Pamiętnik
Pamiętniki to rzecz kobieca, a każdy osobnik płci brzydkiej ośmielający
się takowy prowadzić, jest chodzącą przesentymentalizowaną
zniewieściałością. Takie jest przynajmniej, jak mniemam,
zdanie dużej części dzisiejszego społeczeństwa. Od znajomych
dziewczyn dane mi było usłyszeć, że prowadzą pamiętniki,
lecz ani jeden z moich kumpli nigdy się do czegoś takiego nie
przyznał (nawet po dużych ilościach chmielowego zmiękczacza).
Nie wiem, czy żaden z nich nie para się tym niecnym procederem,
czy po prostu nie chciał narażać się na pośmiewisko.
A przecież pamiętnik jest rzeczą dobrą (czy to nie zakrawa na
herezję w oczach szanownych panów macho?). Nie mówię tu o
zapisywaniu przebiegu zwykłej codziennej peregrynacji, typu:
?Dziś byłem w szkole, miałem siedem lekcji, a po powrocie do
domu zjadłem obiad?, bo coś takiego jest tylko marnotrawstwem
czasu, energii i atramentu w długopisie. Lecz diariusz może być
wspaniałą rzeczą, jeśli zapisuje się w nim ważne wydarzenia
ze swojego życia, uczucia nękające w danej chwili duszę, czy
myśli kołatające się po pustce czaszki.
Dobrze jest mieć jakieś wspomnienia, a w organizowaniu takowych
pamiętniki bardzo pomagają. Jeśli przeczytasz wpis sprzed np.
dwóch lat, przypomnisz sobie wydarzenia jakie miały wtedy
miejsce, emocje jakie przeżywałeś i uświadomisz sobie o czym
to głównie myślałeś. Dobrze jest posiadać taki wehikuł
czasu, dzięki któremu można przenieść się we własną
przeszłość. Czasem może ci się wydawać, że przez te kilka
lat niewiele się zmieniłeś - przeczytaj jakiś dawny zapis, a
od razu zmienisz zdanie. Bardzo możliwe, że będziesz się śmiał
ze swojej ówczesnej naiwności lub wyobrażeń o świecie, które
już dawno są nieaktualne.
Pamiętnik może też pełnić funkcję swoistej auto-spowiedzi.
Dla mnie jest to pewnego rodzaju terapia, pozwalająca na
wyrzucenie z siebie ciążących spraw, a jednocześnie pomagająca
w samopoznaniu, bo pisząc o sobie, staję na zewnątrz własnego
jestestwa, patrzę bardziej obiektywnie i jestem w stanie dogłębnie
pojąć procesy myślowe, ich genezę i przebieg. Jest to doskonała
obserwacja własnej psychiki. Czasem nie zastanawiałem się
dlaczego postępuję w niektórych sytuacjach tak, a nie inaczej,
do czasu, gdy zacząłem o tym pisać - wtedy uświadamiałem
sobie motywy jakie mną kierują, przez co lepiej poznawałem
samego siebie.
Czasami wpadam w taki trans, kiedy świetnie mi się pisze,
ciekawie przelewa uczucia i myśli, nawet te podświadome.
Uwielbiam ten stan, jaki wtedy mną włada: w głowie kilka wątków,
refleksji, a ja piszę jak najszybciej, aby nic mi nie umknęło,
a tu ciągle pojawia się coś nowego. Wspaniała jest ta szczerość,
ta ?stuprocentowość? tego, co piszę, cudownie jest się tak
otwierać, być prawdziwym choć przez te kilka chwil. To samo
odczuwam czasem, pisząc artykuły do Action Maga; wiem, że nikt
czytający mnie nie zna, więc podświadomie się odblokowuję,
zrzucam z siebie wszystkie - narosłe przez lata życia w obłudnym
społeczeństwie - pancerze i choć staję się wtedy bezbronny,
to za to lekki jak anioł. To są jedne z tych chwil w życiu,
kiedy czuję, że żyję i że to co akurat robię, jest tym, do
czego się urodziłem. Podobne odczucia panoszą się w moim
sercu kiedy leżę u boku najwspanialszej dziewczyny na tej
planecie i patrzę w jej oczy, w których jaśnieje czysta miłość?
Więc jeśli jest ci źle, jeśli jakieś czarne myśli nie dają
ci wytchnienia, weź do ręki długopis, zasiądź nad kartką
papieru, przenieś się w świat swojego umysłu, zajrzyj w głąb
swojej duszy i podziel się ze swoim celulozowym przyjacielem
tym, co cię pożera. Mnie to bardzo pomaga, może i ty
znajdziesz w tym ukojenie.
Znalezienia spokoju życzyli:
Phnom Penh i jego poczta ( phnom_penh@poczta.onet.pl
)