Co po śmierci???

Burza na dworze odzwierciedla tę w moim umyśle.

A gdy umrę? Jasność, Bóg i szczęście?
A może ogień mnie oprzędzie?
Lub raczej nicość będzie dana?
Nicość, nicość nieprzejrzana.
Nicość zła, bo gdy umrzesz,
w ani jednym słowie
nie powie ci, żeś martwy?

I się nie dowiesz.


Co stanie się ze mną, z moim ja, które stanowi o mnie, gdy umrę? Czy spełni się któryś z chrześcijańskich scenariuszy? Czy dostąpię wiecznego szczęścia lub doznam nieskończonych mąk? Wierzę, że nie.
Pascal nie zgodził się ze mną. On zakwalifikował mnie do, godnej jedynie litości, grupy ludzi, którzy żyją nie szukając Go [Boga] ani nie znalazłszy?. O osobach takich jak ja pisał: "szaleni i nieszczęśliwi". Nieszczęśliwi, bo nie widzą Boga, a szaleni, bo nie szukają Go, co dla Pascala stanowi o ich głupocie i niegodziwości. On uważał, że skoro nasz pobyt na Ziemi jest tak krótki, to znaczy, że musi być coś więcej, a tylko obłąkaniec "nie dba o swoją wieczność, o swoje wszystko". A ja nie wiem dlaczego miałbym szukać Kogoś, kogo - jak wierzę - nie ma.
A czy jestem szalony? Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć obiektywnie, ale wydaje mi się, że nie. Czy jestem nieszczęśliwy? Wręcz przeciwnie! Nie żebym cieszył się perspektywą mojego przyszłego niebytu, ale też nie smuci mnie ona. Czy może mnie smucić tak naturalna rzecz, jak to, że po dniu przychodzi noc, a po życiu - nicość? ?Koniec jest w początku? jak pisał Wharton, dzień naszych narodzin jest pierwszym dniem odliczania. A gdy dojdzie ono do zera?? Nicość, nicość nieprzejrzana. Wierzę, że to są jedyne drzwi u kresu mojej wędrówki.
Nie miał też Pascal racji pisząc, że "nie ma wątpienia, iż to, czy dusza jest śmiertelna czy nieśmiertelna, musi stwarzać zupełną różnicę moralności". Ja uważam, że coś takiego jak "dusza" nie istnieje (choć czasem używam umownie tej nazwy na określenie czyjegoś bytu niematerialnego), a mimo to nie jestem sybarytą znajdującym największą przyjemność w cotygodniowych bachanaliach. Co więcej - sądzę, że pod względem moralności przewyższam niejednego "wierzącego praktykującego".
Niewiara w Boga nie wyklucza uznawania i postępowania według Przykazań Bożych (oczywiście bez pierwszych trzech), bo są one uniwersalne, nie wyklucza posiadania systemu zasad nie odbiegającego za wiele od chrześcijańskiego, nie wyklucza w końcu bycia dobrym człowiekiem.
Ufff? Miała to być krótka notka z zapytaniem: "Jak widzicie swój (nie)byt po śmierci?", a wyszła polemika z Pascalem i elukubracja o wierze. Niemniej pytanie pozostawiam bez zmian i namawiam do dyskusji, zarówno w AM, jak i w cztery oczy i dwie klawiatury.

Phnom Penh ( phnom_penh@poczta.onet.pl )