AT-AT - któż z sympatyków Imerium (poniekąd jedynej słusznej strony:)))) na dźwięk tych słów nie wspomina bitwy na Hoth i sukcesu (niestety nie całkowitego) sił imperialnych.
I słusznie, gdyż w Trylogii papcia Lukasa jest to właściwie jedyne poważniejsze pojawienie się tych pięknych maszyn.

Mimo, iż rola, która im przypadła nie była zbyt wielka, same AT-AT na pewno nie są małe. Dwadzieścia metrów długości i piętnaście metrów wysokości - coś takich rozmiarów musi rzucać się w oczy:). Nie tylko jednak gabaryty tej jednostki zdobyły jej szacunek w oczach imperialnych dowódców. AT-AT stanowi doskonałe połączenie transportera i maszyny przełamującej obronę przeciwnika. Umożliwia mu to jego silne opancerzenie oraz uzbrojenie.
Na to drugie składają się:
- dwa ciężkie działa laserowe (zamontowane pod spodem "łba")
- dwa działka automatyczne (znajdujące się po bokach "łba")
Jak widać AT-AT uzbrojony jest jedynie z przodu, mimo to dzięki pancerzowi doskonale radzi sobie z atakami "od tyłu". Same działa mają wbrew pozorom całkiem spore pole manewru. "Łeb" jest w stanie poruszać się 90 stopni w poziomie i 30 stopni w pionie.
Przy możliwości skierowania każdego z dział na inny cel i doskonałemu systemowi celowniczemu pozwalającemu na pełne obrazowanie sytuacji wokół pojazdu (360 stopni - jest on oparty na hologramie) daje wystarczającą siłę ognia (o czym przekonali się Rebelianci).
Jednak głównym zadaniem AT-AT jest transport (w końcu to "Uniwersalny Lądowy Transporter Opancerzony"). I tu także sprawdza się on doskonale. Mieści on do czterdziestu żołnierzy z pełnym uzbrojeniem (przeważnie szturmowców) lub pięć speeder-bike'ów. Może on też przenosić 2 AT-ST - "mniejszych braci" AT-AT. W czasie wyładunku desantu pojazd przyklęka. Kadłub znajduje się wtedy trzy metry nad ziemia, a z boku maszyny wysuwa się rampa załadunkowa.
Sam AT-AT dostarczany jest na pokładach statków desantowych, jak i normalnych promów.
W kosmosie zaś przewożony jest przeważnie na pokładach imperialnych niszczycieli. I tak dla przykładu flagowa jednostka "Eclipse" (okręt Imperatora, znany z serii komiskowej "Dark Empire", wydanej także w Polsce) mieściła w swych ładowniach setkę gotowych do akcji AT-AT. Zwykły niszczyciel klasy Imperial był zdolny do przewozu dziesięciu pojazdów tego typu.
Co do budowy - koń jaki jest każdy widzi (pozdrowienia dla Qn'ika :)). Cztery nogi pozwalają maszynie na poruszanie się z maksymalną prędkością sześćdziesięciu kilometrów na godzinę (choć jest to prędkość teoretyczna - do osiągnięcia na płaskim terenie). Mimo, że ruch nóg sprawia wrażenie powolności, poruszają się one z prędkością jakiej nikt by się nie spodziewał.
W silnie opancerzonym kadłubie jak już wspomniałem znajduje się przedział desantowy. Pod spodem zaś mieściły się: silnik i zbiornik paliwa.
Wracając do opancerzenia, AT-AT odporny jest na ogień z broni ręcznej i lekkiej. Do uszkodzenia tej jednostki potrzeba co najmniej przeciwpancernego działa laserowego.
Z kadłubem "łeb" jednostki łączył elastyczny, opancerzony tunel (taki, jakie się spotyka na lotniskach). W kabinie tej znajdowało się centrum kierowania pojazdem, stanowiska strzelca i kierowcy.
Na koniec zaś wspomnę o historii i producencie AT-AT.

Jednostka ta została zaprojektowana jako środek transportu plutonu piechoty. W założeniach miała się poruszać po większości terenów piechoty. Zastrzeżeniem było tutaj nie wykorzystywanie napędu grawitacyjnego. Chciano w ten sposób wyeliminować zależność od pól grawitacyjnych planet (przy polach odbiegających od normy, pojazdy oparte na napędzie grawitacyjnym nie były zdolne do przemieszczania się w każde miejsce), oraz podatność na generatory grawitacyjne, unieruchamiające tego typu pojazdy.
Warunki te spełnił właśnie AT-AT - napęd niezależny od warunków grawitacyjnych, zdolny do dotarcia prawie wszędzie, nawet do przedzierania się przez gęste poszycia leśne.
Osiągnięto to właśnie dzięki zastosowaniu "nóg" - tu konstruktorzy wykorzystali pomysł z czasów Starej Republiki. Konkretnie chodzi o AT-PT - jednoosobową konstrukcje bojową maszyny kroczącej. W pojeździe tym po raz pierwszy wykorzystano "nogi". Niektórzy pamiętają zapewne, że maszyny typu AT-PT znalazły się na okrętach tzw. floty katańskiej (wydarzenia z nią związane można znaleźć w Trylogii Thrawna).
Częsci AT-AT produkowane były przez wiele firm, montowane zaś w zakładach Kuat Drive Yards (pod nadzorem Sił Zbrojnych Imperium), na planetach: Kuat, Caridzie i Belderone (choć zapewne i w innych, tajnych już zakładach).
Podsumowując - AT-AT zastępując kołowe Juggernauty dały Imperium dominacje na wielu polach walk lądowych w Galaktyce. Siła ognia, doskonałe opancerzenie, a przede wszystkim bardzo dobry efekt psychologiczny - oto główne zalety tych jednostek, walczących o pokój i sprawiedliwość pod rządami Imperatora.
Zyzik
zyzikach@wp.pl
P.S. 1
źródła:
"Ilustrowany przewodnik po statkach, okrętach i pojazdach Gwiezdnych Wojen" autorstwa Billa Smitha, wydane przez Amber.
Internet
Własna, wrodzona inteligencja:)))
P.S. 2
Autor nie ukrywa swoich pro imperialnych poglądów, które są na marginesie jedynymi słusznymi poglądami;)) Ponieważ tekst traktuje o pojeździe imperialnym, nie widział on żadnych przeciwwskazań, aby poglądy te uwydocznic.