Pomyślałam sobie, że skoro moja ostatnia recenzja nawet mi się udała, warto spróbowac jeszcze raz:)) A że właśnie wpadło mi w łapki coś całkiem nowego i fajniastego, zabrałam się za pisanie (w końcu lepiej pisać recenzje czegoś, co się lubi, niż wypracowanie na temat: "Zwycięstwo czy klęska życiowa? Jak oceniasz postawy i wybory moralne bohaterów Żeromskiego.":PP) Tą fajniastą rzeczą jest "Coś się kończy, coś się zaczyna" Andrzeja Sapkowskiego.

Zobaczyłam tę książkę w biblotece publicznej (w Dzierżonoiowie jakby ktoś pytał:)) i zrobiłam baaardzo głupią minę:) (oczy jak spodki i na dodatek wybałuszone jak u żaby:)) Miałam akurat nic nie wypożyczać, bo czytałam w tym czasie "Mistrza i Małgorzatę" i kilka lektur, ale nie mogłam się powstrzymać. Miałam szczęście - ten zbiór opowiadań zakupiono zaledwie dzień wcześniej i pożyczyłam go jako pierwsza!:)

Nio dobra, to tyle drogą wstępu:) Czas na konkrety:
książka ma 300 stron (nie licząc spisu treści:)), na których znajduje się 8 opowiadań, o których co nieco poniżej napisze.

"Droga, z której się nie wraca" - po raz pierwszy ukazała się w 1988r. w sierpniowym numerze "Fantastyki" (mam ten numer!! haha! a wy nie:P). Opowiada o przygodach (a właściwie to jednej przygodzie:)) druidki Visenny, która jest matką wiedźmina Geralta (a została nią bo Sapkowskiemu się to imię spodobało i postanowił je wykorzystać ponownie:))
"Muzykanci" - nowelka ta powstała w 1989r. na zamówienie niejakiego Wojtka Sedeńskiego, który zaproponował Sapkowskiemu udział w antologii pt. "Zagrożenia" (która ostatecznie ukazała się jako "Wizje altrenatywne"). Jest to horror o zwierzątkach, a dokładniej o kotach; wstęp do tej nowelki mówi sam za siebie: "Męczycie zwierzaki, bo są bezsilne i nie mogą się zrewanżować, odpłacić pięknym za nadobne? Uważajcie! Nie bądźcie tacy pewni siebie!". Utwór ten otrzymał w 1990r. nagrodę Fundacji Literackiej im. Natalii Gall.
"Tandaradei!" - drugi horror Sapkowsiego (a dokładniej "opowieść niepokolu") i trzecie opowiadanie nie mające nic wspólnego z Wiedźminem. Akcja utworu dzieje się w Polsce, w ośrodku wczasowym. Więcej nie napisze:)
"W leju po bombie" - opowiadanie to było pisane do antologii, która jednak nie ujrzała światła dziennego. Jak pisze we wstępie pan Andrzej jest ono jedynum jego opowiadaniem, "o którym z całą pewnością można powiedzieć, iż nie jest to fantasy. Dzięki 'Lejowi...' mogę z podniesionym czołem mówić o sobie: 'autor science fiction'". Pierwszy raz ukazało się ono w 1993r. w kwietniowym numerze "Feniksa", a w 1994r. Sapkowski otrzymał za nie doroczną nagrodę im. Janusza A. Zajdla. Jest to jedno z moich ulubionych opowiadań z tej książki - czytałam je w autobusie i śmiałam się jak głupia sama do siebie (i na dodatek na głos:)) Nio, ale ja mam wypaczone poczucie humoru:P
"Coś się kończy, coś się zaczyna" - opis ślubu i wesela Geralta i Yennefer. Nie jest to alternatywne zakończenie sagi, chociaż może być tak odebrane. Powstało w 1992r., a ukazało się w "Czerwonym karle" w 1993r. (pierwszy tom sagi ukazał się w 1994r., a ostatni w 1999r. - na pewno nie jest to zakończenie:))
"Bitewny pył" - fragment typowej space opery, efekt pewnego żartu - o jaki żart chodzi nie napisze:) proszę sobie samemu doczytać:))
"Złote popołudnie" - to opowiadanie zostało napisane specjalnie do antologii "Trzynaście kotów" wydanej w 1997r. Opowiada ono o Kocie z Cheshire (Chesterze:)) - jednym z najsławniejszych kotów literatury (obok Behemota i Kota Filemona:)) Tu także nie napisze nic o fabule - trzeba przeczytać koniecznie! Obok "Leju..." IMHO najlepsze opowiadanie w książce.
"Zdarzenie w Mischief Creek" - opoeiadanko o czarownicach, nawiązuje do sprawy Salem z 1692r. Mi, jako osobie o takiej samej płci jak potencjalna czarownica, całkiem się podobało ("(...)będziecie potrzebowali niewolników, to będziecie ich brali od narodów, które są naokoło was. (...) Weź sobie tego młodzieńca":))

I tym optymistycznym akcentem zakończe tę recenzje:))
Pozdroofka dla wszystkich.

FALKA

Łagiewniki 4.VI.2001r.