Ostatni smok |
Przeczytana przeze mnie ostatnio książka powstała na podstawie scenariusza filmowego co zdarza się nieczęsto. Zazwyczaj jest odwrotnie - na podstawie książki powstaje film. Zazwyczaj również film nie oddaje w pełni tego co autor pokazał w książce. Choć nie oglądałem filmu Ostatni Smok (tytułowemu smoku głosu użyczył Sean Connery) śmiało mogę powiedzieć, że książka jest lepsza :). I to nie tylko dlatego, że myślę, że dobra książka jest lepsza od świetnego filmu. Mówię tak dlatego, że w filmie nie da się pokazać tego co dzieje sie w tej książce. A nawet jeśli to byłby to film tak drogi, że na pewno bym o nim słyszał. No, ale mniejsza z tym. Owe dzieło opowiada o niezwykłym przymierzu zawartym przez Rycerza Dawnego Kodeksu Króla Artura i Rycerzy Okrągłego Stołu - Bowena z ostatnim żyjącym na ziemi smokiem oraz z ubogą, młodą, niezwykle piękną, rudowłosą, dziewczynę. W kompani znalazło sie jeszcze kilka innych osób, ale to właśnie te związane ze sobą były najsilniejszymi kolejami losu. Jednym słowem znali się od dawna choć na początku o tym nie wiedzieli :)
Bowen niegdyś służył księciu Einonowi. Uczył go sztuki walki i Dawnego Kodeksu Króla Artura i tak dalej. Pewnego dnia - ojciec księcia stoczył walkę przeciwko zbuntowanym (słusznie) chłopom. Król był tyranem, więc chłopi go nienawidzili. Tak się szczęśliwie zdarzyło, że król zginął w tej walce. Einon z Bowenem obserwowali to zdarzenie ze wzgórza. Gdy tylko Książe zobaczył umierającego ojca, rzucił się w wir walki. Bowen nie zdołał go doścignąć. Do księcia doskoczyła jakaś młoda postać o rudych włosach. Einon stanął jak wryty. Ową osobą okazała się dziewczyna. Spiesznie wykorzystała chwilę nieuwagi i pchnęła obecnego już króla w pierś. Krótki miecz przebił serce. Bowen zabrał jeszcze oddychającego chłopca do zamku. Na miejscu, matka Einona od razu zaczęła działać. Należała do klanu smoków i miała jednego z nich jako przyjaciela. Czym prędzej udała się z Bowenem i Einonem do pieczary prosić smoka o pomoc. Ten wyjął ze swojej piersi połowę serca i włożył ją w klatkę piersiową chłopca. Wcześniej kazał przysiąc, że Einonem nigdy nie zawładnie żądza krwi tak jak zrobiła to z jego ojcem. Król przysiągł. Bowen obiecał smokowi, że zawsze będzie przypominać Einonowi o jego przysiędze. Następnego ranka Einon wstał z łóżka niezwykle rześki i silny. Zwołał oddział i ruszył do wioski, w której wczoraj odbyła się rzeź. Postanowił zemścić się na chłopach za śmierć ojca. Trochę później za nim wyruszył Bowen. Na miejscu w wiosce król kazał pozabijać wszystkich jej mieszkańców, a ze szczególna brutalnością obyć się z rudą dziewką i jej ojcem, od którego to ciosu padł ojciec Einona. W tej chwili wkroczył Bowen. wprowadzając chwilę zamieszania pozwolił nieszczęsnej, rudej rodzince uciec do lasu. Nie mógł uwierzyć, że chłopiec, którym sie opiekował był tak okrutny. O wszystko obwiniał smoka. Uważał, że to za jego sprawą Einon się tak zmienił. Natychmiast udał się do pieczary i wytknął wszystko smokowi. Nie dał mu dojść do słowa, poprzysiągł, że zabije wszystkie smoki dopóki nie spotka na swej drodze właśnie jego.
Po czterech latach Bowen na swej tarczy ma już zawieszonych dwanaście smoczych pazurów. Coraz trudniej znaleźć mu kolejną zdobycz. Ostatnim zabitym smokiem był stary , wychudzony szczerbol. Podczas jego egzekucji Bowen poznał duchownego Gilberta. Przez krótki czas ów zakonnik podróżował wraz z rycerzem, ale gdy ten odkrył na ziemi świeży ślad innego smoka natychmiast opuścił swego towarzysza. Udał sie śladami do wodospadu. Ujrzał wielkiego smoka koloru lekko czerwonawego. Rzucił się na niego wściekle z obnażonym mieczem. Smok odparł atak. Rycerz natarł ponownie. Zwarli się w uderzeniu. Potwór zręcznie sparował cios rycerza. Bowen jednak nie ustępował. Przeszedł w piruecie od tyłu smoka i zadał cios. Ponownie chybił. Siła jego chybionego ciosu powaliła go na kolana. Smok skorzystał z okazji j złapał Bowena tak, że znalazł sie w jego paszczy. Rycerz był już jednak przygotowany na takie posunięcie. Przytknął miecz do podniebienia smoka i zagroził, że jeśli go nie puści zginą obaj. Smok nie chcąc musiał przyjąć taka propozycję. Bowen obiecał tym razem darować mu życie, ale przy najbliższej okazji, gdy będzie miał jeszcze większe doświadczenie w zabijaniu smoków, zemści się. Na to smok odpowiedział mu, że już większego doświadczenia osiągnąć sie nie da, a to z tego powodu, że on jest ostatnim żyjącym na ziemi smokiem. Bowen wpadł w osłupienie. Wywiązała się dłuższa rozmowa po czym niedawni przeciwnicy zostali przyjaciółmi. Mało tego, obaj stworzyli spółkę i zawodowo... oszukiwali ludzi. Draco, bo tak smoka nazwał Bowen, markował napad na wioskę, porywał jedną sztukę bydła i odlatywał. W tym czasie Bowen omawiał z mieszkańcami wioski cenę za jaką będzie miał zabić smoka. Później Smok przylatywał, a Bowen celnym strzałem, który w powietrzu Draco łapał udając trafienie, powalał smoka do jeziora lub w las. W ten sposób przez jakiś czas razem zarabiali na życie. Do czasu jednak. Raz sie zdarzyło, że w wiosce "zaatakowanej" przez smoka, młoda dziewczyna próbowała nakłonić chłopów do wystąpienia przeciw królowi. Mieszkańcy wioski nie chcieli jej słuchać, obrzucali ją warzywami. Nie chcieli również przyjąć "pomocy" Bowena w zlikwidowaniu innego problemu, którym był okupujący mostek Draco. Chłopi postanowili, że sami uporają ze smokiem. Los trafił na dziewczynę o rudych włosach, która wcześniej tak bardzo walecznie namawiała ich do buntu. Teraz dziewczyna stała blada przed chłopami czkając na rozstrzygnięcie tej niezręcznej sytuacji. Chłopi wystawili Karę na pożarcie smokowi. Draco nie wiedział co zrobić. Bowen zdołał się zbliżyć na odległość szeptu i powiedział smokowi, żeby zabrał dziewczynę gdzieś do lasu. Draco tak też zrobił. Bowen również udał się do lasu zrezygnowany. po krótkiej wędrówce usłyszał śpiew smoka. Był to radosny śpiew. Rycerz poszedł w jego kierunku. Na małej polanie ujrzał przyjaciela śpiewającego rudowłosej Karze serenadę. Teraz dopiero spostrzegł jaka dziewczyna jest piękna. Mimo zauroczenia nie mógł zrozumieć smoka. Nie chciał przyjąć do wiadomości, że przyjaciel nie posłuchał go. Draco zamiast zostawić dziewczynę gdzieś w lesie, śpiewa jej pieśni miłosne. Tymczasem Kara zrozumiała jakim sposobem Draco i Bowen wykorzystywali chłopów. Obrażona odeszła. Bowen nie przejął sie tym zbytnio, bardziej przeżył to Draco. Ze względu na to, że dziś jeszcze nic nie zarobili, postanowili próbować dalej. Udali sie do innej wioski i o dziwo była w niej również Kara. Spotkali ja w takich samych okolicznościach jak poprzednio - namawiającą ludzi do buntu. Gdy tylko zobaczyła Bowena powiedziała chłopom, że jest on oszustem i nie powinni przyjmować jego usług. Na to z tłumu odezwał się inny znajomy głos. Należał on do Gilberta. On z kolei przekonywał mieszkańców co do uczciwości Bowena. Bowen postanowił walczyc ze smokiem dla zachowania pozorów. Chciał go na niby ugodzić mieczem, by ten mógł zanurkować w pobliskim zbiorniku wodnym. Wszystko udało by się znakomicie gdyby ów zbiornik nie był większą kałużą. Smok runął do niej z kilku metrów udając przedśmiertne drgawki. Zanurzył się jednak tylko do połowy. Chłopi rzucili się w jego kierunku celem zdarcia skóry itp. Trzeba było szybko działać. Draco wzniósł się ponownie i pochwycił w swe łapy Bowena. Zatoczyli kilka kręgów gdy okazało sie, że Kara jest w niebezpieczeństwie, napastowana przez chłopów. W podobnej sytuacji znalazł się Gilbert. Draco obniżył lot jeszcze raz i zabrał pozostałą dwójkę. Wzbił się pod chmury i poleciał.
Lecieli już dość długo nie wiedząc dokąd. Draco nie chciał zdradzić tajemnicy. Wkrótce ujrzeli dziwny krąg kamieni. Wylądowali. To co zobaczyli wprawiło w osłupienie wszystkich, ale najbardziej Bowena. Znajdowali sie w dolinie Avalonu przy okrągłym stole Króla Artura i jego rycerzy. W Bowena wstąpiły nowe siły. Zaczął na głos recytować Dawny Kodeks:
Po raz drugi uwierzył w siebie. Zgodził się na propozycje Kary by razem poprowadzić lud do zwycięstwa. Zaczęły się przygotowania do bitwy. Kara uczyła się władać toporem, Gilbert odkrył w sobie niewiarygodny talent - łucznictwo. W wiosce nie było mu równego w strzelaniu do tarczy. Bowen przygotowywał wieśniaków. Uczył ich miecza i strategii. Do wioski zaczęło napływać więcej ludzi. Po kilku tygodniach nie była to już wioska, ale spore miasteczko dobrze wyszkolonych wojów. Coraz bardziej zbliżał się dzień ostatecznej walki. Bowen poprosił Karę o jakąś chustę, by miał w boju coś od kobiety, która mu się podoba. Kara zawstydzona odpowiedziała, że nic takiego niestety nie ma. Nastał wreszcie ten dzień i "wojsko" Bowena mogło udać się pod zamek. Poszła z nim jednak tylko setka śmiałków. Reszta miała czekać w pobliskim lesie jako zasadzka. Z powietrza atakował Draco. Z murów zrzucił kilu pogromców smoków aż w końcu został złapany za nogę wielkim łańcuchem. Otworzyły się bramy zamku i na garstkę wojowników Bowena ruszył regularny oddział rycerzy. Jednak Bowenowi o to właśnie chodziło. Zarządził odwrót i gdy rycerstwo już ich dościgało z lasu wyskoczyła rzesza żądnych zemsty za swoje krzywdy wieśniaków. Gilbert celnie szył z łuku siedząc na pobliskim drzewie. Postanowił, że ze swego łuku nie będzie zabijał. Mimo tego postanowienia bardzo pomagał wieśniakom. Strzałami przeszywał wiązania siodeł, wytrącał z rąk rycerzy miecze i topory. W zamieszaniu ujrzał uciekającego króla. Bowen krzyknął do duchownego by nie przejmował się postanowieniami i strzelał. Ten napiął strzałę i natychmiast ją wypuścił. Trafiła prosto w serce Einona. Ten jednak nieporuszony wyjął strzałę i pogalopował dalej. W momencie trafienia z góry można było posłyszeć ryk Draco. Bowen podejrzewał, że część serca odpowiedzialna za śmierć Einona znajduje się w ciele Draco. Nie mógł jednak zabić przyjaciela więc odegnał od siebie tę myśl. Wraz z Karą i Gilbertem weszli przez tajemne przejście do podziemi zamku. Korytarze prowadziły wprost do komnaty króla. Między Bowenem, a Einonem nawiązała sie walka. Nauczyciel walczył z uczniem. W miarę postępu walki okazywało się, że uczeń przerasta mistrza. Razem przeszli przez pół zamku wymieniając między sobą ciosy. Skończyli na murach, obaj nie mieli odwrotu. Einon co prawda co chwilę przyjmował ciosy, ale razy natychmiast się goiły. Nie widząc innego wyjścia Bowen zrzucił króla z murów. Znów usłyszał ryk Draco. Sam Bowen również prawie spadł, ale w ostatnim momencie złapał się liny i opuścił na dziedziniec. NA środku tego dziedzińca ujrzał związanego łańcuchami przyjaciela. Wył z bólu. Gdy zobaczył Bowena ostatecznie rozwiał jego wątpliwości, że śmierć Eionona jest uzależniona od jego śmierci. Bowen nie mógł uwierzyć. Kłócili się tak jeszcze przez chwilę gdy z fosy wygramolił się Einon. Teraz Bowen uwierzył. Nie miał jednak takiej siły by zabić przyjaciela. Gdy Einon podnosił już na rycerza śmiertelny cios ten cisnął na ślepo toporem w smoka. Einon padła martwy. Draco również nie żył. Chwilę później do zamku wdarli się chłopi i powybijali wszystkich podwładnych byłego króla. Kara dołączyła do Bowena rzucając mu się w ramiona. Podarowała mu chustę, która kiedyś należała do jej ojca, wyznając mu miłość. Tu kończy się opowieść, ale można oczywiście snuć domysły, że zakochani wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie. Tego w książce zabrakło :)
Autor: olek-olek
olek-olek@rpg.pl