O polskim „wojsq” --- kontra


Po przeczytaniu textów „Służba wojskowa” (Sexbeer’a)oraz „Wojsko by Icewind” doszedłem do wniosku, że też napiszę swoją refleksję na ten ważny, acz trudny temat oraz wypowiem własne zdanie na temat tych dwóch listów.

Zacznę od listu Sexbeer’a. Jego (jak i zarówno w tej sprawie Icewind) poglądy są całkowicie słuszne. Ludzie, którzy nie chcą być w wojsku nie będą się tam dobrze czuć, więc ich morale będą niskie (a wręcz bardzo niskie – bo kto w życiu nie lubi być wolnym oraz robić co tylko chce). Żołnierz z niskimi moralami na polu bitwy panikuje i jest baardzo prawdopodobne, że ta panika pociągnie za sobą wielkie koszta.

Zawodowa armia składa się z żołnierzy przyuczonych do tego fachu z wysokim morale. Tacy ludzie muszą oczywiście mieć odpowiedni sprzęt do swego rzemiosła, co pociąga za sobą większe koszta uzbrojenia, lecz jeśli armia nie będzie miała „niechętnych” i przymuszonych rekrutów, to państwo może zaoszczędzić na jedzeniu, umundurowaniu, ćwiczeniach, itp.

Jednak z Icewind, w innych sprawach, nie mogę się zgodzić. W wojsku nie tylko są dresy ze zwałami tłuszczu na głowie oraz z bejzbolami w ręce, ale są tam równie dobrze inteligentni ludzie (mój kolega miał jedne z najwyższych średnich w szkole, więcej, brał udział w różnorakich konkursach i zajmował godne podziwu miejsca). A poza wszystkim, co powiesz o większości oficerów w wojsku polskim?

Icewind, czy ty naprawdę uważasz, że ochotnicy oraz armia zawodowa wystarczy do powstrzymania najeźdźców? Jeśli TAK, to czytaj dalej.

Ale teraz zmiana frontu. Pamiętacie Armię Czerwoną walczącą z Niemcami. Armia Niemiecka w czasach II wojny światowej była bardzo dobrze wyszkolona, miała dobre uzbrojenie, świetnych dowódców oraz morale, a Armia Czerwona – mięso armatnie – składała się głównie z chłopów wyciągniętych z radzieckich pól, ich uzbrojenie było nawet z czasów Napoleońskich. Ich dowódcy (przepraszam za to określenie) byli półgłówkami. Oni w ogóle nie znali się na podstawowych taktykach, byli najczęściej wyznaczani dzięki znajomościom oraz zasługom w bitwach. A jednak Armia Czerwona (co prawda z pomocą Polaków) wyparła Niemców za Odrę.

Takich przykładów można podać więcej, ale istnieją wojny, w których armie zawodowe miały ogromną przewagę nad przeciwnikami. Za przykład przytoczę Hiszpanów walczących w „Nowym Świecie” z dzikusami – indianami. Nie muszę mówić, że indianie odnosili porażkę po porażce i w końcu zostali całkowicie zgładzeni.

Ameryka – wojna o niepodległość (zachęcam do obejrzenia filmu „The Patriot” z Melem Gisonem). Wojska Angielskie doświadczone, dobrze wyposażone, ze wspaniałymi dowódcami przeciwko „bandzie” mieszczaństwa, chłopów oraz nieznacznej ilości wojsk Francuskich. Rezultat tych walk widać.

Co chciałem w tym texcie powiedzieć. Rodzaj wojska (czy zawodowe, czy „cywilne”) zależy tylko od władz kraju, w którym mieszkamy. Tak jak pisał Sexbeer, że władze Francji zdecydowały, że wojsko u nich ma być zwodowe, tak samo w Polsce politycy ministrowie, i nie wiem kto jeszcze, zdecydowali nabór do wojska cywilów.


Autor tego textu DEMOLKA – DRŻEM

from Dańsk