*** Ironiada - polemika ***
Do napisania tegoż arta zmusiło mnie to, iż absolutnie nie zgadzam się z autorem głównie co do recenzji trzech ostatnich albumów studyjnych Iron Maiden. To niby nic wielkiego ale... po prostu chcę przestrzec potencjalnych fanów Maiden przed pewnymi rzeczami.
Zacznę od "The X Factor". Autor pisze, że jest to totalna klapa, porażka itd. Jednak ten album jest najdojżalszy ze wszystkich poprzednich i mimo tego, że nie słychać specyficznych agresywnych gitar i solówek, jest to płyta naprawdę dobra. Doceniłem ją jednak dopiero po jakimś czasie, po kilkudziesięciu nawet wysłuchaniach od początku do końca -- płyta zdecydowanie należąca do najlepszych. Ocena: 8/10.
Również odwrotne są moje odczucia co do płyty "Virtual XI". Autor uważa ją za "esencję Iron Maiden". Cóż za okropne wprowadzenie w błąd kogoś, kto nie słyszał nigdy Iron'ów, a szuka czegoś, od czego by zacząć. I sobie myśli, że ten zespół to dziadostwo! Oczywiście, sama płyta nie jest zła, ale przyczepić się można do dwóch rzeczy -- utwory są na siłę wydłużone, refreny w kilku z nich powtarzane są kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy ("The Angel and the Gambler"), po drugie - nie ma już takiego 'kopa' i energii, tak jakby chłopakom już nie chciało się więcej grać. Najwyżej 3, góra 4 utwory nadają się do wysłuchania. Aha, jest jeszcze trzecia rzecz - Steve Harris troszeczkę nie za dobrze zmixował materiał i wokalistę słychać dwa razy za głośno... (czyżbym się czepiał? Fakt, jak ktoś ma porządny sprzęt...). Ocena: 3/10.
Słówko o "Brave New World". Ten albumik jest na trzecim miejscu najlepszych płyt Iron Maiden. Wrócił Dickinson i Smith, utwory są cięższe niż poprzednie, bardziej rozbudowane. Tylko 3 utwory trwają ok. 4 minut - reszta to 7-10 minutowe arcydzieła. Nie ma już takich rzeczy, jak na "Virtual XI", piosenki są zrównoważone i naprawdę wpadają w ucho i ciężko mi było zapomnieć np. "The Nomad". Widać, że zespół wrócił do dawnej formy i może poza "The Mercenary" wszystkie utwory są zayebiste! Ocena: 9+/10.
To by było na tyle. Oczywiście, nie w pełni zgadzam się również z reckami pozostałych płyt, ale może starczy o Iron Maiden jak na jeden raz (już będą 3 arty, albo i lepiej!). Czas, żeby ktoś popisał o innych gatunkach muzycznych (Westlife rządzi ;)))). A więc do zrobaczenia!