Baca zatrudnił się w kopalni. Już pierwszego
dnia miał pecha, bo wpadł do starego, zapomnianego szybu.
Zbiegli się koledzy i mowiš:
- Franek, jesteś tam?
- Jo.
- Nic ci się nie stało?
- Ni.
- To wyłaź stamtąd.
- Kaj nie mogę, bo jeszcze lecę...
- Wojtek, wyźcie taki mondrala, wsytko prawie
wiycie, to powiydzcie wiela jest prowd?
Gazda na to:
- Jo znom jino trzy. Piyrso to źwiynto prowda, drugo tyż prowda,
i trzecio gówno prowda.
Wraca gaździna pociagiem z jarmarku i pyta
siedzacego z nia w przedziale pasażera:
- Proszę pana, czy w Zimnej Wodzie staje?
- Mnie nie!
Bacowa budzi swojego męża w środku nocy.
- Antoś, pchła mi chodzi po plecach, złap ja i zabij.
- Zapal światlo - doradza zaspany baca. - Jak cię zobaczy, to
sama zdechnie ze strachu.
Siedzi Baca razem ze skoczkami narciarskimi i
wysłuchuje ich opowieści. Pierwszy skoczek chwali się, że
skoczył na odległość 100 metrow, drugi, że pobił rekord
skoczni. Na to Baca mówi:
- Jak ja skoczylem z tej skoczni to lecę, lecę, patrzę, mijam
koniec wybiegu, tam gdzie zatrzymuja się inni, mijam Zakopane,
mijam Gubałówkę, a tu jak halny nie powieje i wróciło mnie
na 30. metr.
Baca rozwodzi się z Gaździna. Odbywa się
rozprawa w sadzie. Sędzia pyta się Gazdy:
- Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwieźć z ta Gaździna,
przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym Wam ona zawiniła?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada.
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła:
- Głupoty, Gazdo, gadacie! Całej wsi odpowiada, a Wam nie!
Juhas widzi bacę prowadzacego duże stado
owiec.
- Dokad je prowadzicie?
- Do domu. Bedę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je
trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród.
- Cóż, będa się musiały przyzwyczaić.
Baca przyjechał do Warszawy. Myśli sobie:
"psejode się tromwojem".
Idzie do kiosku i gada:
- Poprosze bilet na tromwaj. Miysce konicnie sidzonce.
Góral stanał przed sadem oskarżony o pobicie.
- Oskarżony twierdzi, ze uderzył poszkodowanego jeden raz zwinięta
gazeta?
- Ano tak - zgadza się góral.
- I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznał wstrzasu mózgu?
- Skoro tak doktor powiedział...
- W takim razie co było w gazecie?
- Nie wiem, nie czytałem.
Jedzie gazda z gaździna furmanka. Nagle niebo
się zachmurzyło, rozszalała się burza. Z nienacka 20 metrów
przed furmanka uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, palec
podnosi i mówi:
- Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za
furmanka. Gazda znów podnosi palec i mówi:
- Noooooooooooooo...
Znowu jada dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gazdzinę jadaca
na furmance, a gazda zadowolony:
- No!!!
Idzie baca do sklepu mięsnego i pyta:
- Cy jest kiełbasa?
- Jest. Beskidzka.
- Bez cego???
Siedzi góral na szczycie Rys i krzyczy:
- Hej!... Morze, nasze morze...
Baca rozmawia z turysta:
- Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca.
- Ciem - poprawia turysta.
- A kapciem.
- Wisi Baca na drzewie na jednej ręce i czyta
ksiażkę, która trzyma w drugiej.
Przechodzacy turysta przystaje i mówi:
- Baco! We wsi powiadaja, że Baca ma zdolności parapsychiczne!
Na to Baca:
- A głupoty gadaja!
Na to turysta odchodzi w swoja strone. Baca, dalej wiszac na
drzewie puszcza gałaź na której wisiał i przewraca ze spokojem
kartkę, wiszac w powietrzu.
- Oj, pie*.*a głupoty w tej wsi, oj pie*.*a!
Idzie dwoch bacow kolo sklepu spozywczego...
- Baco! Wiejejmy stad ino zywo!!!
- A czemusz to!?
- Bo tu pisza "Dzemy jaja!!!'
Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem
Zakopane. Nagle slysza krzyk i placz kobiety. Patrza - a gazda za
chalupa grzmoci zone. Prezydent pyta go dlaczego tak się zneca
nad kobieta. Gazda mowi:
- Chciala miec fiata - kupilem. Chciala mercedesa - kupilem. Ale
teraz jej się helikopterem zachcialo latac. Nie kupie, bo tu
gory i jeszcze mi się baba zabije!
Prezydent pokiwal ze zrozumieniem, ale Gierek wzial gazde na
strone i pyta:
- Gazdo, a tak naprawde o co poszlo?
- Przeca nie powiem obcemu, ze mi bzdziagwa bony na cukier
zgubila.
Pytaja bace:
- Czy te trzy dziewczynki sa twoimi corkami?
Baca:
- No.
- Ale one urodzily się tego samego dnia?!
- No...
-... w odstepach pietnastominutowych!!!
- No to co?! Ja mom rower...
W Tatrach na hali opala się naga blondyna.
Raczej spi, albo jest mocno zamyslona. Przechodzacy turysta
zgorszony widokiem nagiego damskiego lona (ale zabrzmialo)
przykrywa je swoim kapeluszem (co za poswiecenie!). Przychodzi
Baca, patrzy i mowi:
- O Jezusicku! Wciagnelo faceta!
- Staro, obrucilabys się ku mnie.
- Kces mnie, moj chlopecku?
- Nie, ino puscos baki.
Do "Pewex"-u przyszedl z wiaderkiem
goral:
- Pani, han co to za flaska?
- Francuski koniak.
- Loc!
- Prosze bardzo.
- A hanta flasysia piykno mi się widzi.
- To jest najlepsze wino portugalskie 'Porto'.
- Loc. A hanta?
- Polski spirytus.
- Duzo loc. Za to sycko kielo placem?
- Dwiescie piecdziesiat dolarow.
- Wyloc!
Baca byl swiadkiem wypadku samochodowego,
poldek walnal w drzewo. Przesluchuje go gliniarz:
- Baco jak to bylo?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widze.
- A oni nie widzieli...
- Baco, czy pokazecie nam Giewont? - pytaja
turysci.
- Jo. Widzita ta pierwsza gorka?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita ta druga gorka?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita ta trzecia gorka?
- Nie.
- To je Giewont.
Zmarzniety w czasie sniezycy tutysta puka do
bacowki - otwiera baca.
- Macie baco cos do jedzenia? - Niii! - To moze chociaz wrzatek
macie??
- Mom... ino zimny.
Ten sam turysta w nastepne wakacje zachodzi w
deszczu do bacowki,baca goscinnie czestuje go goraca strawa,
turysta zajadajac spostrzega ze do talerza leci mu z gory woda...
- Baco dach ci przecieka.
- Wim...
- To dlaczego nie naprawisz??
- Ni moge, przeciez deszcz pada.
- To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada??
- A bo wtedy nie cieknie...
W gorskiej chacie pod Gubalowka wielka
uroczystosc - Jan Gasienica konczy sto lat. Zjechali się
reporterzy, naczelnik miasta, wreczono medal i dyplom. Wszyscy,
trzesacego się ze starosci pomarszczonego Gasienice, pytaja jak
dozyl tak sedziwego wieku.
- Zwyczajnie, nie pilech, nie palilech, za dziewkami nie gonilech...
W tym momencie przerywa mu straszny halas.
- Nie przejmujta się - mowie Gasienica - to tylko moj starszy
brat, cala noc pil gorzale, to mu się chce teraz za d*.*ami
ganiac.