Marcin Ostrowski 18 II TS.
Temat: "Życie podobnie jak proces można wygrać
lub przegrać". Rozwiń myśl, odwołując się do postaw
wybranych bohaterów literackich.
"Sąd to instytucja decydująca, która ze stron ma
lepszego adwokata".
?
Myślę, że tak właśnie jest. Sposób, w
jaki się bronimy, argumenty, jakich użyjemy, i to, w jaki sposób
wszystko to przedstawimy, decyduje o końcowym wyniku. W tym
wypadku decyduje o tym, czy swoje życie wygramy, czy przegramy.
W procesie tym możemy liczyć tylko na siebie. Nie dostaniemy
adwokata z urzędu. Musimy obronić się sami! To, czy wy-gramy
zależy tylko i wyłącznie od nas.
"Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swą rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą."
William Shakespeare
Może i tak. Może jest tylko przechodnim półcieniem czy nędznym
aktorem. Jedno jest jednak pewne - należy je przeżyć w taki
sposób, by nikt nigdy nie przeszedł obojętnie obok naszego
grobu…
"Życie podobnie jak proces można wygrać lub przegrać"
- to temat zahaczający o zagadnienia filozoficzne. Należy
najpierw wyznaczyć kryteria; co to znaczy "wygrać życie",
a co znaczy życie "przegrać". Zależy to bowiem od
punktu widzenia różnych ludzi. Dla tych mniej wymagających
"nie przegrać życia" to po prostu dotrzeć do sędziwego
wieku bez zbędnych problemów, nie wychylając się zanadto w żadną
ze stron. Dla innych jednak "wy-grać życie" znaczy coś
o wiele więcej.
"Umrzeć to nie sztuka, natomiast sztuką jest żyć.
Prawdziwym arcydziełem jest żyć i nie zejść na psy.
Więc naucz się częściej siebie kontrolować,
Bo bardzo jest łatwo w piachu wylądować.
Dragi i seks to bardzo śliska sprawa,
To w żadnym wypadku nie jest ku...a zabawa,
Więc zanim coś zrobisz zastanawiaj się długo,
Bo później i dla ciebie może też być już za późno…".
Li®oy
W pełni się z tym zgadzam. Jest to bardzo łatwe do
zaobserwowania w naszym spo-łeczeństwie. W dzisiejszych czasach
niesamowicie łatwo jest się zagubić młodemu człowie-kowi. Ciągłe
dyskoteki i zabawy, a na nich alkohol, seks, narkotyki i przemoc.
Ilu młodych ludzi znajduje się w więzieniu, ilu w poprawczaku.
A ilu już nie żyje? Taki obraz jest wi-doczny wszędzie. Jest
wysyłany do młodzieży przez media i prasę, ale przede
wszystkim przez innych kolegów i życzliwych "przyjaciół".
To wszystko pomaga zbłądzić. Pomaga przegrać życie.
Wygrać życie to nie stoczyć się.
Aby udowodnić prawdziwość tej tezy przedstawię tu kilku
bohaterów, a właściwie kilka bohaterek. Przez część ich życia
toczył się proces, w którym mogły wygrać lub przegrać swoje
życie dosłownie i w przenośni.
Pierwszą z nich jest polka - Barbara Rosiek autorka i jednocześnie
bohaterka książ-ki pt. "Pamiętnik narkomanki". Jest
to "żywcem" spisany oryginalny pamiętnik młodej
dziewczyny. W wieku ok. 15 lat w dzień wagarowicza pierwszy raz
spróbowała narkotyków. Nowo poznany kolega zaaplikował jej
kompot z maków. Momentalnie wszystko przestało się dla niej
liczyć. Szkoła, dawni przyjaciele, rodzina. Liczyło się tylko
to, że jest jej dobrze. W krótkim czasie zaczęła regularnie
zażywać narkotyki. W wakacje wyjeżdżała na pola zbierać
maki. Była uzależniona. Narkotyki zaczęły wykańczać jej
organizm i umysł. Jednak w mo-mencie, w którym dowiedziała się,
że jej kolega (z dnia wagarowicza) popełnił samobójstwo
(wstrzykując sobie zabójczą dawkę kompotu, tzw. "złoty
strzał") podjęła decyzję o podjęciu walki o własne życie.
Trwała ona bardzo długo. Rzeczywiście, można to nazwać walką
o ży-cie. Mogła liczyć tylko na siebie, gdyż w przypadku
uzależnień pomóc może tylko silna wola. Dziewczyna przestawała
brać, to znów zaczynała. Tylko od niej zależało, czy
przestanie brać, czy nie. Było bardzo trudno, walkę tę jednak
wygrała. Teraz pracuje w instytucie do walki z narkomanią.
Pomaga ludziom, którzy mają problem, z którym ona już się
uporała.
Drugą osobą jest Niemka - Christiane F., bohaterka książki
pt. "My, dzieci z dworca ZOO". Jej historia jest
podobna. Brać zaczęła zaczynając od haszyszu przez LSD, a na
hero-inie kończąc. Narkotyki zrobiły z niej wrak człowieka.
Aby zarobić na działkę zaczęła sprze-dawać własne ciało.
Ona również próbowała przestać. Była w kilkunastu
instytucjach i sek-tach, z których zawsze uciekała. Otrząsnęła
się dopiero wtedy, gdy od narkotyków zginęła jej przyjaciółka
Babette s. Była ona najmłodszą ofiarą heroiny w Berlinie. Po
tym zdarzeniu Christiane podjęła walkę. Zaczął toczyć się
proces, w którym stawką było jej własne życie. Nie mogła już
na nikogo liczyć, nawet własna matka odwróciła się od niej.
Tylko od niej za-leżało, czy proces ten wygra, czy przegra. Mogła
przegrać swoje życie - dosłownie i w prze-nośni. Zaczęła od
zerwania wszystkich znajomości - między innymi tych narkomańskich.
Przeniosła się do swojej babci na wieś, z dala od wielkiego
miasta, jakim jest Berlin. Z dala od stolicy narkomanii, a także
od swojego chłopaka - narkomana. Dostała ostatnią szansę wyjścia
z nałogu i dobrze ją wykorzystała. Zaczęła nowe życie.
Przytoczyłem te dwa przykłady, ponieważ bardzo dobrze widoczna
jest tu walka o życie. Walka, która zakończyła się zwycięstwem,
a teraz udokumentowana w postaci książek (a w przypadku
"Dzieci z dworca ZOO" nawet filmem) - stała się
przestrogą dla innych lu-dzi. W ten sposób ich życie nie zostało
zmarnowane. Wygrały proces o życie, a nagrodą jest wieczna
pamięć o nich.
Wygrać życie to spełnić marzenia.
Dla innych ludzi "wygrać życie" znaczy coś zupełnie
innego. Ludzie ci mają jakiś cel przed sobą. Mają marzenia,
które chcą za wszelką cenę spełnić. Wytrwale pokonują
wszelkie przeszkody napotykane na drodze do spełnienia swych
marzeń.
"Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem - i tak -
ewig - usque ad finem
- [wiecznie - aż do końca]."
Teodor Józef Konrad Korzeniowski
Zdarza się, że marzenia te cenią wyżej nawet niż własne życie…
Postacią ważną dla mnie ze względu na postawę jest Janko
Muzykant. Chłopcem ponad wszystko pragnącym grać na
skrzypcach. Nie było to jednak możliwe z powodu wielkiej biedy
panującej w jego wsi. Siła marzeń chłopca była jednak tak
wielka, że dzięki niej potrafił przezwyciężyć trudności.
Zrobił sobie z drewna instrument imitujący skrzypce, lecz nie
satysfakcjonowały go dźwięki, jakie ów instrument wydawał.
Nie przestał jednak marzyć. Zakradł się do posiadłości pana
wsi (właściciela pięknych skrzypiec), aby choć dotknąć
instrumentu, którego pragnie od tak dawna. Udało mu się to,
niestety został złapany i posądzony o kradzież. Karą za to
było mocne zbicie. W wyniku odniesionych urazów i wycieńczenia
głodem (żywił się marchewką) - umarł. Umarł przez swoje
marzenie… Marzenie, które jednak zostało spełnione. Czy
warto było? Niektórzy stwierdzą, że nie. Ja twierdzę, że
tak. Spełniło się bowiem jego największe marzenie. Marzenie,
którym karmił się całe życie. Marzenie, dla którego żył…
Myślę zatem, że warto było dla niego poświęcić własne
istnienie. Uważam, że Janko, mimo iż umarł w tak młodym
wieku - wygrał proces o swoje życie. Wygrał spełnione
marzenie…
Do spełnionych marzeń jeszcze wrócę.
Moim zdaniem "wygrać życie" znaczy żyć dobrze. To
logiczne. Jednak
"Logika zabija życie".
Antoine de Saint-Exupery
Nie mógłbym nie wspomnieć w tej pracy o wielkim dziele tegoż
autora. Mowa tu o oczywiście o "Małym Księciu". Utwór
ten jest niesamowicie piękny, niestety niepotrzebnie
przeznaczony na lekturę dla którejkolwiek klasy podstawówki.
Ten rocznik nie rozumie prze-słania tego dzieła, (chociaż
kilka osób zrozumiało).
Wygrać życie to znaleźć w nim to, co najważniejsze.
Utwór "Mały Książę" opowiada o przygodach chłopca,
który przybywa na ziemię, i próbuje zrozumieć zależności,
które rządzą światem. Po spotkaniu z kilkoma osobami i lisem
wreszcie zrozumiał. Dla niego wszystko jest proste. Dzięki
swoim nowym przyjaciołom z ziemi znalazł sens życia. To nie
liczby, pieniądze są w życiu najważniejsze. Nie władza, sła-wa
i autorytety. Zrozumiał, że:
"(...) dobrze widzi się tylko sercem.
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."
Antoine de Saint-Exupery
Najważniejsze dla człowieka są zaufanie, przyjaźń i miłość.
Mały Książę umarł po to, by znów mógł się zobaczyć ze
swoją ukochaną różą. I znów to pytanie: "Czy
warto?" Na pewno tak, bo
"Tylko człowiek, który kochał, umiera jak człowiek."
Antoine de Saint-Exupery
Mały Książę wygrał swoje życie, ponieważ znalazł jego
sens. Znalazł swoją miłość. Przez swoją śmierć połączył
się z różą.
Omówiłem trzy sposoby wygrania swojego życia. Jest ich na
pewno o wiele więcej. Ja omówię jeszcze jeden. Sposób, aby
nasze życie było dobre, a więc wygrane.
"Dobre życie okupuje się często męką i cierpieniem
i nie wolno tego nigdy zapomnieć, aby dobro nie spłoszyło się
niewdzięcznością."
Zofia Kucówna
Wygrać życie to poświęcić się dla innego człowieka.
Tak. Życie oddane za innego człowieka, często przez mękę i
cierpienie z pewnością jest dobre. Jest z pewnością wygrane.
Mógłbym teraz opisać wiele osób, które zginęły by ra-tować
innych. Zośka (Kamienie na szaniec), Prometeusz (Mitologia) - te
postacie nasuwają się same. Jednak nie opiszę żadnej z nich.
Opiszę postać fikcyjną z jednej z moich ulubionych książek.
Jest to powieść Stephena Kinga pt. "Zielona mila".
"Zielona mila" - to droga od celi śmierci do krzesła
elektrycznego. Nazwali ją tak sami więźniowie oczekujący na
egzekucję. Mila, ponieważ była długa, aż do innego budynku.
Zielona, ponieważ posadzka, którą była wyłożona miała taki
właśnie kolor.
Utwór ten opowiada o ponad dwumetrowym murzynie, który nie pamięta
swojego imienia. Miał on niezwykłą moc uzdrawiania a czasem
nawet wskrzeszania. Został on znale-ziony przez policję przy dwóch
martwych dziewczynkach, które zamordował i zgwałcił jakiś
maniak. Murzyn chciał je uzdrowić, sąd jednak zdecydował się
posłać go na krzesło elek-tryczne za morderstwo. Egzekucji miał
dokonać jeden z policjantów. Stało się to o tyle trud-ne, że
oboje się ze sobą zaprzyjaźnili. Policjant prowadził prywatne
śledztwo, próbował zna-leźć dowód niewinności murzyna.
Dzień przed egzekucją murzyn miał do wyboru; uzdrowie-nie żony
policjanta i śmierć, czy wolność. Był on jednak niesamowicie
dobry. Kochał ludzi ponad wszystko. Życie innych cenił ponad własne.
Uzdrowił żonę policjanta, po czym egze-kucja została
wykonana.
Nie trzeba już pytać "czy warto", ponieważ jest to
jasne. Oddał życie za innego człowieka. W ten sposób nie można
go przegrać. Przegrał proces o życie na ziemi, lecz wy-grał w
niebie.
Innym wartym poruszenia przykładem poświęcenia się jednostki
jest mesjanizm. Mesjanizm, czyli przypisywanie jednostce roli
zbawiciela. Najlepszym jego przykładem jest oczywiście Konrad z
"Dziadów cz. III" Adama Mickiewicza.
Konrad - poeta, więzień polityczny i jednocześnie bojownik o
wolność. Siłą swoje-go ducha pragnie wznieść się nad światem,
aby poznać przyszłość, porównywał się do orła (ptaka królewskiego).
Nie jest rozumiany przez innych. Zrozumienie jego pieśni nie
jest mu jednak potrzebne. Romantycy bowiem uważali, że:
"Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie".
Poeta zbliżył się do Stwórcy i mocą swojej pieśni wyzwał
go na pojedynek:
"Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę,
Cóż ty większego mogłeś zrobić - Boże?"
Buntując się przeciwko prawom stwórcy, bohater kierował się
miłością do ludzi, pragnie ich uszczęśliwić, a narodowi
polskiemu przywrócić wolność, nawet za cenę własnego życia:
"Ja kocham cały naród! (…)
Nazywam się Milijon - bo za milijony
Kocham i cierpię katusze".
Konrad wyzywając Boga do walki "na serca" posuwa się
do groźby bluźnierstwa. Sprzeciwia się Bogu w imię miłości
do całego narodu. Prometejski bunt Konrada sprowadził na niego
nieszczęście i ukazał jego niemoc. Poeta zgrzeszył pychą,
negując boską miłość i domagając się absolutnej władzy
nad ludźmi. Naraził się tym na wieczne potępienie i piekło.
Jeżeli nie miało to pozytywnych skutków - czy warto było? Czy
Konrad wygrał, czy przegrał przez to swoje życie? Odpowiedź
na to pytanie nie jest już tak prosta. Myślę jednak, że tak,
że jest on wygranym. Jest wygranym, ponieważ podjął próbę
ocalenia swej ojczyzny, nieważne z jak wielką cenę. Warto
zaryzykować swoje życie i zbawienie dla ocalenia ludzkości, a
nawet świata. Warto to zrobić choćby dla udowodnienia swojej
miłości, bo
"Jedynie miłość rozumie tajemnicę: innych obdarować
i samemu przy tym stać się bogatym."
Clemens von Brentano
Omówiłem kilka sposobów na to, aby wygrać życie. Omówię
teraz ostatni. Nie bę-dzie poparty żadną postacią, utworem
ani cytatem, lecz fragmentem wiersza:
"(…)bardzo mało czasu
zostało ci
byś dokonał czegoś
by za kilka lat nikt
nie przeszedł obojętnie
obok twej mogiły.
Robisz coś?
Bo ja brudzę kartki
niepotrzebnymi słowami.
Wiem, że to niedużo lecz
cóż mogę zrobić
więcej?"
Marcin Ostrowski
Wygrać życie to pozostawić coś po sobie.
Tak, właśnie o to chodzi. Trzeba zostawić coś na świecie,
aby ludzie o nas pamięta-li. Nie chodzi mi tu o płytę pomnikową.
Trzeba całe życie wykonywać coś wielkiego, coś, z czego będziemy
dumni. Musimy przynajmniej próbować to robić. Jestem pewien,
że życie każdego sławnego człowieka nie jest przegrane. Sławnego
w dobrym tego słowa znaczeniu. Sława każdego wielkiego człowieka
okupiona jest ciężką pracą, wyrzeczeniami i poświęce-niem.
Czy takie życie mogłoby być przegrane? Na pewno nie! Wszystkie
te osoby wygrały swoje życie, podobnie jak wygrywa się proces…
Ostania postać nie będzie bohaterem literackim, ani w ogóle żadnym
bohaterem. Tą postacią jestem ja sam. Obecnie nie widzę powodów,
aby dalej ciągnąć to życie. Coraz więcej rzeczy przemawia za
tym, aby je skończyć. Tyle, że… Mam trzy marzenia, które
pielęgnuję prawie od urodzenia. Cały czas staram się spełnić,
chociaż jedno… Te marzenia to:
1. Napisać książkę (w tej chwili jestem w trakcie spełniania)
2. Nagrać płytę (być może kiedyś…)
3. Nakręcić film (sfera marzeń)
Poza tym nie zszedłem jeszcze "na psy", staram się
pomagać osobom, które o to proszą. Wiem, co to przyjaźń i
mam kogo kochać…
Przedstawiłem tu sposoby, w jakie można wygrać życie w ciągle
toczącym się procesie. Nie można zejść z dobrej drogi, choć
w dzisiejszych czasach to bardzo łatwe. Trzeba mieć marzenia.
To one są światłem naszego życia. Mając cel w życiu, jest
ono bardziej znośne. Trzeba wiedzieć, co jest najważniejsze
dla człowieka. Nie pieniądze i władza. Nie rzeczy materialne,
lecz miłość, przyjaźń i zaufanie. Tylko z tym brnie się
przez życie łatwiej. Trzeba też poświęcić się dla ludzi.
Niekoniecznie umrzeć dla kogoś. Można poświęcić się w inny
sposób. Człowiek bowiem nie żyje dla siebie, lecz dla innych.
Te argumenty wystarczą by wygrać swój proces o swoje życie…
Nie powiedziałem jak można życie przegrać, ale wystarczy
znaleźć przeciwstawie-nia powyższych argumentów, lub choćby
nie wypełnić któregokolwiek…