Nasza Ziemia ginie!!!

(a My wraz z nią)

Już dawno postanowiłem sobie, że napisze do AM text na ten temat, ale nigdy nie mogłem się za to zabrać. Żaden z czytelników wcześniej nie poruszał tego tematu aż do AM nr. 14, kiedy to właśnie Wooward poruszył ten problem. Właśnie to mnie zmobilizowało do napisania tego i wysłania do AM. No to zaczynam...

Wszyscy słyszeliśmy o tzw. efekcie cieplarnianym, ale może nie wszyscy wiemy co to jest. Najogólniej mówiąc są to zmiany klimatyczne spowodowane przez nadmierne wprowadzanie CO2 do atmosfery. Fabryki każdego roku emitują do atmosfery tony tego związku i innych śmieci. Oczywiście CO2 jest niezbędne dla życia roślin (proces fotosyntezy) i ludzi. W końcu rośliny przekształcają ten związek na tlen, ale nadmierne ilości mogą okazać się katastrofalne w skutkach. Roślin na świecie jest coraz mniej, a dwutlenku węgla coraz więcej. Lasy tropikalne, które pełnią najznaczniejszą funkcję w przemianie CO2 na tlen są regularnie wycinane, a fabryki nie zaprzestają swoich działań.

Efekt cieplarniany to podwyższanie się średniej rocznej temperatury na obszarze całej naszej planety. Nie znaczy to jednak, że z każdym kolejnym rokiem będzie coraz cieplej. Średnia roczna temperatura za sto lat według naukowców ma się zmienić tylko o kilka stopni, ale różnice choć minimalne już nastąpiły. Różnice te dla samego człowieka są nieodczuwalne, ale w środowisku naturalnym spowodowały one nie małe zamieszanie. I nie musimy patrzeć daleko w przyszłość. Spójrzmy na to co się teraz dzieje. Ludzie zaczynają unikać Słońca z powodu na razie częściowego zniszczenia naturalnej ochrony (ozonu), który nas chronił przed promieniami UV. Na Antarktydzie topnieją lodowce podwyższając tym samym poziom mórz i oceanów. Śnieg pada w miejscach, w których nigdy wcześniej nie padał. W USA ludzie giną na skutek nie ustępujących upałów. Wody pitnej jest coraz mniej (gdzieś nawet przeczytałem, że jeżeli wybuchnie III wojna światowa to będzie się ona toczyła o nic innego jak właśnie o wodę). Każdego roku spalają się setki hektarów lasów, przechodzą olbrzymie huragany, tornada i powodzie.

Katastrofy klimatyczne były zawsze, ale nigdy nie nawiedzały naszej planety z taką częstotliwością i nie siały takiego spustoszenia jak teraz. Od 1997r. Polska jest regularnie zalewana. Czasem powódź zalewa większe obszary tak jak to było w 1997r. i w tym, a czasem mniejsze. Ale jest co roku. I co to da jeśli będziemy zwalczać tylko jej skutki nie zastanawiając się co jest przyczyną jej i wielu innych kataklizmów na całym świecie.

Jeśli dalej będziemy tak jak dotąd zanieczyszczać naszą atmosferę naukowcy ostrzegają, że do katastrofy klimatycznej na skalę światową dojdzie do 2050r., a może znacznie szybciej. Człowiek nie może odwrócić tego co już zrobił, przez swoją głupotę i bezmyślność. Teraz możemy jedynie opóźnić termin tej katastrofy i ewentualnie złagodzić jej skutki. Jednak moim zdaniem ludzie obudzą się gdy będzie już za późno na podjęcie jakichkolwiek działań.

Razvan Bosnegeanu

 

Dla wszystkich, którzy chcieliby się ze mną skontaktować podaję swój e-mail: Sendai@go2.pl

Ps. Piszcie również tego typu texty i wysyłajcie je do AM jak to mawiał Wooward :)