Tekst ten pisze w wakacje. Całkiem niedawno (3 dni temu) wróciłem z Władysławowa leżącego nad morzem. Byłem tam świadkiem sytuacji, o której mogłem (na szczęście) tylko słyszeć. Nie wiem, czy wśród czytelników AM są ludzie wywodzący się z rodzin patologicznych. Oni najlepiej powinni to zrozumieć. Przejdę może do sedna sprawy. Wracając z plaży około godziny 1:00 w nocy usłyszałem głośny płacz kobiety. Nie zaprzecze, że mnie to nie zaintrygowało. Szedłem wtedy z przyjaciółmi, z którymi przyjechałem do Władysławowa (kanał #torun rulez). W końcu zobaczyliśmy ową kobiete...i nie tylko:(. Obok niej stał facet, który jak się później okazało był jej mężem. W tym momencie (jak wcześniej wspomniałem) byłem po raz pierwszy naocznym świadkiem sytuacji , o której mogłem tylko usłyszeć w radiu czy w telewizji. Koleś w furii bił swoją żonę!! Było to dość młode małżeństwo. W pierwszej chwili razem z kumplami stanęliśmy i nie wiedzieliśmy co zrobić...W końcu jeden z nas poszedł tam, reszta razem z nim. Odciągnęliśmy idiote od swojej żony. Później przyszli jego kumple. Zaczęli mu coś tłumaczyć. My staliśmy z dziewczyną i zaczęliśmy jej uświadamiać, że nie można zostać dłużej z takim "facetem". Bóg wie co on by jej mógł zrobić? Kiedy już dziewczyna trochę się otrząsnęła powiedziała nam o co chodziło. Ona go utrzymywała. Kiedy byli na plaży nie chciała mu dać 10 zeta na piwo. Koleś wkręcił sobie, że przez nią zgubił 10 tys. zł. na wakacje w RPA i telefon komórkowy. Za to ją pobił! Za to ją pobił!!! Nawet gdyby naprawdę chodziło o te 10 tys to czy byłby to, aż taki powód by pobić swoją żonę!? Wezwaliśmy z kumplami karetkę. Oczywiście nasza "kochana" służba zdrowia nie może przyjechać szybciej niż pół godziny...szczególnie w tak małym mieście. Gdy w końcu karetka przyjechała, lekarze stwierdzili wstrząs mózgu i możliwość wystąpienia wady wzroku. Miała wielkiego guza w okolicach oka. Myśleliśmy, że szczęściem w nieszczęściu będzie dłuższy pobyt kolesia w więzieniu. Koledzy męża powiedzieli nam, że oni złożą wyjaśnienia policji. Wtedy wszyscy z nerwów poszliśmy na coś mocneijszego niż piwo... Następnego dnia dowiedzieliśmy się, że winnym pobicia kobiety był nieznany huligan przechadzający się tamtego wieczora plażą. Policji została wkręcona totalna ściema...Wtedy pomyślałem, że czasem ludzie...nie zachowują sie jak ludzie. Więcej tej kobiety nie spotkaliśmy. Mam nadzieję, że już rozpoczęła prowadzić starania o rozwód.
Czasem nie rozumiem mężczyzn...Jak można uderzyć kobietę!? To tak jakby bić młodszą siostrę. Wystarczy jeden raz, jedno uderzenie i stajesz się potworem. Może nie będę teraz tolerancyjny, ale inaczej z takimi nie można. Bić takiego i patrzeć czy żyje. Chyba już skończę tego arta o prawdziwym życiu. Bo takie jest, nie zawsze słodkie i różowe...