Dlaczego czytasz książki? Czego w nich szukasz? Co sprawia, że najchętniej sięgasz po pozycje z gatunku .....................* , a nie lubisz ...................* ? Dlaczego najciekawszą lekturą jaką kiedykolwiek przeczytałeś jest .........................* ? Człowiek zasiadając do książki, przeważnie czegoś od niej chce, robi to z jakiegoś racjonalnego powodu (pomijając lektury szkolne, które napisane zostały tylko i wyłącznie z myślą o dręczeniu młodzieży. Młodzież polska - wbrew temu co się myśli - głupia nie jest i wymyka się torturom sprytnym sposobem - wszelkie słowo pisane omija z daleka... :-( Są ludzie, dla których książka jest głównie oderwaniem się od miejsca i czasu swojego bytu. Biorą dany wolumen do ręki z nadzieją, że zagłębienie się w nim pomoże im zapomnieć o dręczących problemach, że wir akcji porwie ich z tego bolesnego świata, choćby na kilka godzin. Czytanie jest więc dla nich podróżą np. w egzotyczne krainy czy ciekawe czasy, jest możliwością identyfikowania się z bohaterem i współprzeżywania rozmaitych przygód, rozwiązywania zagadek, możliwością częściowej utraty świadomości. Zatracamy czasem coś z siebie, aby po części stać się głównym bohaterem. Kiełkuje w nas podświadoma i irracjonalna myśl, że "też bym tak mógł", zwłaszcza, jeśli postać ta jest w zbliżonym do naszego wieku. Stąd ta wielka popularność książek typu "Przygody trzech detektywów" Hitchcocka, czy innych Tomków Wilmowskich wśród dzieci i młodzieży.
Czasem powodem wyprawy w świat literatury jest tęsknota za ojczyzną lub utraconą wolnością - w takich sytuacjach nasi rodacy brali do ręki "Pana Tadeusza" czy "Potop", aby móc "zobaczyć" Polskę w blasku chwały, "obcować" z rodzimymi tradycjami, napełnić się dumą, że kiedyś potrafiliśmy sprać po fizjonomii wroga, gdy była ku temu potrzeba i poczuć nadzieję, że może teraz też tak potrafimy. Dziś mamy suwerenną ojczyznę, nie musimy więc się o to martwić? Chociaż czasem, po kolejnym przegranym meczu polskiej reprezentacji, może dobrze byłoby wziąć do ręki "Krzyżaków" i przeczytać o spotkaniu pod Grunwaldem, kiedy to nasi przeciwnicy schodzili do szatni z pochylonymi głowami?
Zdarzają się też takie osobniki wśród braci czytelników, które sięgają po książkę tylko, jeśli usłyszą, że można się przy niej dużo pośmiać. Nie jest to imperatyw szczególnie szlachetny, który należałoby podawać za wzór do naśladowania, niemniej jednak "lepszy cyc niż nic", więc dobrze, gdy ktoś choćby z takich powodów chadza do biblioteki. A często zdarza się, że publikacja, której - wydawałoby się - jedynym atutem jest humor, ma treść bardziej górnolotną (tutaj przyłączam się do zdania Joni... ups... Ijona i polecam gorąco "Kongres futurologiczny" autorstwa Stanisława Lema. Lektura zabawna jak mało która [ :-) ], a i w niemniejszym stopniu pouczająca, że wspomnę choćby zachowanie się mieszkańców Costaricany po wybuchu "BeMB", czyli Bomb Miłości Bliźniego. Gdy tarzałem się ze śmiechu po podłodze, uzmysłowiłem sobie jak trafne są analizy socjologiczne przeprowadzone przez Lema i nauki z nich się wywodzące? IJON - ruszam w krucjatę za Twoim przewodem!!! Prowadź nas ku Ziemi Obiecanej, gdzie każdy będzie czytał Lema ;))).
Dla mnie książka też jest podróżą. Ale nie wyprawą od pierwszej do ostatniej strony, czy wycieczką w dalekie krainy lub odległe czasy, lecz podróżą w głąb siebie. Do moich ulubionych lektur nie należą te, których głównym atutem jest wartka, przygodowa akcja lub te, które pełne są wspaniałych opisów tworów przyrody. Najbardziej wartościowe są dla mnie te książki, które skłaniają mnie do refleksji, pozwalają - poprzez zagłębienie się w fabule - zagłębić w samym sobie. Czasem jeden akapit, ba! jedno zdanie, było w stanie spowodować w mojej głowie istne trzęsienie ziemi, razem z mocnym naruszeniem fundamentów światopoglądowych; potrafiło wywołać u mnie "maraton myśli", który wyczerpywał mnie bardziej niż trzy godziny matematyki z rzędu; prowokowało mnie do zajrzenia w głąb tego czegoś, co stanowi o mnie, a - jak słusznie pisał Wharton - "Zaglądanie we własne wnętrze jest najtrudniejszą, a zarazem najbardziej satysfakcjonującą rzeczą, do jakiej zdolny jest człowiek". Nie mówię, że nieważna jest płynna i ciekawa akcja, piękne, poetyckie opisy czy poczucie humoru, ale jednak najistotniejsze jest dla mnie, jeśli książka skłania mnie do myślenia - to właśnie sprawia, że tak uwielbiam czytać. Podobny czynnik warunkuje moją sympatię do filmów, wierszy czy tekstów piosenek.
Wiem, że nie podałem wszystkich motywów, które sprawiają, iż człowiek sięga po książki i czyta je z lubością, lecz dla każdego jest to coś innego, więc siłą rzeczy - byłaby to praca z lekka syzyfowa. Gdyby ktoś chciał dodać coś od siebie, przedstawić dlaczego należy do tego elitarnego grona bibliomanów, niech napisze do KSIĄŻEK, naczelny się zapewne nie obrazi, zaś jeśli kogoś tak oczarował mój genialny styl (żaluzję pojąłeś, Ijon? :)) , i chciałby mi złożyć wyrazy szacunku, to niech się nie wstydzi i wali pod podany niżej adres ;-)
______
(*) uzupełnić wg własnych upodobań
Phnom Penh
( phnom_penh@poczta.onet.pl )
"Trzeba znać siebie samego - gdyby to nie posłużyło do znalezienia prawdy, służy przynajmniej do wytyczenia własnego życia, a nie ma nic godziwszego."
Blaise Pascal