Szanowna Koleżanko, W bodaj 15 numerze AMema jest Twój text na temat odszkodowań za pracę w Trzeciej Rzeszy. Tak się składa, że chętnie podejmę polemikę na ten temat. Faktem jest, że to mocno precedensowa sprawa, lecz nie wydaje mi się dziwne, że większość ludzi sobie to po prostu olewa. Jest to moim zdaniem wina braku nawet ogólnej wiedzy na temat II Wojny Światowej. Pozwolę sobie tutaj przytoczyć mały przykład z życia: czytam sobie na przerwie książkę Podkowińskiego "W kręgu Hitlera", podchodzi do mnie koleś. Zaczynamy tam sobie dyskutować, i dochodzimy do obozów koncentracyjnych (chcąc, nie chcąc jest w sumie rzecz która się z wojną kojarzy najbardziej) i słyszę komentarz, że to dobrze, "że palili Żydów", albo, że mieli "fajne zabawy". Po prostu słabno się robi. Bez komentarza. Dlatego też uważam, że to nawet lepiej jak część ludzi (nie mówię tu akurat o czytelnukach AM) nie interesuje się tą sprawą, bo po prostu oni w ogóle tego nie rozumieją. Kwestię opisu obozu pomijam, bo w pełni się z Tobą zgadzam. Dodam tylko, że do obozów ludzie trafiali do obozów zgodnie z listami, które były sporządzane (podobno, tak twierdzą niektórzy hitorycy) już od początku lat 30! Rozmawiaqłem na ten temat z człowiekiem, który przeżył obóz. Mój wujek, bo o nim mowa, chciał na ten temat mówić, aby w ludzie mieli świadomość tego, co się tam działo. Wbrew pozorom był to bardzo wesoły staruszek. Niestety zmarł niedawno, nie doczekał odszkodowań. Właśnie, odszkodowania. Uważam, że te odszkodowania są konieczne. Nie jest to żadne kretyństwo, a nawet uważam, że wypłaty powinny zacząć się już jakieś 10 lat temu. Teraz tych ludzi została już garstka. Nie wydaje mi się, aby robiono to po to, aby przypomnieć tym wszystkim ludziom o tamtych wydarzeniach, ale żeby choć w bardzo niewielkim stopniu im pomóc. Fakt, pieniądze niczego we wspomnieniach nie zmienią, lecz myślę, że jest to jakaś forma przeprosiń. Oficjalnych słów od 1945 roku padło już wiele, ale co tym ludziom po słowach. Możesz powiedzieć, że to bardzo materialne podejście do sprawy, ale zważ na to, że większość przymusowych robotników nie żyje obecnie w warunkach jakich by sobie życzyli. Być może choć trochę poprawią dzięki temu swą obecną sytuację? Z resztą temat pozostawiam otwarty. Z pozdrowieniem Ranger