwierząt do drzew).>>

 

            Kłusownictwo jest naganne, ale akurat nie z tego powodu, który wymienia Pan MM. Karalność tego przestępstwa polega na tym, że zabijane są zwierzęta chronione. Przywiązywanie zwierząt do drzew... Ostatni raz widziałem taki przypadek 13 lat temu. I od tego dnia nie widziałem czegoś takiego, a mieszkam na wsi i często spaceruję po lasach.

 

<< twierdzi, że jeżeli przykazanie brzmi "Nie zabijaj", to chodzi tylko o ludzi. A ja mam to w nosie. Dla mnie nie zabijaj, to nie zabijaj. Kropka.>>

 

            Dziwi, więc mnie fakt, że nie umarł Pan jeszcze z głodu. A propos, rośliny też są żywe. Czy do nich V przykazanie też się odnosi?

 

<<Natomiast Zirgin uważa że nawet jeśli nie działają środki przeciwbólowe, to należy pacjenta wprowadzić w stan śpiączki. Ale ja pytam się: PO CO ?! Jeśli chory nie chce cierpieć, to po co mu takie życie? Ja ponadto myślę, że eutanazja jest lepsza niż podcinanie żył, czy inna brutalna śmierć. Natomiast pan Zirgin twierdzi że jest odwrotnie>>

 

            Z prostej przyczyny: Wprowadzony w stan śpiączki pacjent niczego nie czuje i nie jest świadomy. Nie powoduje to obciążenia sumienia lekarza morderstwem. Z tego powodu i wilk jest syty i owca cała. Śmierć, bowiem, jest zawsze śmiercią, niezależnie od tego, w jaki sposób zadana. Różnica polega tylko na tym ile sumień zostanie nią obciążonych, ponieważ niezależnie od tego, co mówi prawo świeckie, zadanie sobie śmierci (lub zabicie kogoś) będzie zawsze grzechem ciężkim.

 

<<może zacytujesz jakiś pogląd Hitlera na temat niższej rasy? Też będzie brutalnie a nawet jeszcze lepiej. Ale skoro wedle nauki kościoła droga do zbawienia prowadzi przez cierpienie, to wbije sobie kozik pod żebro i poczekam aż do śmierci.>>

 

            Zauważyłem kiedyś, że jeśli komuś brakuje argumentów to wyskakuje z najbardziej bzdurnymi tezami. W dodatku gubi gdzieś grzecznościowe zwroty. W tym przypadku mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem. W zasadzie nie powinno się odpowiadać na takie zarzuty,ale w ramach wyjątku...

            Nie zacytuję. Hitler został potępiony przez Kościół i ludzi. Także przeze mnie. Zresztą, co ma piernik do wiatraka? Nauka Kościoła o cierpieniu? Już tłumaczę. Bóg nie zsyła na nikogo większej porcji cierpienia niż byłby w stanie znieść. Konieczne jest jednak zawierzenie Mu tego cierpienia, aby miało w ogóle jakiś sens. Samo wbicie kozika pod żebro nie wystarczy.J

 

<<Pan Zirgin pyta się "Czemu w tej sprawie nie słychać żadnych wypowiedzi chorych i cierpiących, którzy chcieliby jej wprowadzenia? ". Nie wiem. Ale eutanazja nie byłaby po to żeby ją regularnie przeprowadzać, a jedynie wtedy, gdy pacjent tego wyraźnie CHCIAŁ.>>

 

            No właśnie. Nie wie Pan, ale ja wiem. Każdy człowiek chce żyć, nieważne czy trzy miesiące czy trzy tygodnie dłużej. Pragnienie życia jest wpisane w psychikę człowieka. Liczba próśb o śmierć wcale nie jest taka duża, na jaką chcą ją wykreować media (liberaliści stosują tu tą samą metodę, co w przypadku aborcji: sfałszowane statystyki). I właśnie w tym miejscu nawiążę do mej opowieści z poprzedniego atra: Niby przy wprowadzaniu eutanazji w Holandii było takie samo złożenie, jakie Pan MM proponuje, ale w chwili obecnej najczęściej nikt pacjenta o zdanie nie pyta.

 

<<”Psycholodzy zgodnie twierdzą, że najczęściej prośba o śmierć jest wołaniem o odrobinę miłości.". Racja. Też tak uważam, jeśli jednak tego nie ma? Dla kogo i po co chory ma cierpieć, skoro zostały mu na przykład trzy tygodnie życia? Przykro mi, ale nie wiem.>>

 

            Czyli należy go zamordować. Szkoda, że nie dostrzega Pan sensu cierpienia. Pozwoli Pan, że pana uświadomię. Wielu ludzi idzie do piekła tylko dlatego, że nikt się z nich nie modli. Modlitwa połączona z cierpieniem, pomaga najbardziej, ponieważ jest naśladownictwem Pana Jezusa, który cierpiał na Krzyżu dla naszego zbawienia.

 

<<Twoja historia bardzo mnie wzruszyła. Tylko do oświetlonej choinki, dlaczego staruszek wykorkował? Czy lekaż podał mu trucizne? Czy umarł ze starości? Nie rozumiem i nie wiem. Bo jeśli lekarz go zalatwił, to musisz wiedzieć że wg mnie nie o to chodzi w eutanazji.>>

 

            Forma tekstu była wybrana z premedytacją. O wiele większy jest efekt, gdy człowiek sam się domyśli, co wydarzyło się w tym domu. Ale skoro Pan potrzebuje wyjaśnienia, służę uprzejmie. Staruszek został przez tego „lekarza” zabity. Zamordowany z zimną krwią. Nie umiera się przecież na lekkie przeziębienieJ. Natomiast wg. mnie w eutanazji chodzi tylko o jedno: pozbyć się niewygodnych ludzi.

 

<<"Ps. A propos WOLNEJ WOLI . Sprzeciwię się Bogu jeżeli pozwolę na morderstwo. " (...) Skoro uważasz że eutanazja to morderstwo z zimną krwią, to dlaczego twa ukochana instytucja (nic) nie zrobiła w przypadku np: II Wojny Swiatowej? Do dopiero było morderstwo z zimną krwią! Ale co tam...>>

 

            Należałoby najpierw poczytać, a dopiero potem stawiać zarzuty. Ciekawe, co wg. Pana MM powinien zrobić Kościół w sprawie II Wojny Światowej. Ja akurat tego nie wiem, ale wiem, co Kościół zrobił w jej czasie dla tysięcy ludzi.

 

<<PS: Jeżeli pan Yarpen uważa że eutanazja to takie zło, to dlaczego nie wspomniał o śmierci klinicznej? Przecież pacjent podłączony do aparatury jest jeszcze żywy, a mimo to się go odłącza?>>

 

            Dlaczego mam wrażenie, iż Pan MM nie posiada wiedzy na temat tego, czym jest śmierć kliniczna? Pewnie z powodu absurdalności powyższej tezy. Śmierć kliniczna jest to stan, w którym u pacjenta nie pracuje serce płuca ani mózg, jednak mimo to po pewnym czasie wszystkie funkcje organizmu wracają do normy. Normalnie za śmierć kliniczną uznaje się pierwsze 5 minut od ustania akcji serca i po jego upłynięciu notuje się zgon. Dlatego właśnie odłącza się aparaturę podtrzymującą życie. Aczkolwiek, znane są nieliczne przypadki „wybudzania” się z śmierci klinicznej nawet po kilku godzinach.

 

<<PS/2 :) : Przepraszam jeżeli cię uraziłem swoją wypowiedziął, Yarpenie, ale inaczej nie mogłem się wyrazić.>>

 

            Przeprosiny przyjęte.J

 

            Yarpen Zirgin

 

Ps. Ta forma komunikacji jest dość powolna. Jeśli się nie boisz, to zapraszam na priv: yarpenatw@poczta.onet.pl