*** Black Sabbath: "Black Sabbath" ***


Słuchając pierwszych albumów Black Sabbath ma się unikalne uczucie, że zespół siedzi i gra te utwory w pomieszczeniu, w którym słychasz płyty. Czujesz jakby Ozzy i reszta byli tuż koło Ciebie. Słyszysz każdy ich błąd, czujesz ich oddech. Czyżby zła realizacja techniczna? Nie - dusza ...

Ale przejdźmy do konkretów. Chociaż jak na owe czasy płyta była wypełniona prawie po brzegi, to przenniesiona na CD nie jest taka długa jak mogło by się wydawać te kilkadziesiąt (!) lat temu. Nie mniej dostajemy osiem piosenek o przyzwoitej długości. Siedem z nich jest autorstwa Black Sabbath (całego!). Ósma (a właściwie piąta - Evil Woman)to cover zespołu Wiegand, o którym więcej nic nie słyszałem. I chociaż zespół był temu przeciwny, to wytwórnia zmusiła ich do "odgrzania" czyjejś piosenki. Prawde mówiąc wypada ona na płycie najgorzej ...

Pierwszy utwór słyszał chyba każdy kto wszedł na tę stronę. Black Sabbath - sztandarowy utwór grupy, którego tekst narobił im troszeczke kłopotów z uwagi na pojawiającą się tam postać Szatana, co na owe czasy (początkowe lata 70-te) było przejawem czystego satanizmu. I to w odmianie "kwaśnej" :-).
Numer dwa na płycie to stary (niezwykle trafne sformułowanie), dobry (ba, nawet rewelacyjny) The Wizard. Chociaż budową tekstu przypomina rymowaną bajkę to Ozzy z Krasickim niewiele ma wsopólnego :-). Nie tylko ja uważam ją za kultową - "...From memories of '68 when The Wizard shook the world..."(Robert Halford, "Made In Hell"). Tak więc sami widzicie ... Następny jest Behind The Wall Of Sleep. Standard. Zastanawiam się tylko poza jaką jeszcze ścianą może istnieć coś co można opisać w piosence (sleep, death, dream, fire itd.)
Ale uwaga, bo nadchodzi NIB. Chociaż nikt nie wie co to znaczy, utwór zajebisty. Opowiada o miłości do dziewczyny. Na koniec dowiadujemy się, że narratorem jest sam Lucyfer ... czad!
Pomine Evil Woman bo o tym było wcześniej.
Następnie mało rozbudowany pod względem lirycznym song Sleeping Village. Potem ostrzeżenie w The Warning, i kończący album Wicked World. Naprawde udane zakończenie wspaniałego albumu o niesłychanym nastroju.


© +iommi+