EMIL ZOLA
GERMINAL
Wyobraźcie sobie taki krajobraz: zapada zmrok. Wśród zasp śniegu i ubielonych nim drzew widać rozmieszczone nierównomiernie niewielkie domki jednorodzinne. W ich domach mdło tlą się świeczki rzucające cienie na ich zmęczone pracą twarze upodabniając ich do jakichś niezwykłych i bardzo tajemniczych istot. Na widnokręgu od granatowoczarnej barwy nocy odbijają się dalekie świtała żarzących się baterii koksowych i wielkie ciemne zarysy kominów kopalni...

W takiej właśnie scenerii rozpoczyna się akcja powieści Emila Zoli "Germinal". Do niewielkiego górniczego miasteczka we Francji, gdzie życie od kilkunastu już wieków płynie z tą samą leniwością przybywa nieznajomy człowiek Zaprzyjaźnia się ze starym górnikiem i opowiada mu swoją historię. Został wyrzucony z poprzedniej parcy i odtąd tuła się po świecie w poszukiwaniu nowego źródła zarobku. Stary górnik pomaga mu zdobyć pracę w kopalni. Stefan (bo tak właśnie ma on na imię) za marne pieniądze haruje od rana do wieczora, nie zważając na zmęczenie. Zakochuje się w córce starego przyjaciela, Katarzynie, która jednakże jest już zajęta. Widząc, jak bardzo muszą się gónicy poświęcać dla swej pracy, aby utrzymywać swoje rodziny, w Stefanie stopniowo narasta bunt. Obmyśla plan, który - taką ma nadzieję - pomoże jemu i tysiącom innych górników, a którego pełna realizacja jest niemożliwa i w rezultacie prowadzi do katastrofy...

"Germinal" nie jest książką łatwą ani emanującą szczęściem i radością. To nie bajeczka dla dzieci, ale dramat ludzi poświęcających całe życie ciężkiej harówce w ciemnych i wilgotnych podziemiach kopalni. Ludzie ukazani są w sposób odrażający: mają bladą bądź żółtą skórę, wychudzone ciało, są zmizerowani i starzy. W pewien sposób Zola sam zniechęca swoich czytelników do lektury tej książki. Następną rzeczą jest sposób traktowania dziewcząt przez ich "kochanków". Nie jestem feministką, ale jak można tak traktować drugiego człowieka! Kobieta to nie przedmiot, na którą ma się osobistą wyłączność. Czy tamte dziewczyny nie miały nic do powiedzenia? Nie umiały, czy też nie chciały się przeciwstawić? To pytanie retoryczne pozostanie bez odpowiedzi, przynajmniej według mnie. Jednakże przez ten argument wiele dziewczyn zniechęci się do książki, ale chłopakom pewnie się spodoba... [no tak, wszystko co złe to faceci ;) - IT]

Kolejna, chyba najważniejsza i najpoważniejsza wada: ogromny smutek emanujący z książki. Podczas czytania nie uśmiechniecie się ani razu, nawet podczas "szczęśliwego" rozwiązania pewnego problemu (nie łudźcie się, happy-endu nie będzie). Tak więc kto nie cierpi książek, które dobrze się kończą, niech się zabiera do czytania! [coooooo? Brak happy-endu?! Lecę do biblioteki! - IT]

No i jeszcze jedno: gdy czytałam "Germinal" zastanawiałam się, czy Zola nie miał czasami chorej wyobraźni. Jego opisy miejsc i zjawisk są niesamowite i przerażająe. Dla przykładu przytoczę fragment o śmierci (!) konia ciągnącego wózki w kopalni (wiem, wiem, brzmi śmiesznie, ale wcale takie nie jest, wręcz przeciwnie). Jest to opis nadzwyczaj przerażający. Na długo pozostawia swój odcisk w pamięci, podobnie jak inne sceny z książki..

Na koniec wielki plus, ale tylko dla osób o żywej wyobraźni. Kiedy czytałam "Germinal" oraz opisy kopalń i krajobrazów w nim zawartych, wystarczyło że na chwilę zamknęłam oczy i już widziałam ciemność panującą w czeluściach kopalni, słyszałam chrzęst butów idącego po śniegu Stefana. Zola opisał wszystko z taką ilością szczegółów, że czytając jakiś fragment możnaby bez specjalnego wysiłku namalować obraz. Ze wszystkimi szczegółami!

Tak sobie teraz myślę: po co ja napisałam ta recenzję, skoro wymieniłam więcej minusów niż plusów (plusa?)? Jeżeli książka jest taka smutna, szara, epatuje brzydotą i cierpieniem, to czy warto w ogóle po nią sięgać z zakurzonej półki w bibliotece? I dochodzę do wnisku, że jednak warto. Chociażby dla nieliniowej fabuły [hm? Nieliniowa fabuła w książce? No no... mała rewolucja... :)) - IT] czy niesamowitych opisów ("Pan Tadeusz" niech się chowa :-)). A jeśli ktoś lubi oglądać w telewizji czy na wideo dramaty psychologiczne, to przeczyta "Germinal" z ogromną przyjemnością.

Czereśnia