The Nomad Soul
Ci, co mają te grę bez problemu rozszyfrują ten napis. Inni będą wiedzieć po tytule w spisie treści w AM. No więc gra oczywiście nazywa się Omikron: The Nomad Soul. Taki font pochodzi z miasta przyszłości
– Omikron. Pewnego razu jednak podczas zabawy na komputerze odwiedził was pewien człowiek pochodzący z tego miasta. Powiedział on, że jego miasto jest w niebezpieczeństwie. Jak łatwo się domyślić to my będziemy musieli pomóc w ocaleniu go. Nasza dusza wstąpiła w jego ciało i rozpoczęła się wielka przygoda. Tak pokrótce zapowiada się fabuła The Nomad Soul. Nie wiadomo gdzie jesteśmy, co tu robimy i co najważniejsze w czyim ciele jesteśmy. A więc to wytłumaczę ... a nie! Tej gry nie można streścić. Najlepiej jak do tego dojdziecie sami. Znaleźliście się w nowym miejscu i jedyne co wam pozostało to liczyć na własne siły. Nie możecie też zaufać swojemu gospodarzowi, w sensie ciała. Prędzej czy później wasza dusza będzie musiała zmienić ciało. Jest to niezbędne w ukończeniu gry. Zdarzają się momenty, w których przegrywacie walkę, wtedy wstępujecie w pierwszą osobę, która dotknie waszego ciała. Jednak czasem nie ma wyboru i trzeba zmienić gospodarza. Stwarza to pewną liniowość rozgrywki.Omikron to
potężne miasto. Można je zmierzyć na piechotę lub użyć ślizgacza – pojazdu przyszłości. Nie myślcie że to miasto jest takie, że domy, które widzicie są miejscami, w których najczęściej dzieje się coś związanego z fabułą. Około 50% budynków to zwykłe miejsca, takie jak w normalnym mieście. Są tam supermarkety, restauracje, szpitale, mieszkania itd. Do każdego możecie wejść, kupić żywność, lub odpocząć. Walutą są seteki. Pieniądze te możecie znaleźć dość często w różnych, dość ważnych dla akcji gry, miejscach. Można je też zarobić na walkach na pewnej arenie. Jednak żeby się tam dostać trzeba znać odpowiednie hasło. Polecam czytanie ulotek. Kiedy to czytacie na łamach AM znajduje się moja recenzja gry MESSIAH. Opisywałem w niej klimat, jaki panuje na ulicach miast. Ulice są brudne, śmierdzące. Kręcą się wszędzie jakieś męty i prostytutki. Nie ma spokoju. Wszędzie aż pachnie korupcją. Autorzy The Nomad Soul spojrzeli na świat przyszłości bardziej optymistycznie. Omikron jest spokojnym miastem. Oczywiście względnie, bo w miarę zagłębiania się w fabułę powoli odkrywacie pewne uszczerbki i dowiadujecie się o różnych problemach. Dotyczy to jednak was i paru dziesięciu mieszkańców, waszych sprzymierzeńców lub wrogów. Dla reszty mieszkańców miasto wydaje się bezpieczne, lub nie wiedzą oni o zagrożeniu. W MESSIAH’u ludzie byli praktycznie cały czas zagrożeni. Co jakiś czas w mieście następowały rozruchy, strzelaniny, ataki mętów i różnego rodzaju gwałty. Mogliście do każdego mieszkańca podejść i wyciągnąć giwerę, a następnie wystrzelić. W The Nomad Soul nie ma takiej możliwości. To sprawia, że jesteście ograniczeni w możliwościach, jednak wasz los został z góry przesądzony jako wybawców. Oj... biedny twój los duszo...Czy wspo
minałem, że The Nomad Soul to przygodówka ;) ? No to dobrze, bo bym musiał się poprawić. The Nomad Soul to jest action/adventure (z przewagą adventure ale who cares :P). Samo action dzieli się na dwie rzeczy. Pierwszą z nich są strzelaniny. Widok wtedy zmienia się z TPP na FPP i dalej wszystko jak w klasycznym shooterze. Podnosi to nieźle adrenalinę, która trochę maleje podczas rozwiązywania zagadek. Taka strzelanina, to bardzo emocjonująca odmiana. Drugą częścią action są ... bijatyki! Zasady są podobne jak np. w Virtual Fighter. Można oczywiście stosować różne kombosy. Jednak jest jeszcze jedna rzecz. Otóż jeżeli przechodzicie każdego fightera z palcem w... bucie ;P to w The Nomad Soul wam na początku nie pójdzie. Otóż jest także niewielki element RPG. Żeby być dobrym wojownikiem trzeba doskonalić swoją kondycje podczas treningu. Podnoszą się wtedy różne zdolności. Można też zażywać mikstury jednak dopiero w pewnym momencie gry będziecie mogli znaleźć takie miejsce.Od strony audiowizualnej gra prezentuj
e się rewelacyjnie. Nad muzyką czuwał sam David Bowie i Reeves Gabrels. O ile ci drudzy darowali grze parę kawałków to ten pierwszy naprawdę podarował jej dużo. Po pierwsze w grze usłyszymy 8 kawałków z jego albumu “Hours”. Po drugie możemy go w niej zobaczyć! Nie żartuję! W grze występuje w zespole Dream Flyers (chociaż pewien przechodzień odpowiedział Dreamers, jak go zapytałem czego można posłuchać w Omikron). Trudno ten zespół znaleźć ponieważ jest on ścigany przez władzę, ale ulotki na pewno wam pomogą. Dodam jeszcze, że muzyka znakomicie pasuję do klimatu gry. Rzadko się trafiają gry z tak dobrą muzą. Grasz i relaksujesz się przy tak dobrym dźwięku. Co do grafiki to prawdziwa perła. Jeżeli modele postaci są trochę zbyt kanciaste, to spójrzcie na twarz. Jest zachowana perfekcyjna mimika. Dla przykładu twarz Davida Bowie w grze jest zadziwiająco podobna do jego realnej twarzy. Nie mówiąc już o ruchach ust, bo naprawdę są wspaniałe. Tętniące życiem miasto jest znakomicie pokazane. Po prostu przyjemnie jest je zwiedzać. Na koniec powiem, że The Nomad Soul to wspaniała gra dla miłośników gatunku. Jeżeli lubicie wysilać tylko mózg, to możecie mieć pewne problemy w ukończeniu gry. Jednak powiem, że elementów zręcznościowych jest ilość na tyle niewielka, że nie powinniście mieć większych problemów. Nie oznacza też że ich bardzo mało, ot, zdarzają się co parę kwadransów grania w grę. A więc to tyle, żegnam i życzę szczęścia, pomyślności i niech wam w szczęce chrupią kości ;P.Zbenek
zbenek_@poczta.onet.pl