|
WRACAJ
Dlaczego dziewice nie czaruja
Powoli otworzył oczy. Zwlekał chwilę z poruszeniem się, nie był pewien czy leżąca obok pani jeszcze śpi. Telepatycznie wysłał w jej kierunku ciche wołanie. Nie spała. Ociężale odwrócił się do niej. Słońce jeszcze nie wstało, panował półmrok, ale on widział wszystko wyraźnie. Nadal miała zamknięte oczy. Jego przenikliwy wzrok zatrzymał się na srebrnym jednorożcu zawieszonym na szyi śpiącej. Skóra na jej krtani delikatnie drgnęła - ubudziła się.
-Dobrze wiesz, że wkrótce niezależnie od mej woli zedrę ten łańcuszek, na którym jest zawieszony. NIe widzę żadnego problemu... -Oczy miała nadal zamknięte. Odwrócił się, utkwił spojrzenie na suficie. Cień gałązki stojącego przy oknie drzewa, powoli przesuwał się ku ścianie.
-Twoja sprawa, -Bez nuty emocji w głosie dalej próbował podejąć temat. - nikt cię nie będzie zmuszał, nie musisz być czarownicą, teraz nie zależy nam na tym... aż tak. Przypominam tylko, że twój czas i moja cierpliwość się kończą. Poczwoli, alczkolwiek kończą.
-Coś ci się nie podoba?!
-Nie pyskują mała, póki co musisz mi okazywać szacunek! Zrezygnowałem z wiele obiecujących uczennic na twoją rzecz. Ja nie mam obowiązku cię uczyć. I nie powołuj się tu na ojca, żaden władca, polityk nie może kazać czarodziejowi kogoś szkolić. Zapamiętaj to!
-Przepraszam.
-Czuję się jak idiota. Wszyscy widzą, że cię szkolę. Inni wiedzą, że śpimy w jednym łożu nie rozdzieleni niczym. A to co jeszcze wisi na twojej szyi zaprzecza wszelkim prawom. Uczennica - czarownica - dziewica!
-Świetnie! Jak chcesz!
-Nie krzycz, nie wszyscy muszą słyszeć naszą rozmowę.
-Oczywiście Szanowny Mistrzu. Ty krzycz dowoli.
-Nie pyskuj.
-Mogę się nawet od razu z tobą przespać.
-No pewnie, że tak. Śpimy razem już od tak dawna, że ten jeden ruch nie zrobi ci różnicy. I taniej wychodzil - dodał po chwili.
Usiadła na łóżku, nerwowo bawiła się rzemykiem na prawej dłoni. On się nawet nie poruszył.
-Dlaczego ci tak to przeszkadza?
-Dlaczego? Bo trzymam cię przy sobie od ośmiu lat, ale to nic, że niczego cię nie nauczyłem. Mi oczywiście wszystko jedno, czarodzieje żyją długo wiec mogę poczekać, aż padniesz i wziąć wtedy inną. Nie, to mi nie przeszkadza. -jego głos był tak naturalny i spokojny, jakby opisywał drzewo w środku pola.
-Dlaczego dziewice nie czarują?
-Nie wiem!
-Powiedz.
-Nikt tego naprawdę nie wie. -jego styl mówienia bardzo gwałtownie złagodniał
-Wyjaśnij chociaż po części.
-Jest wiele teorii. No dobrze, już się nie wymiguję. Dawniej nieszczególnie się nad tym zastanawiano, głównie dlatego, że dzieci brane na szkolenie już nie były dziewicami, prawiczkami. Ale jakoś tak uległo to zmianie. Jak mówiłem teorii wiele. Korzystamy z Mocy, czerpiemy ją z zewnątrz, ale dzięki wrodzonym zdolnościom. Legenda mówi, że żyła niegdyś dziewica-czarownica imieniem Melnade. Zaprzysięgła sobie, w chwili gdy wyjaśniono jej, że dziewice nie czarują, że będzie pierwszą "czystą" czarownicą. Szczęściem jej wuj był czarodziejem, żaden inny nie chciał jej wziąć ze względu na tą przysięgę. Stracony czas. Wuj uczył ją już wiele lat, miała opanowanych wiele zaklęć, ale nie mogła ich użyć. Spędziła samotnie kilka lat i udało się jej rzucić pierwszy czar. Jak wyjawiła postawiona przed Radą, zastanowiła się nad formuła rzucania zaklęć. Znalazła wspólną część. Przewertowała wiele ksiąg zanim odnalazła ich funkcję. Miały one przywoływać Moc, z otoczenia, słowa te były przywoływane przy pomocy wrodzonej Siły. Bez tej części zaklęcia po prostu nie miały z czego zaistnieć. Melnade wymyśliła, że mogłaby wykorzystać wrodzone umiejętności. I jak już mówiłem udało jej się. Jednak gdy stała przed Radą chciała popisać się sukcesem. Rzuciła silne zaklęcie. Chwilę po fakcie upadła, straciła przytomność. Po dwóch dniach obudziła się, nikogo przy niej nie było. Chciała podać sobie szklankę wody przy pomocy prostego zaklęcia i to ją zabiło. Wykorzystała swój limit wrodzonych zdolności. Na podstawie tej legendy opiera się jedna z teorii. Zdaje mi się, że sama potrafisz ją wywnioskować.
-Tak, ale co ma dziewictwo do możliwości używania Mocy z zewnątrz?
-Ja jestem praktyczny czarodziej, nie teoretyk.
-Niech będzie, mów dalej.
-Teraz czas na zwolenników zła. Tu dwie proste teorie. Moc zawsze ma w sobie zło. Dziewica jest czysta i niewinna. Z tego też wyszło, że nie może korzystać z Mocy. Druga opiera się o zasadę strachu. Podstawą używania Magii po Mrocznej Stronie jest strach. Wlicza się w to strach innych-dający siłę. I strach własny-odbierający ją. Młody uczeń - prawiczek, dziewica chowa w sobie strach przed stratą cnoty. Ten strach jest tak wielki, że odbiera możliwości czarowania. Trzeba go przełamać.
-Zaprawdę bardzo twórcze.
-Całkiem możliwe.
-Coś jeszcze?
-Nie wyspałem się.
-No powiedz cos jeszcze.
-A przekona cię to?
-Kto to wie... Powiedz chociaż własne zdanie.
-Czarowanie to przyjemność. Seks to przyjemność. Dziewica, prawiczek nie zna tej drugiej w hierarchii przyjemności, więc nie może docenić pierwszej. Dlatego dziewice nie czarują.
-Bardzo śmieszne. -odwróciła do niego twarz. Mimo ironii spojrzał na nią z pełna naturalnością i obojętnością.
-Nie możesz tego wykluczyć. Idź załatw śniadanie, albo się prześpij ze mną, teraz. Albo ja idę spać.
-Powiedz coś jeszcze.
-Jestem niewyspany, nie myślę.
-Katromeiselu...
-Mistrzu jak już coś. Dziecko, nie męcz nie już.
-Dlaczego dziewice nie czarują?!
-Bo ich ciekawość skupia się nie na tym co trzeba. Chodzi taka jedna po świecie i gdzie nie jest martwi się, że jest dziewicą i co ona biedna ma ze sobą zrobić. Jak jest ładna to po każdym dotknięciu z czyjejś strony szykuję się na "najgorsze". A jak brzydka to się w kółko martwi, że nie będzie miała z kim pójść do łóżka. Paranoja.
-Oczywiście, mówi to wieczny "lubieżnik, winny".
-Nie łudź się, że cokolwiek pamiętam. Ma się już te 200lat. -delikatny uśmieszek przemknął po jego twarzy.
-Jak cię znam już nic nie powiesz. Ale jaki jest twój pogląd.
-Nie zgłębiam tego, wszystko mi jedno, ale mogę nad tym popracować jakby cię to wreszcie przekonało.
-Lepiej idź spać.
-Już mnie rozbudziłaś, ale idź załatw cos do jedzenia.
-Więc idę...Mistrzu. Ale wrócimy do tej rozmowy?
-Chyba. Niestety tak.
Sayrel von Ithlínësh
Wróć
|