Hannibal
Od razu na wstępie powiem, że ów sequel nie będzie niestety zaliczał się do tych samych. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie jest to horror... Tak jak jedynka zasługiwała wg mnie na to miano, tak na określenie tej części przychodzi mi do głowy poplątanie kilku gatunków. Powiedzmy thriller sensacyjno psychologiczny. Szczególnie nie podobał mi się wstęp - zwyczajna strzelanina w brudnej dzielnicy... Z kolei dalej film był dosyć nudny. Jednak do momentu, w którym pojawił się na dobre Dr Lecter. Jego postać podobała mi się najbardziej... Ale niestety i ona nie była bez skazy... Mam wrażenie, że cała produkcja miała być taka, by widzowie dostali wszystko to, czego chcą. Jednak do końca się to nie udało... W efekcie Hannibal mocno przerysowany obraz Milczenia Owiec. Tam w sposobie bycia Lectera dostrzegaliśmy gdzieniegdzie elementy satyry. Tutaj jest jej aż nadto. Tam doktor bezpośrednio nie był główną postacią - tutaj wszystko kręci się wokół jego osoby... I wreszcie sceny drastyczne... W jedynce nie były praktycznie ukazane i to było plusem - widz sam musiał sobie parę rzeczy dopowiedzieć, zadziałać wyobraźnią... To mogło być bardziej przerażające, a tymczasem twórcy zaserwowali nam wszystko na talerzu. To wszystko razem to to, czego pozornie oczekiwaliśmy, jednak okazuje się, że jest tego za dużo.
Pomimo tych moich wszystkich narzekań na Hannibala nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że film mi się nie podobał - wręcz przeciwnie, był nawet nie zły. Jednak porównując go do poprzednika, przegrywa i to znacznie. Za jakiś czas ujrzymy najprawdopodobniej doktora Kanibala po raz kolejny i wcieli się w niego ponownie Anthony Hopkins. I wcale nie skazuję go od razu na porażkę. A to dlatego, że będzie na podstawie powieści Harris'a Czerwony Smok. Tak, tak... Hannibal także był na podstawie jego powieści... Lecz różnica tkwi w tym, że gdy powstawał Red Dragon nikt łącznie z Harris'em nie podejrzewał tak ogromnego sukcesu kasowego, a pisząc Hannibala pisał go po to, by zarobić na sukcesie filmu. Nawet tytuł książki zaproponowany przez niego (Delikatność duszy) został odrzucony ze względu na małe skojarzenie z poprzednikiem...
Na koniec podzielę się z Wami moją kolejną obawą. Mianowicie boję się, że może powstać kolejny sequel Milczenia Owiec. A wskazuje na to końcówka filmu Hannibal.
[JEŚLI NIE WIDZIAŁEŚ TO NIE CZYTAJ]
Mianowicie pomijając to, że nie była zaskakująca, bo była bardzo podobna do tej z poprzednika, Lecter spotkał w samolocie chłopca wykazującego skłonności kanibalistyczne... I ów chłopiec może być... następcą Lectera. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo w przeciwnym przypadku zapowiada komercyjny niewypał...
Miesiąc temu przybliżyłem Wam sylwetki Freddy'ego, Billego, Stu, itd.:)) Tym razem będziecie mieli przyjemność poznać naprawdę sympatyczną laleczkę Chucky, oraz równie miłego Lectera.
przegląd seryjnych morderców
część II
Chucky
Film: Dziecięca Zabawa, oraz dwa kolejne sequele.
Motywy: Nie pamiętam, czy były jakieś szczególne powody, ale istotnym jest fakt, że w ową lalkę wszedł duch zbrodniarza.
Uroki zewnętrzne: Rudy, naprawdę sympatyczny bobasek...
Styl działania: hmm... Morduje...?
Narzędzie (-a) zbrodni: o ile się nie mylę to nie ma swojego ulubionego narzędzia... Po prostu bierze jakieś narzędzie, które ma pod ręką i...
Skala okrucieństwa (od 1 do 5): powiedzmy 3 z malutkim plusikiem za okrutny wygląd :)))
Hannibal Lecter
Film: Milczenie Owiec, Hannibal, oraz zapowiadany dopiero prequel Milczenia Owiec - Czerwony Smok. Wszystkie części naturalnie na podstawie trylogii Thomas'a Harris'a.
Motywy: Myślę, że najlepszym wyjaśnieniem tego punktu będzie cytat (zgadnijcie z jakiego filmu - dla tych, którzy odgadną nie przewidziane bardzo atrakcyjne nagrody!!):
(...) did they really ever explain why Hannibal Lecter liked to eat people? Don't think so. You see, it's scarier when there's no motive (...).
Ale powiedzmy, że był głodny;)
Uroki zewnętrzne: Ma na pewno charakterystyczny, niepowtarzalny wyraz twarzy.
Styl działania: hm... Morduje...? No dobra, jest smakoszem...
Narzędzie (-a) zbrodni: Ręce, ząbki... nic szczególnego...
Skala okrucieństwa (od 1 do 5): 5
[scream]